Jestem brygadzistą w firmie elektrycznej. Codziennie słyszę teksty w stylu „do wszystkiego się przypierdala”, „nic nie robi, a pieniądze bierze”, „przecież ja to dobrze robię”, „całe życie tak robiłem, niech spada” itd. Ci ludzie nie potrafią zrozumieć, że przepisów nie zmienię, że jak coś się stanie, to ja za to odpowiem, że jak podpiszę odbiór mieszkania, a coś będzie nie tak, to ja stracę uprawnienia, a jeśli ktoś przez błąd w sztuce zginie, to ja pójdę siedzieć, nie oni. To, że nie zajmuję się pracą fizyczną, nie znaczy, że nic nie robię. Nie mogę pozwolić na alkohol w pracy, nie mogę przejść obojętnie, gdy ktoś paprze robotę, a to, że nie pozwalam zrobić komuś czegoś jego podobno świetnym sposobem, nie znaczy, że się uwziąłem czy mu podcinam skrzydła – po prostu wszystko ma być robione zgodnie ze sztuką.
A dlaczego piszę to wyznanie? Bo przeczytałem właśnie historię chłopaka, który żalił się, jaki to on jest biedny, bo on ma masę pomysłów jak zrobić coś szybciej, lepiej i taniej, a inni mu mówią, że robi źle. Z mojej perspektywy wygląda to tak: przyszedł młody do roboty, bierze się do czegoś nie tak, jak powinien i jeszcze ma pretensje, że ktoś mu uwagę zwraca. Mogę się mylić, ale pracuję jako brygadzista ponad 8 lat i po prostu wiem, jak młodzi (niby wykształceni, ale bez doświadczenia i znajomości przepisów) ludzie potrafią być butni.
Dodaj anonimowe wyznanie