#NXXmb
Niedługo potem zakochałam się, zostaliśmy parą. Jemu przeszkadzały moje pieniądze. Gadał tylko o nich, że moi rodzice są bardzo bogaci itp. Później na spotkaniach z kolegami chwalił się, że kiedyś to wszystko będzie jego, bo mój tata przyjął go do pracy. Z dnia na dzień widziałam coraz wyraźniej, że ja jestem na bocznym torze, a pieniądze to priorytet. Jego rodzina lubiła się bawić i wydawać wszystko na bieżąco, więc ciągle" pchali" go do mnie, kazali mu częściej przyjeżdżać itp. Oprócz tego musiał oddawać im sporą część wypłaty. Zaczęłam wątpić w jego miłość, ale zawsze mówił, że kocha itd. W końcu oświadczył mi się, a ja się zgodziłam.
W dniu ślubu powiedziałam, że chcę rozdzielności majątkowej. Oczywiście oburzył się i wyszedł.
I wiecie co? Ślubu nie było. Więcej go nie zobaczyłam, a jego rodzina nadal ma mi za złe, że tak się stało.
Nie rozumiem dlaczego, widząc oznaki jego prawdziwegk charakteru, mimo wszystko przyjelaś oswiadczyny. Musisz bardziej wierzyć w siebie, w to że ktoś może kochać Ciebie, a nie pieniądze Twoje lub Twoich rodziców. Zaufaj bardziej instynktowi i własnej ocenie ludzi. Pomaga.pozdrawiam.
Myślę, że wiele osób by się zdenerwowało, gdyby usłyszało taką wiadomość w dniu ślubu. I nie chodzi tu o to, że rozdzielność majątkowa jest czymś "gorszym", bo absolutnie nie jest, ale takie rzeczy się po prostu ustala dużo wcześniej.
Jedynie mogłaś wcześniej to powiedzieć. Nie byłoby niepotrzebnej szopki, ale rozumiem, że pewnie się bałaś lub ufałaś mu.
dobrze, że jego rodzina, a nie twoja
Ręce opadają...