#N3s9J
Tego dnia były ćwiczenia z koszykówki. Nie jestem, nie byłam i raczej już nie będę w kosza dobra. A jeszcze żeby było lepiej - mam wadę wzroku, wtedy nie nosiłam jeszcze soczewek, a okularów nie wolno mi było nosić w czasie zajęć. Zatem - koszykarski patałach i jeszcze niedowidzi, rzuca do rozmazanej białej plamy, która być może jest koszem.
Były dwie drużyny, ustawione gęsiego obok siebie. Pierwsza osoba z każdego rzędu miała piłkę. Na gwizdek, osoby z piłką biegły pod kosz i rzucały z dwutaktu, a jeśli piłka nie wpadła od razu, to zbierały ją spod kosza i próbowały do skutku. Pierwsza osoba, która trafi zdobywa punkt dla swojej drużyny.
Nadeszła moja kolej - byłam w pierwszej klasie, bardzo chciałam, żeby starsze dziewczyny mnie lubiły i zależało mi, żeby dobrze wypaść. Dostałam piłkę, gwizdek i biegnę. No i panie, cuda - trafiłam pierwsza, jeszcze dwutakt bezbłędnie, no malina. Taka byłam zadowolona, że kiedy wracałam na miejsce przybiłam piątkę panu wuefiście, który wysoko trzymał otwartą dłoń. Myślałam, że chciał mi pogratulować. Ale nie, on pokazywał, ile kto ma punktów.
No ale przynajmniej rzut ci się udał :D
HAHAHAHAHAH świetne wspomnienie niby przypał, ale nie taki straszny :D
Może jesteś ślepa i nie umiesz grać w koszykówkę, ale bardzo ładnie piszesz :)
Czemu nie możesz nosić okularów ja noszę na W-F i gram normalnie w kosza z tą różnicą, że potrafię XD