#MfRUG
Wszystko ułożyło się po mojej myśli - znalazłam pracę. Co prawda za najniższą krajową, ale byłam z siebie bardzo zadowolona. Po jakimś czasie dostałam umowę na czas nieokreślony. Dumą mnie rozpierała. Jako że mamy w domu osobę poruszającą się na wózku inwalidzkim, a dom był nieprzystosowany dla potrzeb osoby niepełnosprawnej, rodzice poprosili mnie abym wzięła kredyt, który oni będą spłacać, by mogli zrobić remont. Z miejsca się zgodziłam. Na drugi dzień wycieczka do banku, po chwili pieniądze były już na koncie. Wszystkie oddałam rodzicom.
Kilka miesięcy później wyprowadziłam się i z różnych przyczyn rzadko przyjeżdżałam do rodziców, przeważnie po prostu z braku czasu. Dziwiłam się że mimo upływającego czasu ani śladu zmian w domu. Mieszkałam z narzeczonym, ale po 3 latach związku przestało nam się układać, wróciłam do rodziców. Od zaciągnięcia kredytu minęło 2,5 roku, a remontu nadal ani śladu. I pewnego dnia, jakoś przed Wielkanocą, sprzątałam dogłębnie wszystkie zakamarki. I gdzieś wgłębi szafy natknęłam się na pudełko z listami. Wszystkie zaadresowane do mnie. Najpierw z banku, później windykacja, a na końcu komornik.
Okazało się że rodzice nie spłacili ani jednej raty. Pieniądze wydali nie wiadomo na co, a ja, mając aktualnie 23 lata, bujam się z długiem ok. 40 tys., a komornik co miesiąc zabiera mi z wypłaty 50%. Jak tu nie kochać własnej rodziny? :)
Po przeczytaniu tego aż mną zaczęło targać. Niektórzy rodzice to potrafią zniszczyć życie swoim dzieciom...
Albo dzieci rodzicom.. U mnie w rodzinie była podobna sytuacja. Moja siostra (starsza a głupsza) nabrała kredytów na tatę i z wypłaty zostaje mu jakieś 600 zł...
Możecie mówić różne rzeczy , ale z rodziną nie robi się "interesów". Przynajmniej ja tak uważam. Współczuję Ci.
Zależy. Moja mama i moja ciocia (siostry) jedna ma na drugą mieszkanie. Druga ma na pierwszą auto i nigdy nie było żadnych problemów.
Niby prawda... Ale też nie zawsze. Kiedyś skradziono nam bardzo dużą sumę nie naszych pieniędzy. Wiadomo - komornik na koncie. A że rodzice mieli własne mieszkanie, od razu zmienili właścicieli na moje dwie siostry. Minęło już ponad 10 lat, jedynym "problemem" jest to że siostry, mimo posiadania już rodziny, nie oddały klucza ? a brat nie ma takich przywilejów haha
Nie wierzę, że można zrobić własnemu dziecku takie świństwo :O zwłaszcza, że pewnie mieliście normalne relacje wcześniej (skoro bez wahania zgodziłaś się na taki układ). Co zrobiłaś? Rodzice dalej migają się od wszystkiego?
Rodzice z własnej woli tematu nie poruszali, nie mieli też odpowiedzi na żadne moje pytanie. Od tamtego czasu się z nimi nie kontaktowałam.
Bym wzięła i wszystkie rzeczy ich sprzedała, żeby spłacić to wszystko.
O. I to jest prawidłowy tok rozumowania.
jeszcze podpieprzą do skarbówki że zarabia tysiące na sprzedaży jakiejś niezarejestrowanej czy cośtam, co z tego że idzie na spłatę....
Poradzisz sobie, trzymam za Ciebie kciuki :)
Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach.
Ja właśnie słyszałam, żeby stanąć w środku co by inni Cię nie wycięli.. :P
Co to za rodzice... Sorry, ale chyba bym im wygarnęła. Powinni teraz wziać kredyt i spłacić Twój dług.
Jak rodzice mogli Ci zrobić takie świństwo :( współczuję bardzo
O.O..ale jak to? właśni rodzice tak urządzili swoje dziecko? miałaś z nimi wcześniej dobre relacje? nie mogę w to uwierzyć, że Ty poszłaś do pracy, żeby ich odciążyć finansowo, a oni pogrążyli Cię w długach...
też mam ok 50.000 długu... ale ja wzięłam kredyt dla ukochanego i jego ojca... że niby na rozwój firmy... taaa.... (facet jest moim mężem...) niby jest ok, a jednak nie do końca....