#ddKh7

Swego czasu studiowałam i dorabiałam w weekendy, aby dorzucać się do wspólnego budżetu z facetem. On mnie zdradził, ja się chciałam wyprowadzić, więc musiałam znaleźć coś konkretniejszego. Standardy obniżyłam do minimum i aplikowałam wszędzie. W końcu się udało i znalazłam pracę w małym sklepie.

Pierwszy dzień i pierwszy zgrzyt. Kartka papieru, która ich zdaniem była umową, nawet nie zawierała takiego tytułu! Była w jednym egzemplarzu i stanowiła wyłudzenie moich danych. Nie było na niej nic o tym, kto mnie zatrudnia, na jaki okres czasu, z jakim wynagrodzeniem ani co ja właściwie mam tam robić. Kazałam przygotować porządną wersję, bo tego na pewno nie podpiszę. No i od tamtej pory stałam się wrogiem numer jeden kierowniczki. Nic jej nie pasowało, w niczym mi nie pomagała. Przecież od pierwszego dnia powinnam znać ich system kasowy. Kiedy zapytałam o toaletę, to patrzyła na mnie jak głupia. Później liczyła mi czas, ile tam spędziłam i kazała tyle zostać po pracy! Bo przecież nie płaci mi za obijanie się. Klimatyzacja musiała jakaś być, bo przy ponad 30 stopniach na zewnątrz musiałam chodzić w ciepłej zimowej bluzie. Wciąż krzyczała, że za wolno pracuję i ona utnie mi to z wypłaty. Nie wiem z czego, bo na premię nie kazała mi liczyć, a miałam zarabiać najniższą krajową. Wytrzymałam tam całe 5 dni, o 5 dni za dużo.

Po niecałym miesiącu od całego zdarzenia zaczęłam regularnie wracać do tego sklepu. Po co? Aby się na niej zemścić. Chodzę między półkami i zawsze, ale to zawsze znajdę coś, czego nie dopatrzyła. Zamienione lub brak cen towarów, poprzekładane rzeczy, niepowykładane nowe rzeczy, przeterminowane kosmetyki, brud na półkach, brak towaru na półce, nieprzecenione rzeczy (wszystko w gazetce sklepu). Średnio co miesiąc piszę na nią skargę. Może i jestem wredna, ale za cały tydzień traktowania jak psa, należy jej się!
Igraszka Odpowiedz

Podziwiam, mnie by się nie chciało

kjlsekaj

Przepraszam odbiegne od tematu, ale rzuciło mi sie w oczy, a nurtuje mnie ten temat od pewnego czasu. Może mi ktos wytłumaczyć, dlaczego niektórzy używają czesto zaimka "ja" w dopełniaczu zamiast w celowniku, np. "mnie sie wydaje" zamiast "wydaje mi się", wie ktoś może skąd to wynika? Będę wdzięczna ^^

bobylon89

Ale obie wersje 'mnie' i 'mi' są innymi formami celownika. 'Mnie' jest akcentowaną i stosuje się ją na początku zdania. Tak samo jak z 'tobie' i 'ci'.

kjlsekaj

Oo tego nie wiedziałam, dziękuję za wyjaśnienie :)

jaroxd00

@kjlsekaj
"Mnie" używa się na początku zdania a "mi" w środku.

ProstowOczy Odpowiedz

zdarzają się tacy, którzy poprzez takie traktowanie pracowników wywyższają się i leczą swoje kompleksy oraz swoją nieudolność i życiową frustrację. Nikt zadowolony z siebie i ze swojego życia nie traktowałby tak drugiego człowieka

tylkojaity Odpowiedz

Ja kiedyś w desperacji podjęłam pracę w spożywczaku osiedlowym. Zwykły prywaciarz, to jeszcze nie były czasy Żabek. Desperacja nie polegała na samej pracy w sklepie, nie był to pierwszy i ostatni raz, ale na tym, że już na rozmowie wstępnej dowiedziałam się że w zasadzie to ludzie płacą im żeby móc pracować, takie "wkupne", ale dla mnie zrobią promocję i nie muszę im nic płacić..niestety sytuację wtedy miałam mocno podbramkową i nie miałam wyjścia...a najgorsze że to mogła być prawda - w moim rodzinnym mieście było wtedy dramatycznie z pracą.

anoniem Odpowiedz

Szacunek :D Zemsta w dobrym guście.

atenniejestzajety Odpowiedz

A wiesz, że ta kartka papieru mogła być po prostu formularzem aplikacyjnym? Nie wiem, jak jest teraz, ale jeszcze kilka lat temu to była dość popularna praktyka w sklepach - przychodzisz, podajesz swoje dane, kilka dni pracujesz, dopiero wtedy podpisujesz umowę, najczęściej z datą wsteczną (dniem faktycznego rozpoczęcia pracy). Pewnie to kwestia temperamentu, ale nie robiłem z tego wielkiego halo, bo koniec końców kasa się zgadzała. Może nie wiedziałaś, że tak się robi, może to faktycznie chodziło tylko o wyłudzenie danych, ale nie dziw się szefowej, że była cięta, skoro świeżo przyjęty ktoś KAŻE jej przygotować normalną umowę. Ale jak już wspomniałem - kwestia temperamentu.

Autorcosienieujawni

Nick chyba powie kim jestem :)

Przez "tydzien probny" miałam mieć umowę o pracę. Potem umowę na okres próbny. Wybacz, ale właśnie przez to żeby nie zrobić ze mnie jelenia, dużo czytałam na ten temat. Na kartce były wyrażenia zleceniodawca (moje dane) i zleceniobiorca (ogólna nazwa sklepu nawet bez adresu). Już tu była pomyłka. Na takiej umowie muszą się również znaleźć daty zatrudnienia (żeby nie była ona na wieki), zajęcia (co mam robić). Powienien być w 2 egzemplarzach (żeby pracodawca "nie zgubil"). Nie mówiąc o tym, że ta umowa nosila znamiona umowy o pracę i tak przez prawo powinna być traktowana. Wybacz, że orientuję się w swoich prawach i domagam się aby zatrudnienie było zgodne z nim. Pracodawca czesto żeruje na takiej niewiedzy. Ja sobie na to nie pozwalam

Autorcosienieujawni

*przez pierwszy tydzień umowę zlecenie

Autorcosienieujawni

Poczytałam trochę o wspomnianym przez ciebie "formularzu aplikacyjnym". Jest on jednak czym innym niż umowa. Owszem wypełniałam taki (to nie była moja pierwsza praca), ale PO podpisaniu umowy, a nie ZAMIAST niej. Praca bez umowy to praca na czarno, której jest - może nie wiesz - ale jest nielegalna. Jeżeli decydujesz się na takie zatrudnienie, w porządku Twoja sprawa. Jednak jest to NIEZGODNE Z PRAWEM. Tak samo jak zmienianie dat, na wcześniejsze.

pacynkazeszmatek

Nigdy z czymś takim się nie spotkałam i dla mnie też jest to podejrzane. Gdzie bym nie zaczynała pracy zawsze na dzień dobry była do podpisania umowa a następnie zapoznanie się z regulaminem miejsca pracy.
Autorko ząb za ząb, brawo 👏

Halincia

Naprawdę uważasz, że pracodawca ma prawo wkurzać się na nowego pracownika tylko dlatego, że ten domaga się respektowania swoich praw? Nie ważne, że jest nowy w branży i nie zna zwyczajowych praktyk, które przypomnijmy NIE SĄ ZGODNE Z PRAWEM. Szacunek należy się każdemu, a formularz aplikacyjny DLA KANDYDATA na stanowisko wypełnia się przed podpisaniem umowy o pracę i dniem rozpoczęcia pracy. W dniu rozpoczęcia pracy nowy pracownik powinien mieć już swój egzemplarz umowy podpisany zarówno przez pracodawcę, jak i przez siebie.

MaryStuart Odpowiedz

Brzmi jak praca w sklepie z zielonym stworzeniem w logo, współczuję, przeżyłam podobne przygody.

Mirenka Odpowiedz

Ja to Ci się dziwię że jak ona Ci walnęła taką "umową" przed nosem to jej nie wysmialaś i nie wyszłaś, a jeszcze chciałaś tam dalej pracować...

Dodaj anonimowe wyznanie