dlaczego tak mały odsetek ludzi wierzących stosuje się do podstawowych zasad religi jaką jest miłość do bliźniego
krzsl2
@aston122
Chociażby muzułmanie dobrze znają Koran. A taki Mirek budzi się rano w niedzielę, ogląda telewizję, mówi Kryśce żeby szykowała się do kościoła, idzie i tam siedzi, wraca na obiad, Krycha robi mu schabowego z mizerią i ogląda telewizję. I myślę, że problem sprawiłoby mu pytanie z jakich testamentów składa się Biblia
Zozol
bo nie każdy religijny jest wierzący i nie każdy wierzący jest religijny ;)
muszedodackomentarz
Ja bym się z tą "większością nie zapędzała. W swoim życiu mało razy rozmawiałam z kimś takim, a (zwłaszcza młodzi) ludzie są wręcz przez księży, żeby nie podążać jak stado ślepych baranów tylko szukać swojej drogi.
A tacy pseudokatolicy...nie wiem, czy oni chcą być fajni, czy żeby ludzie nie gadali, czy Grażyna z mieszkania obok kupiła nową pralke i muszą się odgryźć z zazdrości, ale ma to z religią tyle wspólnego, co terroryzm z islamem - wyznanie to "przykrywka".
bobylon89
Dokładnie. Jeśli dobrze pamiętam, to najważniejsze jest przykazanie miłości
AnonimowyKleryk
Ponieważ to nie jest wiara, tylko fanatyzm :-(
anakonda257
Zasady religii to są tylko zasady. Jeżeli ktoś wierzy to nie trzeba przestrzegać zasad bo je się same wypełniają z miłości. Niestety w Polsce to jest po prostu religia kulturowa, nie oparta na wierze w niemałej liczbie przypadków.
No to powiedz im, że wierzysz. Jeśli chodzi im WYŁĄCZNIE o słowa i wizyty w kościele, a nie o twoje wartości czy dobry charakter, to wszyscy na tym skorzystacie.
To jak kłótnia z idiotą, który twierdzi, że 2+2=5. Przytaknij dla świętego spokoju :-)
Ja np już dawno przestałam się kłócić z moim ojcem. Niech ma rację, ja mam spokój.
krzsl2
Masz rację. Niech autorka powie że jednak wierzy, spędzi tą 1 godzinę tygodniowo w kościele (albo wymyśli coś żeby nie chodzić, w końcu chodzi tylko o przekonanie rodziców) i będzie miała spokój. Ja już dawno się przekonałem, że lepiej jest zgodzic się z kimś i dalej robić swoje, niż próbować walczyć tylko, żeby udowodnić swoją rację. Szczególnie, jeśli jesteś niepełnoletnia. W tym przypadku rodzice mogą ci uprzykrzyć życie i nie masz na to prawie żadnego wpływu. Także, keep your friends close, but your enemies closer :)
mordimer0madderdin
też miałam takie podejście dopóki mieszkałam z mamą, jest bardzo religijną osobą i dla świętego spokoju udawałam, że chodzę do kościoła, a tę godzinę tygodniowo spędzałam zazwyczaj na spacerach, gdy się już usamodzielniłam i mama pytała, czy chodzę do kościoła, odpowiadałam, że tak bo nie miałam ochoty na kłótnie, dopiero jakiś czas temu przyznałam się do wszystkiego, powiedziałam, że jestem agnostyczką, do kościoła nie chodzę od około 6 lat i o dziwo moja mama to zaakceptowała, chyba dojrzała ;)
Rób co chcesz, oni myślą że robią dobrze, ale mylą się bardzo, nie przeżyją Twojego życia za Ciebie, w najgorszym wypadku będziesz miała zły kontakt z nimi. Nie mogą tak ingerować w Twoje życie, ile byś nie miała lat, albo przetłumacz im albo rób swoje bez słowa
anakonda257
Tu nie chodzi o nią ani o nich samych, chodzi o to "by sąsiadki widziały" ;)
I myślą, że od tego zaczniesz wierzyć?
Logika wierzących xc
W sumie całkiem zabawny komentarz :-) Ale na jej miejscu bałabym się zadać to pytanie, bo nie wiadomo, jaką karę by dostała za "pyskowanie" ;-)
Moja mama zmusza mnie do chodzenia na religię i myśli, że się nawróce. Mam 17 lat.
dlaczego tak mały odsetek ludzi wierzących stosuje się do podstawowych zasad religi jaką jest miłość do bliźniego
@aston122
Chociażby muzułmanie dobrze znają Koran. A taki Mirek budzi się rano w niedzielę, ogląda telewizję, mówi Kryśce żeby szykowała się do kościoła, idzie i tam siedzi, wraca na obiad, Krycha robi mu schabowego z mizerią i ogląda telewizję. I myślę, że problem sprawiłoby mu pytanie z jakich testamentów składa się Biblia
bo nie każdy religijny jest wierzący i nie każdy wierzący jest religijny ;)
Ja bym się z tą "większością nie zapędzała. W swoim życiu mało razy rozmawiałam z kimś takim, a (zwłaszcza młodzi) ludzie są wręcz przez księży, żeby nie podążać jak stado ślepych baranów tylko szukać swojej drogi.
A tacy pseudokatolicy...nie wiem, czy oni chcą być fajni, czy żeby ludzie nie gadali, czy Grażyna z mieszkania obok kupiła nową pralke i muszą się odgryźć z zazdrości, ale ma to z religią tyle wspólnego, co terroryzm z islamem - wyznanie to "przykrywka".
Dokładnie. Jeśli dobrze pamiętam, to najważniejsze jest przykazanie miłości
Ponieważ to nie jest wiara, tylko fanatyzm :-(
Zasady religii to są tylko zasady. Jeżeli ktoś wierzy to nie trzeba przestrzegać zasad bo je się same wypełniają z miłości. Niestety w Polsce to jest po prostu religia kulturowa, nie oparta na wierze w niemałej liczbie przypadków.
No to powiedz im, że wierzysz. Jeśli chodzi im WYŁĄCZNIE o słowa i wizyty w kościele, a nie o twoje wartości czy dobry charakter, to wszyscy na tym skorzystacie.
To jak kłótnia z idiotą, który twierdzi, że 2+2=5. Przytaknij dla świętego spokoju :-)
Ja np już dawno przestałam się kłócić z moim ojcem. Niech ma rację, ja mam spokój.
Masz rację. Niech autorka powie że jednak wierzy, spędzi tą 1 godzinę tygodniowo w kościele (albo wymyśli coś żeby nie chodzić, w końcu chodzi tylko o przekonanie rodziców) i będzie miała spokój. Ja już dawno się przekonałem, że lepiej jest zgodzic się z kimś i dalej robić swoje, niż próbować walczyć tylko, żeby udowodnić swoją rację. Szczególnie, jeśli jesteś niepełnoletnia. W tym przypadku rodzice mogą ci uprzykrzyć życie i nie masz na to prawie żadnego wpływu. Także, keep your friends close, but your enemies closer :)
też miałam takie podejście dopóki mieszkałam z mamą, jest bardzo religijną osobą i dla świętego spokoju udawałam, że chodzę do kościoła, a tę godzinę tygodniowo spędzałam zazwyczaj na spacerach, gdy się już usamodzielniłam i mama pytała, czy chodzę do kościoła, odpowiadałam, że tak bo nie miałam ochoty na kłótnie, dopiero jakiś czas temu przyznałam się do wszystkiego, powiedziałam, że jestem agnostyczką, do kościoła nie chodzę od około 6 lat i o dziwo moja mama to zaakceptowała, chyba dojrzała ;)
Ciekawe co by było gdyby zabronić im chodzenia do kościoła, ponieważ nie lubią tańca.
Oj ty antychryście, ty! :-D
A czy twoi rodzice widzieli film pt. "chrześcijanin tańczy"?
Kocham Cię za ten komentarz <3
logika
Rób co chcesz, oni myślą że robią dobrze, ale mylą się bardzo, nie przeżyją Twojego życia za Ciebie, w najgorszym wypadku będziesz miała zły kontakt z nimi. Nie mogą tak ingerować w Twoje życie, ile byś nie miała lat, albo przetłumacz im albo rób swoje bez słowa
Tu nie chodzi o nią ani o nich samych, chodzi o to "by sąsiadki widziały" ;)
Gratuluję im, dzięki temu jeszcze bardziej zrazisz się do wiary.
No to fajnie masz tam w domu
Niech poczytają o świętym Augustynie.