Mój syn regularnie, co roku, gdy nadejdą wakacje, chowa do szafy plecak wraz z KANAPKĄ. Klasyka. Zawsze we wrześniu jest zaskoczenie i obrzydzenie, a ja muszę „to” doprowadzać do porządku.
W tym roku postanowiłam, że nie dam się znów wrobić i przestałam mu robić kanapki do szkoły - on właśnie skończył pierwszy rok studiów, do diaska!
Jest też pozytywny aspekt - wreszcie schudł.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jeśli studia, to zaskoczenie teraz nie byłoby we wrześniu, tylko w październiku.
Patrząc na to jaki jest nierozgarnięty, prawdopodobnie wciąż byłby to wrzesień.
Miesiąc więcej życia kanapki. Może tym razem sama wyjdzie.
Jescze się baba cieszy ze kaleke wychowała
Czuję zażenowanie, że muszę to napisać, ale.. TO ŻART XD
Przynajmniej taką mam nadzieję :D
Ty musiałaś? Ty powinnaś dać mu plecak, pokazać co i czym powinien wywabić i jazda. Skoro zawalił, niech naprawia, a nie wszystko się robi za niego.
Słucham????
Miał być jakiś żarcik kosmonauci czy jaki grom? Bo nie wierze ze wychowalas taka życiowa kaleke
Wyznanie brzmi jak przerobiony zart czy cos.
Zaraz, zaraz.. Twój syn był w liceum, a ty dalej mi robiłaś kanapki i pralas jego plecak, gdy kanapki zapleśniały? No to nie ma co się dziwić, że takie cioty co nic same nie umieją zrobić chodzą po ulicy.
Dobrze, że to w końcu zrozumiałaś. Lepiej późno niż wcale.
A za jakiś czas będzie wyznanie dziewczyny, która zamieszkała z chłopakiem i okazało się, że jest kaleką, bo nie potrafi zrobić obiadu czy nastawić pralki
nie rozumiem hejtu na to że matka robi synowi kanapki. ja wychodzę do pracy krótko po mamie i kiedy ona robi sobie kanapki to nie widzę niczego złego w tym żeby zrobila też przy okazji mi, nikt u nas nie ma z tym problemu.
Dokładnie.