#PQmeC

Na pewno wszyscy kojarzą typowe ''madki'', których pełno w internecie, a także przypadki, kiedy z normalnej dziewczyny mamy nagle do czynienia z wariatką z obsesją na punkcie swojego dziecka. Powoli zaczynam się zastanawiać, czy czasami społeczeństwo nie jest troszkę współwinne.

A teraz od początku. Mam 24 lata, jestem w 8 miesiącu ciąży. Do czasu ciąży nie odczuwałam żadnych braków w sferze towarzyskiej. Miałam trochę znajomych z pracy, trochę z liceum, trochę ze studiów. Generalnie było z kim wyjść na imprezę, zakupy, do kina, na kawę itd. Zwykle kilka razy w tygodniu widywałam się z koleżankami, po pracy czy po zajęciach.
Od kiedy jestem w ciąży, czuję się jak trędowata.

Od razu powiem, że nie publikuję swojego życia na instagramach itd., nie wstawiam natchnionych opisów o miłości do mojego ''bąbelka'' i generalnie nie mówię o ciąży, dopóki ktoś mnie nie zapyta. A jak już, to są jakieś ogólniki, że dobrze się czuję, że ciężko być grubym, niewiele poza tym.

Na początku starałam się utrzymać wszystkie znajomości, pisałam do znajomych, czy może jakaś kawa, zakupy, oczywiście bez alkoholu, ale poza tym, to "po staremu". Jedna koleżanka wyszła ze mną na zakupy świąteczne w grudniu, a druga (sąsiadka) była ze mną w Lidlu kilka razy. Reszta mnie zbywała: a to zajęcia, egzamin, praca, przeziębienie (no przecież nie chcę cię zarazić). Raz zostałam zaproszona na urodziny, poszłam, posiedzieliśmy, pogadaliśmy, reszta coś piła, ja miałam sok i było w porządku.

Na początku jeszcze sama gdzieś wychodziłam, na spacer, do galerii, do miejsca, gdzie pracowałam, ale od około dwóch miesięcy praktycznie nie wychodzę z domu, bo sama nie mam po co. Koleżanki, które tak bardzo nie mają czasu wpaść w odwiedziny (zapraszałam wielokrotnie na kawę, ciasto, ploteczki), najpierw opowiadają, jakie są zarobione, a później jest fotka na insta, całej ''mojej'' grupy znajomych #lejdisnight #party itp.

Chciałabym nieraz wyjść jak kiedyś, na film czy na plotki, ale po prostu nie mam z kim. Praktycznie nikt, a jeżeli już, to bardzo rzadko, odzywa się do mnie pierwszy. To, że będę miała dziecko nie zmieniło mojej osobowości, chętnie robiłabym to samo co kiedyś, ale moi znajomi mają mnie totalnie gdzieś, a z licznej paczki zostały cztery osoby, z którymi czasem rozmawiam, i mój facet.

Jeżeli nie tylko moi znajomi tak się zachowują, nie dziwię się, że dziewczyny szukają towarzystwa innych matek i wzajemnie się nakręcają tym swoim macierzyństwem. Stąd już krótka droga do szaleństwa i ''madkizmu''. Póki co, staram się po prostu zajmować sobą, wyjść na spacer obok domu, poczytać książkę, obejrzeć serial. Ale jest mi przykro, że tak na dobrą sprawę przez większość czasu nie mam się do kogo odezwać i siedzę w domu sama.
nemezys87 Odpowiedz

Ciąża i dziecko to przepaść w życiu towarzyskim. Na początku też czułam się samotna, lata siedziałam w domu z dziećmi. Teraz się z tego cieszę, mam swój świat, nikomu nie muszę się z niczego tłumaczyć ani nic udowadniać. Nikt nie zawraca mi głowy, mam czas na pracę i dzieci, sama organizuję sobie zajęcia i nie brakuje mi towarzystwa. Nie martw się, zadbaj o siebie, o wygląd, zainteresowania itp. Trafisz na ludzi, dla których istotny będzie Twój charakter i to jaka jesteś, a nie to że masz dziecko i jesteś matką. I uwierz mi, znajomość z taką jedną osobą będzie cenniejsza, niż z wieloma takimi jacy Cię teraz olewają. Powodzenia!

IrisvonEverec Odpowiedz

Masz rację. Też jestem mamą, też mnie olali znajomi, traktują, jak trędowatą. Niektórzy ledwo na "cześć" odpowiedzą! To k*rewsko bolało. Teraz, po dwóch latach, doszłam do podobnych wniosków, co @nemezys87, tylko nadal nie mam praktycznie z kim wyjść, bo dwie kumpele, które ze mną "zostały" studiują poza naszym miastem i mają czas tylko przez wakacje, ferie, czy czasem przez święta. Czyli w tamtym, roku z jedną widziałam się raz, a z drugą trzy. Tak. To koniec. Resztę czasu spędziłam w domu z dzieckiem, urozmaicając to wyjściami do rodziców raz/dwa razy w tygodniu, do teściów raz na dwa tygodnie i na jakieś urodziny w rodzinie. No i zakupy.
Tyle dobrego, że nigdy nie byłam super towarzyska, to łatwiej mi było zamknąć się w domu wieczorami (gdy córka śpi) z mężem i Wiedźminem. 😂

Na początku będzie trudno, im dziecko starsze tym będzie Ci łatwiej i z wyjściami i z opieką nad nim.☺ A teraz dużo zdrówka Wam życzę, nie martw się na zapas i skup się na sobie i maluchu. Taki bobas jest bardzo zajmujący i towarzyski na swój sposób.:D

ktosanonimowy010

Nie sądziłam że inne kobiety mają podobnie jak ja, czyli podobnie jak odpisałaś. Mam wrażenie że jestem samotną wyspą z dwójką małych dzieci i wiecznie zapracowanym mężem. Dzieci, dom i mąż zapełniają mi myśli i czas, ale czasem brakuje mi takiej przyjaciółki od serca... Wszystkie znajomości przygasły z czasem, z odleglością, z narodzinami dzieci... Czasem jest mi trochę smutno. I nie, nie zamykam się z dziećmi w domu, chodzę z nimi na plac zabaw, salę zabaw, do sklepu itp.

Senji Odpowiedz

Nigdy nie myślałam za dobrze o większości moich znajomych, spotykałam się z nimi, ale raczej myślałam że są głupi i ograniczeni, a wychodzi na to że ja taka byłam.
W ciąży i po urodzeniu dziecka NIKT się ode mnie nie odwrócił, nie spotykam się z nimi tak często jak kiedyś, ale jak już się łapiemy, wszyscy zdają sobie sprawę że mam dziecko ze sobą i miejsce spotkania musi być odpowiednio dostosowane.
Jak czuję się samotnie akurat siedząc sama w domu i odezwę się do ludzi zawsze trafię kogoś kto akurat ma czas i chętnie wpadnie posiedzieć :v
Po waszych historiach widzę że mam szczęście i jakim byłam debilem nie doceniając tych ludzi wcześniej..

NiediegetycznyAnanas Odpowiedz

Ja znam sytuację z drugiej strony. Wiele moich koleżanek i przyjaciółek ma już dzieci lub jest w ciąży. Kiedy ja próbuje się z nimi ustawić na spotkanie to zawsze jest coś: A to dziecko chore, a to jedziemy z dzieckiem do rodziców/teściów, a to nie wyspałam się bo maleństwo płakało. No i tak jest, że z jedną przyjaciółką próbuje ustawić się od roku i nic z tego nie wychodzi.

Absolutnie też nie chce w tym momencie wrzucać na młode matki, ale nie każdy ma siły i chęci znosić obecność dzieci, gdy do takiego spotkania dojdzie, bo zazwyczaj bez dziecka młode mamy obyć się już nie mogą.

TataKazika

Oj mylisz się, ja bez dziecka z domu chętnie wychodzę. Choć zgadzam się nie jest łatwo to zorganizować zwłaszcza przy więcej niż jednym dziecku.

koza260 Odpowiedz

Obecnie nie utrzymuję żadnej bliższej relacji z kobietą (spoza rodziny) niemającą dzieci. Dość szybko wyszłam za mąż i urodziłam dzieci. Żadna z bezdzietnych koleżanek z lo pierwsza się do mnie nie odzywa (pomijam sprawę odległości bo jest fb na którym te dzietne potrafią się odezwać), ze studiów mam kontakt tylko z jedną (oczywiście dzieciatą) dziewczyną, w obecnym miejscu zamieszkania wszytkie znajome poznałam w miejscach związanych z dziećmi więc i one je mają. Mamy inne tematy do rozmowy niż dzieci mimo, że i o nich sporo rozmawiamy ale dla bezdzietnej części znajomych dawno przestałam być towarzyszem. Teraz mi to nie przeszkadza, ale kiedy byłam sama z brzuchem w nowym miejscu to było przykro, że nikt z ludzi z którymi spędziło się kawał życia nawet się nie odezwie. Cóż, jest to po prostu nowy rozdział życia. Myślę,że po części może być to przyczyną takiej ilości depresji wśród młodych mam.

Mojanazwauzytkownika Odpowiedz

Może jednak się zmieniłaś? Ty możesz tego nie zauważać, ale innym nie musi to pasować.

CzteryLiteryy Odpowiedz

Ciesz się że masz AŻ cztery osoby. Wielość ludzi nie ma tylu ;)

Tabiret Odpowiedz

Nie mam dzieci i powiem szczerze, że sama jestem z tych co się odwróciły bo kumpela była w ciąży/ma dziecko. Zaraz pewnie poleci fala hejtu, ale ja nie dałam rady wytrzymać ciągłego paplania o ciąży, dzieciach, jaką to śliczną kupkę zrobiło, a co brzydkiego powiedziało itp. A już najgorzej jak tego dzieciaka ciągnie wszędzie za sobą, i cała atencja skierowana jest na dziecko a rozmawiać normalnie nie ma jak. jak ktoś chce o dzieciakach pogadać to niech sobie inna matkę znajdzie z którą będzie miała wspólny temat do rozmowy. Ja odpadam.

TataKazika

Ale właśnie autorka nie gada o swojej ciąży tylko jeśli ktoś się zapyta. Mam jedną bezdzietną przyjaciółkę. Spotykamy się czasem i nie ciągnę wtedy dzieci ze sobą. A nasze rozmowy nie kręcą się wokół moich dzieci. Nie wyszystkie matki mają bzika na punkcie dziecka. Mnie osobiście męczą rozmowy z siostrą, która rozmawia tylko o dziecku, a ja potrzebuję czasem porozmawiać tak na luźne tematy, pożartować bo świat matki nie kręci się tylko wokół dziecka.

Arszenik

Miałam 2 koleżanki, które mniej więcej w tym samym czasie urodziły. Często spotykałyśmy się we trzy, więc po ich porodach nie widziałam powodu, żeby to zmieniać. Jednak jak już dzieci pojawiły się na świecie... tak jak mówi Tabiret - wieczne paplanie o kupkach, zupkach przeplatane naprzemiennym płaczem/darciem dzieci. Każda jedna próba zmiany tematu na inny niż dzieci spełzała na niczym. W końcu ograniczyłam z nimi kontakt, bo jak to fajnie Autorko określiłaś, moje koleżanki stały się ofiarami "madkizmu".

Mmeef Odpowiedz

Dokładnie tak jest! Ja po urodzeniu pierwszego dziecka nawet usłyszałam od jednej koleżanki „miałam sie odezwać, ale jednak stwierdziłam ze nie chce żebyś przyszła z dzieckiem”, chodziło o jakiś piknik w gronie starych znajomych i nigdy nawet nie pomyslałam o przyjściu z dzieckiem. W ręcz przeciwnie, chciałam sie wyrwać na troche z domu, zostawić małego z tatą. Zabolało, nie powiem. Od tamtej pory przestałam proponować wyjścia, spotkania, generalnie nie chciałam sie nikomu narzucać. I tak teraz, po prawie 3 latach i dwóch dzieciach, widuje sie wlasciwie tylko z innymi mamami. A najbardziej skupiam sie na sobie samej, znalazłam sobie pasje i rozwijam ja, uczę sie jezykow, chodzę na silownie.. Jest wiele możliwości, trzeba tylko znaleźć na siebie sposob. Oczywiście można zamknąć sie w czterech ścianach i narzekać. Ale prawda jest taka ze ludzie przychodzą i odchodzą, i nie możemy byc odnich zależni. Najważniejsze to dobrze sie czuć we własnym towarzystwie.

PurpleLila Odpowiedz

Nie zdziwiłabym się gdyby tylko Tobie wydawało się, że mało mówisz o swojej ciąży

Zobacz więcej komentarzy (16)
Dodaj anonimowe wyznanie