Ostatnio przy podkręcaniu rzęs zalotką osunął mi się łokieć i wyrwałam sobie ponad połowę rzęs z jednego oka. Najpierw rozpacz, a potem szukanie ratunku.
Poszłam do apteki po odżywkę na porost rzęs. W gratisie była zalotka...
Czy oni sobie, KURCZĘ, żarty robią?!
Dodaj anonimowe wyznanie
Mogę się mylić, ale może po prostu twórcy tejże promocji nie wzięli pod uwagę, że ktoś może być takim antytalentem w kwestii wizażu.
Mi metalowa zalotka wycięła kępkę rzęs :D Od tamtej chwili tylko plastikowe :D
Przecież w miejscu, w którym zatotka styka się z rzęsami jest gumka.
Rzęsy rosną chyba jakieś dwa tygodnie, na twoim miejscu poszłabym do kosmetyczki, może da się zrobić sztuczne w takim przypadku xd
Na cztery strony poczekalni jedno dobre wyznanie, reszta szit.
Dzięki za info
Nie spoileruj
Co to za głupstwa
Czy tylko dla mnie zalotka wygląda jak narzędzie tortur?
Właśnie w takich momentach cieszę się, że ja nie muszę używać zalotki...
Ja do tej pory boję się używać zalotki, a nic mnie takiego nie spotkało
Serio? I trzeba pisać o tym wyznanie?
A tak z ciekawości, bo kiedyś używałam, ale nie widziałam efektu...Dziewczyny, więcej jest plusów czy minusów używania zalotki? Polecacie czy nie? Jeśli tak to jakąś konkretna?