#Mx64J
Na parkingu stał radiowóz. Myślę sobie: "Może coś się stało?". Wchodzę do sklepu, ale panowie policjanci po prostu chcieli sobie kupić coś do jedzenia. Normalna rzecz. Też muszą chłopaki coś jeść. Nie zwracając na nich szczególnej uwagi, zajęłam się swoimi zakupami.
W drodze do kas zauważyłam, że do jednej jest ogromna kolejka! Stali tam ludzie, którzy mieli kilka rzeczy jak i tacy z napchanymi po brzegi koszykami. Co przy drugiej kasie? Pusto. Oprócz policjantów, którzy właśnie płacili za swoje sprawunki. Ustawiłam się za nimi. Dopiero gdy wyszli, za mną zaczęli przybywać kolejni klienci.
Nie rozumiem czego oni wszyscy się bali? Że dostaną mandat za kupowanie piwa? :D Przecież policjant też człowiek, jeść a nawet i pić musi.
Większość ludzi jak widzi policjantów, to zaczyna się bać, a powinno być na odwrót.
Nie rakso... ludzie powinni czuc sie bezpieczni.
Pozostałości po latach komuny
Ja tam nie mam takich problemów. Jakoś nie zrażam się tym, że ktoś mnie opierniczy. Pamiętam, jak raz razem z kolegami czekałam na autobus, siedzieliśmy niedaleko budowy, i widocznie bardzo przeszkadzało to jednemu z budowlańców. Podszedł do nas (muszę dodać, że moi koledzy to bardzo wygadane, i dość pyskate chłopaki, a ja to taki szaraczek) i zaczął grzecznie nas "wypraszać". Koniec końców to JA musiałam wykłócać się o nasze prawa do przebywania tam, bo chłopaki stchórzyli. Ale to mnie jakoś nie zraziło. Co z tego, że to policjant, ochroniarz albo pracownik budowy z ponurą gębą. Do tej pory moje "koleszki" zawsze mnie proszą "idź zapytaj, no weś, ja sie wstydzę". Według mnie brawa dla autorki, bo nie taki policjant straszny, jak go maliują!
Bo policjanci sami sobie niestety taką opinie wyrobili.
Jak pewnie się bali to mieli coś na sumieniu XD
Z policją niebezpieczniej niż bez :P Zawsze gdy policja chce mnie przepuścić mapasach uudaję, że szukam czegoś w kieszeni
Też zawsze czuję niepokój, choć nie powinienem..
Przynajmniej nie musiałaś długo czekać w kolejce :D
Kilka miesięcy temu byłem w Żabce i stało przede mną w kolejce dwóch funkcjonariuszy prawa. Wywiązał się między nimi mniej więcej taki dialog:
-To co bierzemy?
-Żołądkową gorzką.
-Ale tak na służbie?
-...
-A zresztą...
I kupili :D
Ja tam się nie boję. Z kontaktów z policjantami mam tylko jak najlepsze wrażenia. Może miałam wielokrotne szczęście, a może nagłaśnia się tylko te fatalne przypadki.
Nagłaśnia się te najgorsze przypadki :) I tak jest niestety ze wszystkim; z wyborami naszej władzy, z policjantami, z religią, z Kościołem, z lekarzami, ze szkołą, z nauczycielami - no ze wszystkim. A nikt nie pamięta tych dobrych rzeczy, nikt ich nie nagłaśnia, bo zazwyczaj ludzie nie reagują na nie takimi emocjami jak na te negatywne. A wiadomo im więcej "ciekawszych" rzeczy puszczą mass media, tym więcej widzów ----> tym więcej pieniążków. Ehh
Na widok policji ludzie się dziwnie zachowują. Ja kiedyś świeżo po zrobieniu prawka widząc radiowóz na drodze wjechałem na chodnik, ale przytomnie udałem, że parkuje - zgasiłem silnik i czekałem, aż przejadą, a Ci się tylko na mnie patrzyli czemu z zakrętu wjechałem od razu na chodnik...
Większość kierowców postępuje podobnie. Wiadomo, radiowóz jedzie sobie prawym pasem, patrolowym tempem, a ludzie zamiast wyprzedzić (zgodnie z przepisami), wloką się jak ślimaki :/
Szacuneczek jest ;)
Jaki piękny kraj, wszędzie policja, czuje się bezpiecznie.
Kiedyś po pracy poszedłem do baru mlecznego zjeść coś na obiado-kolację. Przy jednym stoliku siedziała para policjantów i było podobnie, jak w Twoim wyznaniu. Ludzie siadali o kilka stolików dalej, cisnęli się w jednym punkcie jadłodajni, a wokół policjantów było dużo wolnych miejsc. Czyżby mieli coś za uszami? ; ]
może był system jednej kolejki do wszystkich kas? Logiczny, powoli u nas wprowadzany, oprócz tych ludzi, którzy zawsze muszą się wyłamać? :P