#OjA2t

Jestem nudziarą. Mam 24 lata, a czuję, że wszystko, co mogło mnie dobrego spotkać, już minęło. W tygodniu pracuję, w weekendy mam studia. Po pracy/zajęciach pójdę na zakupy, zjem coś, poczytam albo obejrzę serial i tyle. I następnego dnia to samo. Chociaż mieszkam ze współlokatorami, to u nich wiecznie przesiadują ich partnerki i nie mam nawet do kogo gęby otworzyć. Chciałabym mieć paczkę znajomych albo chociaż jedną bliską koleżankę, móc zwierzyć się z problemów albo ot tak pogadać. O wypadzie do klubu albo w góry już nawet nie marzę. Na studiach wszyscy natychmiast po zakończeniu zajęć się wylogowują i ograniczają kontakt do minimum. Na propozycję spotkania na żywo nikt nie odpowiedział. W pracy wszyscy traktują mnie z góry, bo jestem tam najmłodsza i pracuję najkrócej. Wcześniej miałam znajomych ze studiów, nie przyjaźniliśmy się jakoś specjalnie, ale zawsze można było pogadać na przerwach, a i chętni na piwo/kluby zawsze się znaleźli. Teraz nie mam już kontaktu z żadną z tych osób, próbowałam coś pisać, nawet nie żeby się spotkać, tak tylko zapytać co u nich. Takie rozmowy bardzo szybko się urywały, tak jakbyśmy nie mieli już o czym rozmawiać. Jako ekstrawertyk czuję, że niedługo oszaleję z samotności.
ohlala Odpowiedz

Dlaczego ludzie mieliby Cię lubić? Tzn. czym możesz zainteresować ludzi na tyle, żeby chcieli się z Tobą kumplować? Dorosłe znajomości bardzo często opierają się na wspólnych zainteresowaniach, więc zacznij od tego. Powodzenia.

SamoZycie

Raczej na wspólnym obgadywaniu kogoś trzeciego.

sea Odpowiedz

Przykro mi, że cierpisz, też jestem ekstrawertykiem i trudno mi znieść brak kontaktów, zwłaszcza, że pracuję zdalnie. Moje dbanie o relacje z ludźmi to jak drugi etat szczerze mówiąc, bo wiele ludzi nie potrafi utrzymywać znajomości.

A mi właśnie najbardziej zależy na tych głębokich więziach, dlatego w 80% przypadków to ja odzywam się do moich znajomych/przyjaciół i to po prostu zaakceptowałam.

Ludzie dają od siebie różne rzeczy w relacji, więc doceniam ich mimo tego, że mamy dużą dysproporcję w inicjowaniu kontaktu.

Także nie poddawaj się - odzywaj się do znajomych, nawet kilka/naście razy, u mnie 2 na 3 razy działa to tak, że "szkolę" sobie znajomych i wyrabiam w nich nawyk gadania ze mną, to potem zaczynają się sami odzywać :D Dalej jest to dysproporcja, ale akceptuję to.

Pisz do starych koleżanek, z którymi miałaś vibe, nawet wprost - że myślałaś o nich ostatnio i w sumie szkoda, że kontakt się urwał i chciałabyś go odnowić. Zapisz się na jakieś warsztaty/zajęcia grupowe. Poszukaj ziomalek na bumble czy innych apkach, w których można szukać też znajomych. Zasługujesz na to, żeby mieć satysfakcjonujące relacje z ludźmi, ale musisz włożyć w to trochę pracy.

Trzymam za Ciebie kciuki :)

Myszcz

Zgadzam się żeby pisać wprost! I w sumie od razu zapytać o spotkanie by pogadać co tam nowego. Bo takie pisanie, hej co tam to faktycznie mało kiedy się rozwija w cos ciekawszego niż parę zdań o pracy i ponarzekania na pogodę.

Dragomir

Może nie od razu spotkanie. Jak będzie się dobrze pisało i coś tam zaiskrzy, że nie będą mogli dnia wytrzymać bez pisania to wtedy. Od razu spotkać chcą się albo ruchacze, albo desperaci a żadna z tych opcji nie jest dobra.

sea

@Dragomir ale wyznanie napisała dziewczyna, jak koleżanka starej ziomalce proponuje spotkanie to nie ma w tym nic dziwnego, nawet od razu.

Dragomir

OK, skupiłem się na aspekcie poszukiwania partnera i w tym kontekście napisałem jak powyżej. Oczywiście tu masz rację.

CzarnaKrowa09 Odpowiedz

Znajdź hobby. Ja ze szkoły i ze studiów prawie z nikim nie mam stałego kontaktu, za to przyjaciół i znajomych poznałam dzięki hobby. Powodzenia!

Dodaj anonimowe wyznanie