#ObYxf

Mam 32 lata i zostały mi 3 lata kontraktu w wojsku. Tak, jestem żołnierzem. Weteranem. Jedna zmiana w Iraku i dwie w Afganie. Nie piszę tego wyznania, by się pożalić. Raczej by otworzyć ludziom oczy na pewne kwestie.

Po powrocie z XII zmiany w Afganistanie, zostałem przywitany na ulicy określeniem "najemnik". Nie "morderca", tylko właśnie najemnik. Dla nas, żołnierzy, jest to bardzo krzywdzące. Bo to nie my decydujemy o tym, gdzie zostaniemy wysłani. Ślubujemy bronić ojczyzny przed wrogami wewnętrznymi i zewnętrznymi. I z tego obowiązku staramy się wywiązywać najlepiej jak potrafimy.

Żaden z tych ludzi, którzy nas tak określają, nie zastanowi się co dzieje się w naszych głowach, gdy tam przebywamy. Cóż z tego, że wynagrodzenie jest całkiem niezłe, jeśli niektórzy z nas już do kraju nie wrócą albo wrócą jako psychiczne wraki. Z mojego plutonu 4 kolegów nie żyje. Kolejnych 5 leczy się psychiatrycznie. Część została w wojsku, część odeszła. Kilku służy w armii amerykańskiej. Co robi reszta? Nie mam pojęcia. Przypadki samobójstw wśród weteranów wynoszą jakieś 20-25%. Czyli sporo. Syndrom stresu bojowego.

Pamiętacie sprawę Nangar Khel? Patrząc na to, co normalnie dzieje się na patrolach, rajdach czy czyszczeniu wiosek, śmiem twierdzić, że ci żołnierze stali się kozłami ofiarnymi. O tych sprawach się nie mówi. Ale na misjach obowiązuje nas trochę inne prawo. Każdy gwałtowny ruch sprawdzanych przez nas osób można odebrać jako próbę ataku i z czystym sumieniem użyć broni.

Kojarzycie film "Szeregowiec Ryan"? Scenę podczas czyszczenia niemieckich bunkrów. Żołnierze zanim wejdą do środka, wrzucają granat. Wchodzą dopiero po chwili. Tak samo wyglądało sprawdzanie przez nas jaskiń. Najpierw granat, dopiero potem wejście. Fakt, często zdarzało się, że w środku były składy broni czy jakieś koszary. Ale niejednokrotnie były to schronienia dla zwykłych ludzi. Najgorsze przeżycie, gdy wchodzisz do środka i widzisz dziecko w wieku maksymalnie 10 lat, któremu rzucony przed chwilą przez ciebie granat urwał nogi i poszatkował brzuch. I ty wiesz, że nie możesz mu już pomóc. Wiesz również, że będzie ci się to pewnie śniło przez długi czas. Takiego widoku nie da się wymazać z pamięci. Tak wyglądały akcje.

Oficjalnie jest to misja stabilizacyjna. Nieoficjalnie, przed wyjazdem, dowódcy mówili nam "Szykujcie się na najgorsze".

Czytam anonimowe od jakiegoś czasu i widzę, że większość ludzi wykazuje sporą empatię w stosunku do tych piszących swoją historie. Opisałbym więcej, ale ogranicza mnie limit znaków. Jak wszędzie zdarzają się trolle, ale liczę, że choć części z was otworzę oczy na pewne kwestie. Jeśli nie, to trudno. Będę żył z przekonaniem, że próbowałem. Chwała bohaterom i chwała weteranom.
HellBlazer Odpowiedz

Jakim prawem zarzucasz tym ludziom brak zrozumienia skoro właśnie piszesz o tym, że zabijasz ich dzieci? Masz pretensje, bo ktoś Cię nazywa najemnikiem? Czujesz się przez to pokrzywdzony, bo uważasz, że oni Cię tak nazywają nie wiedząc co czujesz zabijając ich rodziny? Naprawdę?
Gdzie masz mózg? Wyprany już do cna? Czujesz się pokrzywdzony, bo ludzie, ktorych zabijasz nie nazywają Cię bohaterem Chic właśnie się przyznałeś do zabijania niewinnych? Serio?
Co za jeb@ny hipokryta. Czy Ty się zastanawiasz co czują oni? Nie.

Matias124

0 szacunku dla morderców

Ekoniks

Gdyby te durne pały myślały, to by wrzucały granaty hukowe, albo dymne, by sprawdzić kto jest w tej jaskini. Jednak lepiej wyjść z założenia ups, cywile, trudno.

Doombringerpl

Zdaje się, że czytanie ze zrozumieniem u Ciebie kuleje. O "najemnikach" napisał "po powrocie" a więc w Polsce, nie na misji. Może ja coś źle czytam ale nic nie pisze o rzucaniu granatów do jaskiń w Polsce i zabijaniu dzieci tutaj. Ale co ja tam wiem.
Druga sprawa. Nie byłeś chyba w wojsku, a jeśli byłeś to pewnie co najwyżej kazali Ci pilnować bramy, jeśli było to przez zrzuceniem tego na firmy zewnętrzne. Wróg nie jest debilem z samej definicji słowa "wróg". To często inteligentni ludzie, którzy wykorzystują ja do zabijania swoich wrogów. Potrafią podłożyć granat pod zwłoki żołnierza, licząc, że koledzy wrócą i zabiorą ciało. Dzieci tam też potrafią strzelać. Tak wygląda wojna. Widać życie zacząłeś grubo po zakończeniu PRLu, gdzie ludzie, którzy przeżyli wojnę, zarówno cywile, jak i wojskowi, byli zabijani przez polaków w służbie ZSRR. Hipokrytą jesteś Ty i tobie podobni, bo nie znasz realiów wojny i okrucieństw do jakich zdolna są wszystkie strony konfliktu, a masz problem z żołnierzem z misji, na którą nikt nie chce się pchać. Niestety politycy obiecali i teraz muszą się z tego wywiązać. Mówisz o nim hipokryta. To co powiesz to tych, o których nigdy nie usłyszysz. A więc najpierw naucz się czytać ze zrozumieniem, a potem zastanów się co TY byś zrobił kiedy kazaliby Ci decydować czy chcesz żyć, czy zaryzykujesz swoje życie, być może ratując czyjeś niewinne życie, mając kilak sekund na decyzję. To nie CS, gdzie po strzale jest kolejna runda...

Mac763

Jaki typ z Ciebie zero umiejętności czytania ze zrozumieniem, każde ze stron chce przeżyć dzieci często wykorzystywane są jako chodząca broń. Na misji chwila nie uwagi, zlekceważenie drobnego szczegółu można przypłacić życiem takie są realia wojny.

Ekoniks

Czyli uważasz, że dzieci w Iranie można zabijać, bo są złe? Trudno nie walczyć o swój kraj jak przyjeżdża "pokojowa" banda zbrodniarzy gwałcić i mordować. Powstało wiele reportaży i artykułów o "pokojowych" wojskach. Choćbyć nie wiem jak próbował ich, czy nawrt siebie wybielić, to nie przekonasz normalnych osób, a wiesz dlaczego? Bo nikt z własnej woli, nie wybiera zawodu, w którym robi za mięso armatnie lub oprawcę. Żołnierzyki dobrze wiedzą przed wyborem ścieżki co ich czeka. A jednak no nie uwierzysz, jadą tam bawić się w CS. W dzisiejszych czasach ani policja ani wojsko nie podejmuje działań zasługujących na jakikolwiek szacunek. Masz rację, robią bezkrytycznie to, co im każą politycy i nie dlatego, że muszą, a dlatego, że tak wybrali. Jeździcie do Afganistanu, Iraku czy innych osłabionych państw, walcząc ze słabymi ludźmi, którzy nic z tym nie mogą zrobić, więc decydują się od czasu do czasu na wysadzenie się w USA, a kiedy sprawa jest większa, jak w przypadku Ukrainy, Armenii czy Hong Kongu, to nagle odwracacie wzrok, tfu bohaterzy.

Hamlet Odpowiedz

Skoro wciąż bierzesz udział w takich akcjach, oznacza to, że mniej więcej uodporniłeś się na widoki niewinnych dziesięciolatków bez nóg. Błędne nazewnictwo, wydawałoby się, nie powinno dla Ciebie znaczyć nic.

Ekoniks

Powinien zostać skazany za ludobójstwo, podczas konfliktów zbrojnych obowiązują konwencje genewskie, a zabijanie cywili to ludobójstwo.

Olorin Odpowiedz

Jeśli do wyjazdu skusiła Cię kasa, to nie masz powodu do oburzenia - tak właśnie robią najemnicy. Jeśli natomiast wyjechałeś ze względu na wiarę w tę sprawę, to faktycznie - najemnikiem nie jesteś. Radziłbym natomiast zrewidować poglądy. Dogłębnie.

sensownadama

Rozumiem, że żołnierze nie potrzebują kasy? Mogą chodzić w tych samych ciuchach, nic nie jeść, nie płacą podatków, nie mają dzieci itd.. co za głupoty gadasz. To, że 90% ludzkości chce pokoju to jest fakt i gdyby ta większość mogła rządzić to rzeczywiście nie potrzebowalibyśmy żołnierzy, ale sorry, nami rządzą najbogatsze jednotki i to oni toczą wojny, to do nich pisz żeby zrewidowali poglądy, ale wtedy długo nie pożyjesz :) a dla każdego zołnierza, który borni kraju - cześć i chwała. Tak samo jak kieruję te słowa do Powstańców Warszawskich, tak i kieruję je do Ciebie, autorze wyznania. Pozdrawiam

anonimowaautorka343

@sensowna sprawdź sobie w słowniku znaczenie słowa najemnik.

Simonini

Zmień nick sensowna, bo wiele sensu w twojej wypowiedzi nie ma.

Dahun2

@sensownadama
Olorin chodzi o to, że jeśli Autor poszedł do wojska dla kasy to jest najemnikiem.
Analogiczna sytuacja byłaby wtedy, gdy mężczyzna poszedł do seminarium dla kasy a nie dla wiary.
Albo prościej:
Kasa>>>>>>>>>>>>powołanie do wojska- można wtedy osobę nazwać najemnikiem.

Olorin

@sensownadama
Widzę, że muszę uzupełnić:
Jeśli do wyjazdu skłoniły Cię po prostu WIĘKSZE ZAROBKI, to nie dorabiaj do tego ideologii; jesteś najemnikiem i tyle. Jeśli natomiast wyjechałeś wierząc, że w ten sposób jakoś przyczyniasz się do poprawienia obronności naszej Ojczyzny, to chwała Ci za to. Tyle, że w tym przypadku radzę się dobrze zastanowić, czy aby na pewno wyjazd naszych żołnierzy na Bliski Wschód w jakikolwiek sposób wpływa pozytywnie na naszą obronność.
Istnieje również możliwość, że zwyczajnie skarżysz się na trudne warunki pracy. W tym jednak wypadku muszę przywołać stare powiedzenie: "Nająłeś się za psa - musisz szczekać ". I rozumiem, że w parze z trudnymi warunkami idzie odpowiednia gratyfikacja pieniężna.
Proszę też nie rzucać w moją stronę patriotycznych sloganów - uważam się za patriotę, a historia (zwłaszcza historia naszej Ojczyzny) to mój konik, chętnie więc wymienię się poglądami na tematy z tym związane. Pod warunkiem, że komentarze będą merytoryczne i nie ograniczą się wyłącznie do oklepanych, modnych od jakiegoś czasu tematów (Powstanie Warszawskie, Żołnierze Wyklęci).
Polecam poczytać o Polakach na Haiti (walka w imię idei) i o Waffen SS w Polsce (nie wszystkich da się przeciągnąć na swoją stronę - niezależnie od możliwych korzyści).
Uff, odrobinę się rozpisałem, ale mam nadzieję, że ten komentarz rozwieje wątpliwości, które poprzedni mógł wzbudzić.

Przynajmniej Odpowiedz

Misje w Afganistanie i Iraku to nie jest żadna obrona Polski, więc nie złamałbyś przysięgi, gdybyś odmówił. Inna kwestia, że nie można się sprzeciwiać rozkazom.

Majabzykbzyk

Mam w najbliższej rodzinie żołnierza. Oficjalnie możesz odmówić. Ale prawda jest taka, że rozkaz to rozkaz. Nie masz nic do powiedzenia, jeżeli chcesz wiązać karierę z wojskiem. Jednym słowem odmowa jest równoznaczna z wilczym biletem.

Savio Odpowiedz

Cóż, ale nie jest to czasem tak, że żołnierza na taką misję siłą nie wyślą? Bodajże od 2003 czy 2004 roku każdy żołnierz, który ma taką jakże pokojową misję wyjechać, musi podpisać oświadczenie woli, bo inaczej nikt nigdzie go nie wyśle, bo w razie śmierci albo kalectwa takiego delikwenta, w grę wchodziłyby zbyt duże odszkodowania dla rodzin.
Tak przynamniej kojarzę, bo koleżanka z dawnej pracy miała męża wojskowego, który sam mówił, że na wyjazd do takiego Afganistanu zaciągają się tylko ci, którzy już przed odlotem mają nie do końca równo pod kopułą i kręcą ich takie akcje. Inni żołnierze, którzy chcą zarobić, bo taki kontrakt to sporo kasy, wybierają znacznie bardziej pokojowe miejsce na wyjazd, bo jak najbardziej taki wybór mają.
Szacunek do bohaterów i weteranów mam, jak najbardziej. Ale wycieczkowicze do Afganistanu za kasą jakoś się do tego nie zaliczają ¯\_(ツ)_/¯

StasiuPetarda Odpowiedz

Płakać mi się chce na samą myśl, że moje dziecko miałoby mieć wysadzone pół ciała przez faceta który szuka otuchy na anonimowych bo jest wielce pokrzywdzony

Skobel1

Prawda, to nie była wojna tego dziecka. I jeszcze to bestialstwo nazywać bohaterstwem

Dragomir Odpowiedz

Czyli wolałbyś żeby nazywano Cię mordercą? Bo nie rozumiem tego.
Amerykańscy Żydzi będą mieli ropę z tej misji, żołnierze jeśli przeżyją, będą mieć blizny na psychice, może nawet nie tylko tam. A co będziesz miał Ty? To że amerykański prezydent poklepie po ramieniu polskiego, że taki sojusznik? Nie od dziś wiadomo, że amerykańskie bomby niosą demokrację i miłość.

HellBlazer

Będzie miał przekłamaną wizję bycia bohaterem, żeby ukryć fakt bycia pozbawionym godności i honoru mordercą, który właśnie ogłosił światu, że jest mu przykro dlatego, że rodzice zamordowanych przez niego dzieci nazywają go najemnikiem, którym właściwie jest.

Dragomir

A jak wróci to będzie napierdalał żonę, bo "stres pourazowy" czy inne zrycie bani.

Ekoniks

Amerykański prezydent nie poklepie go po ramieniu bo jest autor jest nikim, a dodatkowo Biden nie lubi za bardzo polskich polityków.

Matias124 Odpowiedz

Mnie jakoś nigdy nie wzruszają historie biednych weteranów, co ich na misje wysłali i biedulki mają problemy, jakoś mi ich nie żal. Nie popieram przemocy i w życiu nie poszedłbym do wojska, zbędne narażanie życie za polityków, którzy by mnie tam wysłali. Może i kontrowersyjna opinia, ale dla mnie żaden polski żołnierz, który poległ na misjach nie jest i nie będzie bohaterem i nie wzbudza podziwu. Znają możliwe konsekwencje, wiec później je ponoszą w imię jakieś idei lub pod rządzą pieniądza. Żal mi natomiast bardzo ich najbliższych, którzy przez ich własne decyzje musza przechodzić żałoby.

ZiutaKudlata

No i słusznie, że Cię nie wzruszają. Tu nie ma nic wzniosłego, czysty biznes. Ja kiedyś też myślałam inaczej, strasznie się zawiodłam.

SvenskKatt Odpowiedz

3/4 mojej rodziny to wojskowi. Piechota, lotnictwo, marynarka dosłownie każda "specjalizacja". Pomimo problemów finansowych nikt z nich nigdy nie zaciągnął się na wojnę, bo będąc wojskowym da się całkiem nieźle zarobic bez narażania życia. Ci, którzy jadą do Afganistanu czy Iraku wiedzą na co się piszą i nikt ich tam na siłę nie wysyła. Poza tym tamtejsza wojna nie jest nasza. Nie bronisz swojej ojczyzny (chyba że masz amerykańskie obywatelstwo czy coś).

karlitoska

Nawet amerykanie, którzy jadą na blisko wschód nie bronią swojej ojczyzny, tylko niskich kosztów ropy w ich kraju... USA zrobiło tym ludziom 100 WWT w ciągu tych prawie 20 lat wojny, więc już dawno są kwita, jeśli ktoś chciałby używać kodeksu hamurabiego

adave Odpowiedz

Trudno sobie wyobrazić żeby w Polsce antyterroryści najpierw wrzucali granat do budynku, a dopiero potem sprawdzali kto tam w środku jest. Ale na wojnie, wiadomo - można morderstwa nazywać bohaterstwem. Zawsze znajdą się ładne argumenty aby uzasadnić absolutną pogardę do życia.

Zobacz więcej komentarzy (12)
Dodaj anonimowe wyznanie