#MgI5d
Kiedy to robiłam czułam się dobrze i przyjemnie. Zapomniałam o tym, że tata często pije i robi awantury...
Moja siostra też się masturbowała, bo mi o tym mówiła. Myślałam że to takie normalne.
Razem z kuzynem, który przyjeżdżał do nas z 2 razy w miesiącu bawiłyśmy się w dom i ja byłam jego żoną, a siostra kochanką i raz moja siostra, a raz ja wypinałyśmy mu się, a on nam wkładał swojego penisa (kuzyn i siostra są w tym samym wieku). Nie wiem czemu to robiliśmy. Głupio mi jak o tym myślę.
Wtedy nie wiedziałam, że robię coś złego.
Oni chyba też nie wiedzieli. Nikt z nami na temat seksu w domu nie rozmawiał.
Pamiętam, że kiedy razem w trójkę oglądaliśmy kasetę z porno (rodziców nie było w domu) Ja się przy nich masturbowałam, a oni to pewnie widzieli (leżałam pod kocem). Jest mi za to wstyd.
Zabawy "w dom" i oglądanie kaset albo gazetek trwały może z rok i potem przestaliśmy, a ja się masturbowałam dalej.
Nigdy rodzice i siostra mnie nie przyłapali.
Ale największy problem mam teraz (wiek 28 lat, mężatka), bo nigdy nie miałam orgazmu podczas seksu (miałam 3 partnerów i żaden nie dał mi orgazmu). Orgazm osiągam tylko przy masturbacji i to najlepiej kiedy sama sobie robię dobrze, bo inaczej nieźle się muszę nagimnastykować i zaciskać, żeby dojść.
Nigdy o tym nie powiedziałam mężowi... O moim dzieciństwie ani o Tym, że nigdy nie miałam orgazmu. Zawsze udaje. Jest mi przykro ale za bardzo mi wstyd, żeby mu o takim czymś powiedzieć.
Przestań się masturbować na kilka tygodni/miesięcy, żeby "odzwyczaić" ciało od bodźców z własnego dotyku. Może pomóc.
Poczytaj sobie o zabawach seksualnych wśród dzieci. Dopóki jest obopólna zgoda, a dzieci są w podobnym wieku, to jest normalne. Masturbacja też jest normalna i sama w sobie nie jest powodem Twoich problemów z orgazmem. Do łechtaczki jest łatwiejszy dostęp od zewnątrz, więc po prostu łatwiej w ten sposób dojść. Ten fragment o wkładaniu penisa to zakładam, że źle sformułowany, bo 7 latek raczej nie byłby w stanie tego zrobić, pewnie masz na myśli bardziej ocieranie się niż stosunek. Twój błąd dotyczący braku orgazmu polega przede wszystkim na braku komunikacji z mężem. Eksperymentujcie z różnymi pozycjami i różnym tempem i przede wszystkim komunikuj jak Ci jest lepiej. Możesz też sama eksperymentować z wibratorem. I nie biczuj się tak - gdybyś się nie masturbowała, też byś nie mogła dojść. To co pisze Dragomir o przerwie ma sens, bo orgazm osiągany w trakcie stosunku to słabszy bodziec (dalej od łechtaczki), więc rzeczywiście ograniczenie mocniejszych bodźców w postaci masturbacji moze pomóc. Ale fakt, że w ogóle się masturbowałaś w życiu powoduje, że chociaż wiesz czym jest orgazm i do czego dążyć.
Jedna sprawa to przeszłość, która mogłaby być tematem terapii a druga to teraźniejszość.
Nie chce w to wierzyć.
W 38mln kraju, gdzie jakiś czas temu facet wstrzyknął sobie piankę montażową do siusiaka, bezdomni opitololi łabędzia, a "tempy hu*" były poseł, ciągnął psa za samochodem? Ciężko uwierzyć, że mało prawdopodobne rzeczy, przy dużej próbie się zdarzają?