#PvvyC

Jestem facetem przed czterdziestką. I jestem brzydki. Wstyd to powiedzieć, ale nigdy nie miałem kobiety, nawet nigdy nie trzymałem żadnej za rękę.
Kiedyś jak miałem znajomych, to jakoś było trochę raźniej, ale wszystko się zmieniło, każdy się poszedł w swoją stronę i teraz jestem sam jak palec.
Czy jestem żałosny?
Czy jest tu ktoś, kto ma podobnie?
Torototo Odpowiedz

Brzydcy faceci też mają żony.

Abigaila37 Odpowiedz

Mam nadzieję, że znajdziesz sobie grono osób, przy których będziesz się dobrze czuł. Wychodząc do ludzi łatwiej jest kogoś poznać. Spróbuj, co ci szkodzi 😊

psica

Ja chcę być całkiem sama by zacząć od zera znajdując grono ludzi przy których będę się dobrze czuć.

ArabellaStrange Odpowiedz

Nie jesteś żałosny, bo to przecież nie Twoja wina. Gdybyś był niegodziwym człowiekiem i robił złe rzeczy, to wtedy poczucie wstydu byłoby na miejscu.

Czterdzieści lat to nie jest czas, w jakim człowiek może się zakopać i uznać, że życie się skończyło. Nieurodziwa twarz rzeczywiście może utrudniać zawieranie znajomości, ale nie aż tak bardzo jak brak pewności siebie. Jeśli nie możesz być ładny, bądź interesujący. U faceta to jest nawet ważniejsze.

Pytanie kim jesteś i czym się zajmujesz? Czy masz fach w ręku i dobrą pracę, jeśli nie - może spróbuj to zmienić. Już wtedy powinno trochę podskoczyć poczucie własnej wartości. Zadbaj o siebie - idź do dobrego fryzjera, nawet raz zatrudnij stylistę i starannie się ubieraj (nie mówię, że drogo - ładnie dobrane rzeczy z sieciówek czy z drugiej ręki robią wystarczająco dobrą robotę). Używaj wody perfumowanej (i bądź zawsze umyty - niby oczywiste, ale… ;) ), kobiety zwracają uwagę na zapach. Jeśli masz problem w kontaktach z ludźmi, znajdź gdzieś w pobliżu trening umiejętności społecznych. Czytaj coś i oglądaj, żebyś miał o czym rozmawiać. Kup sobie pieska - będziesz miał przyjaciela i to kup sobie ładnego, żeby to on robił robotę i zwracał uwagę na Ciebie. Wychodź na zewnątrz, rozmawiaj chociażby z sąsiadami - wszyscy ludzie mają jakichś znajomych, może wreszcie uda Ci się zaczepić. Nie obiecam Ci, że od razu znajdziesz sobie żonę, ale kto wie - duże zmiany pociągają za sobą niespodzianki.

psica

A ja wolę nieuperfumowanego. Chcę żeby człowiek normalnie pachniał. Być może większość kobiet woli na odwrót ale po co ma się starać im przypodobać? Nieuperfumowany nie znaczy brudny i śmierdzący. A naprawdę pewny siebie człowiek robi to do czego jest przekonany a nie to co innym się podoba. Naprawdę pewny siebie człowiek się perfumowuje lub nie w zależności od tego czy jest do tego przekonany a nie oczekiwań innych a jeśli inni go przez to odrzucają to się tym nie przejmuje a taki też jest interesujący w przeciwieństwie do ludzi którzy bezmyślnie żyją wg zasad wg których żyją inni nie zastanawiając się nawet czy one mają sens. A on w ogóle chce mieć tę kobietę bo ma taką potrzebę czy dlatego że uważa że jej nie mieć to wstyd a zasady których mu radzisz przestrzegać to będą tylko kolejne rzeczy po mieniu kobiety dla niego których nieprzestrzeganie będzie uważał za wstyd przez jego brak pewności siebie? Jeśli coś nie jest złe to po co się tego wstydzić? Niemienie kobiety nie czyni z mężczyzny niegodziwca tak jak nieużywanie wody perfumowanej nie czyni z niego brudasa. Po co ma zwracać na siebie uwagę? W ten sposób można zwrócić na siebie uwagę najgorszych. Lepiej iść na jakość niż ilość. Im mniej się zwraca na siebie uwagę tym większa szansa że jak się już uda nawiązać relację będzie ona wartościowa. Gdzie w ogóle zmierza ten świat skoro już nawet psa się wybiera z myślą o poderwaniu laski? Ja bym doceniła mężczyznę który w ogóle by się nie starał mnie poderwać a po prostu był sobą. Przeraża mnie myśl że rozmawiający ze mną mężczyzna może zamiast cieszyć się rozmową od razu analizować czy się nadaje na jego dziewczynę. Kobiety tak traktujące rozmowę z mężczyzną też mnie przerażają. To samo z ludźmi starającymi się o bycie w związku jednopłciowym. Bo ludzie to nie przedmioty o których zdobyciu się myśli.
Kurcze no dawanie takich rad to trochę takie radzenie simpom jak być lepszymi simpami.

psica

A ktoś taki powinien zrozumieć że nieposiadanie kobiety to nie jest coś co powinien traktować jak coś co świadczy o jego wartości.
I w ogóle czemu mu dajesz rady? Nie prosił o rady jak znaleźć żonę. Zadał 2 pytania z których odpowiedziałaś na jedno a potem dałaś rady o które nie prosił.

RogatyJelen Odpowiedz

Tak jak ty, myśli wiele ludzi. Zamykają się w czterech ścianach myśląc, że świat ich nie chce. Ludzie są tak skonstruowani, że raczej odrzucają odmienności i eliminują je ze społeczeństwa. Jednak społeczeństwo nie eliminuje osób brzydkich, to są oceny subiektywne, jednym się nie podobasz a innym już tak. Społeczeństwo odrzuca jedynie jednostki zagrażające przetrwaniu. Wnioskuję, że masz niską samoocenę i tu może być problem w twoich kontaktach, zwłaszcza z kobietami. Kobiety potrzebują stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa, nie wejdą w układ z kimś, kto tylko użala się nad sobą. Idź do jakiegoś salonu piękności, niech ktoś ci poradzi jak się stylizować, potem popracuj nad swoją własną samooceną.

psica Odpowiedz

A powinien mieć ktoś podobnie? Bo ja myślę że nie powinno się czymś takim wstydzić.

SamoZycie Odpowiedz

Wychowałeś się na gadu. Poszukaj matrymonialnych stron.

psica

Skąd wiesz jak nie wiesz? W sumie mam podobny problem co tamten gościu a nie wychowałam się ani na GG ani na niczym podobnym. Gdy już jako dorosły człowiek próbowałam samą siebie wychować na czatach to okazało się że mam w sumie w kontaktach z innymi ludźmi ten sam problem w wirtualu co w realu. Ja chyba po prostu nie umiem rozmawiać z ludźmi bo w rodzinie na siebie warczymy i tego nauczona jestem.

psica Odpowiedz

Wiem że to co napiszę zaraz jest żałosne. Matki nawet nie trzymałeś za rękę? Jeśli tak to super. Też bym chciała być całkiem sama. Podaj przepis jak to zrobić.

Dragomir

@zdystansowany odpalił alter-konto. Mam nadzieję że wrócisz do jakiejś terapii, leczenia czy coś, i że jednak Twoja rodzina zacznie się do Ciebie odnosić z szacunkiem i godnością, co może znacznie przyspieszyć a nawet umożliwić pojawienie się pozytywnych efektów leczenia.

psica

Tłumaczyłam wcześniej. Ale niech będzie że zmarnuję czas na tłumaczenie jeszcze raz.
A co jeśli mam rację że z ludźmi których znam nie mogę się dobrze czuć bo są toksyczni? Wtedy bycie samym jest dobrym rozwiązaniem. Ale nie dla samego bycia samym tylko dla niebycia z toksycznymi ludźmi. Wiadomo że potem trzeba znaleźć nowych znajomych bo człowiek to zwierzę stadne. Może wierzysz w wartości rodzinne ale niezależnie od tego w co wierzysz fakt jest taki że rodzina nie zawsze jest pomocna a czasem jest wręcz przyczyną katastrofy ale rozumiem że dla ludzi to jest szokujące i żałosne że ktoś kpi z kontaktu z matką. Nawet im nie zaprzeczam. Być może zauważyłeś że wczoraj nazwałam siebie śmieciem.
A jak chcesz o leczeniu gadać to ok choć pisząc o tym też jestem żałosnym śmieciem. Ja się już od bardzo wielu lat godzę na prowadzenie rozmowy w takim kierunku w jakim prowadzi ją rozmówca i ogólnie by inni mnie prowadzili przez życie choć od początku czuję że to do niczego dobrego nie prowadzi. Po prostu nie potrafię odmówić choć pozornie się może wydawać że jest inaczej. No więc jeśli o tym mamy pisać to sobie wyobraź że podczas terapii rodzina też mnie traktowała bez szacnku a co gorsza terapeuci też. Naprawdę nie bez powodu uważam że najlepszą formą terapii będzie dla mnie bycie samemu. Gdy pisałam że nie pozwala mi się nawet szklanki wody napić w spokoju miałam to dosłownie na myśli więc jest naprawdę bardzo źle. Przebywam wśród ludzi przy których nie mogę zaspokoić ani potrzeb fizjologicznych ani emocjonalnych. Z mymi emocjami wśród tych ludzi dzieje się coś złego. Tak że nie wiem czy to są me prawdziwe emocje czy je sobie wmawiam że je mam. Taki efekt jest podważania wszystkiego przez ludzi rzekomo cię znających. Wiesz jakie to jest straszne uczucie wątpić we wszystko? Wyobraź sobie że ja wątpię nawet w to że ja to ja.

psica

Dziwnych typów tu spotykam. Ty namawiasz na leczenie a inny na odwrót gdy okazałam zainteresowanie NATURALNYMI stabilizatorami nastroju odradzał pisząc że po nich zgrubnę a on nie zna nikogo grubego (może o otyłego chodziło nie pamiętam już) kto by był szczęśliwy. A zaznaczam że chodziło o NATURALNE stabilizatory nastroju więc no... W ogóle to mnie irytował od samego początku pisząc o byciu grubym choć mu pisałam że mam problem że jestem za chuda a ty przypominam ci że też mnie irytujesz. Ludzie nie przesadzajcie z tą walką z otyłością! Wychudzony też bardzo prawdopodobne że nie będzie szczęśliwy bo taki może mieć niedobory pokarmowe które źle wpływają na nastrój. I jakby znów jakiś palant niechcący zrozumieć kontekstu się doczepił to uważam że z otyłością zawsze trzeba walczyć oczywiście. Czemu pisałam o tamtym typie? No bo jak ja mogę czuć się dobrze napotykając często na ludzi dających mi skrajne rady i to w taki sposób że czuję że chcą mi dać do zrozumienia że na pewno mają rację a ja mam problemy albo będę mieć bo nie słucham rad innych ludzi albo wręcz tego konkretnego bo on ma się za jakiegoś wizjonera a tak naprawdę jest okropnym człowiekiem? No chyba jednak mam problemy bo słucham rad innych.
Z ludźmi z którymi źle się czuję być nie chcę. Ja po prostu uważam że lepiej być samemu niż z ludźmi z którymi się źle czuję a nie że ogólnie lepiej być samemu. Jednym z mych celów jest wybrać sobie znajomych by otoczyć się ludźmi z którymi dobrze się czuję. Na razie nie mam wpływu na swe życie a między innymi na to z jakimi ludźmi przebywam i dlatego chcę być sama a gdybym sama wybrała sobie znajomych to by było inaczej. Nie chcę być z tymi ludźmi bo przebywam z nimi z przymusu ale to nie oznacza że nie jestem zdolna do przebywania z ludźmi dobrowolnie a jestem bo nie jestem mizoandrykiem i nie potrzebuję żadnej terapii na której by mi tłumaczyli czemu taka postawa jest zła.

psica

Większość ludzi w mym życiu mi tłumaczy coś co doskonale wiem a nie chce wytłumaczyć tego co nie wiem. To powoduje że stoję w miejscu a nawet się cofam a ja czuję potrzebę posiadania takich znajomych którzy będą grupą ludzi którzy będą siebie nawzajem rozwijać. Powiedzmy że jesteś mym znajomym z neta bo tak często tu piszesz że sporo o tobie wiem. I kim jesteś dla mnie? Kolejnym człowiekiem z którym się źle czuję bo nie chcę z nim przebywać bo zamiast pomóc w tym czym piszę że chcę pomocy to on sugeruje że cel do którego dążę jest zły. Super naprawdę super jest przeczytać że ktoś ma nadzieję że będę mieć dobre relacje z rodziną gdy każe podać przepis jak między innymi z nią nie być. Nie to nie jest dla mnie super i na innych na mym miejscu też by nie było super. A nadzieja na to że rodzina będzie mnie traktować z szacunkiem i godnością gdy będę chodzić na terapię? Fajnie że masz taką nadzieję ale czy nie lepiej być realistą? No bo czemu by miała? Czy nie należy się zastanowić czy to ci co nie traktują innych z szacunkiem i godnością nie powinni iść na terapię? Ale ludzie których znam często pieprzą bez zastanowienia dlatego chcę być bez nich. Z ludźmi mądrymi inspirującymi chcę być. Bo w rzeczywistości to mam dużo z filantropa. Naprawdę kocham ludzkość i często ludziom próbuję pomóc nic z tego nie mając. Często czuję wręcz że aż za bardzo bo będąc w tak złej sytuacji jak ja jestem powinno się myśleć tylko o sobie.
Terapia? Nie mówię nie. Ale to musi być terapeuta którego ja wybiorę. Ja muszę zacząć wybierać jak żyć inaczej nie poczuję się dobrze. Jestem żałosnym śmieciem który w wieku 33 lat nigdy nie wybrał ani lekarza ani terapeuty ani znajomego i nie ma zielonego pojęcia jak wreszcie samemu zacząć wybierać. Od pewnego momentu próbuję wybierać co piję i jem. I co? I rodzina ma coś przeciw. Bo łatwiej im gdy spożywam to co oni choćby mi miało zaszkodzić. Chyba ani rodzina ani ty nie rozumiesz w pełni jak ważne dla mego spokoju by samego kierować swym życiem.

psica

Nie można się dobrze czuć gdy się jest człowiekiem który czuję że inni mogą z nim zrobić wszystko co najgorsze i nikt mu wtedy nie pomoże. Potrzeba bezpieczeństwa jest jedną z podstawowych potrzeb i nie można jej przez prawie całe życie ignorować.

psica

Przedostatni komentarz wklejałam wiele razy a i tak jest błędny ale to normalne gdy jest się tak żałosnym śmieciem jak ja.
,,Nie to nie jest dla mnie super i na innych na mym miejscu też by nie było super."
Nie tak ma być.
,,Nie to nie jest dla mnie super i dla innych na mym miejscu też by nie było super."
Naprawdę fajnie by było przeczytać ten przepis. Nie chcę zmarnować sobie życia przez bycie do śmierci zależna od innych i to jeszcze ludzi których działania nie prowadzą do bycia zdrowym a wręcz przeciwnie. Ciążę przez nich ku śmierci i nie wiem jak siebie uratować. Próbuję różnych metod i być może często prowadzi do tego że jest gorzej zamiast lepiej. Nic już nie wiem.

psica

Tamto też błędne. Może sama jestem błędem. Wybrykiem natury.
Próbuję różnych metod i być może często prowadzi to do tego że jest gorzej zamiast lepiej. Nic już nie wiem. Nawet nie wiem co piszę i jak. Mózg mi siada w towarzystwie ludzi z którymi przebywam dlatego nie chcę być z nimi. Chcę być sama bez nich.

psica

Myślę że nie warto wracać w kółko do tego co złe więc zacząć terapię powinnam nową a nie wracać do poprzedniej.
To by nawet było śmieszne jakbym próbowała wrócić na terapię na której byłam w wieku szkolnym. Przeszłabym się na Aleję Pokoju i głośno wyrażała niezadowolenie że tam już nie ma oddziału psychiatrycznego. Finalnie i tak bym nową terapię zaczęła bo ktoś by zadzwonił po karetkę widząc jak świruję i by mnie w Kobierzynie zamknęli.

psica

Ojciec znów mnie skopał a jestem tak wychudzona i niedożywiona że mnie to boli bardziej niż normalnych. Krzywdzi mnie na tyle sposobów że mogłabym o tym elaboraty pisać. Zresztą niewiele mi do tego brakuje. Ojciec nawet potrafi mi tłumaczyć kogo powinnam lubić i to na takiej zasadzie że tłumaczy czemu powinnam ojca bardziej lubić niż jego a przy tym ma czelność mi tłumaczyć czemu ja jestem samolubna i egocentryczna. To jest taki absurd że gdyby był piszącym do mnie internautą to chyba sporo użytkowników internetu by go uznało za trolla internetowego. A dokładnie chodzi o to że próbuje mi wytłumaczyć czemu matka mnie traktuje gorzej niż on więc powinnam woleć jego niż ją. Właściwie ma opinia nie ma wpływu na jego życie. Ja tylko stwierdziłam że go mam tak dość że najchętniej w ogóle bym się do niego nie odzywała. Gdyby był normalny to by się chyba z tego cieszył skoro często mnie bije za to że się do niego odzywam. Ale nie on jest taki że sam się do mnie odzywa i potrafi być bardzo niezadowolony gdy mu nie odpowiadam. To chyba zalatuje ostrą patologią ale on mi jeszcze tłumaczy czemu mam dobrze bo nie wiem co to patologia. A ja się tak źle czuję w takiej sytuacji że już wolę patologię o której wspomina. Łatwiej by mi było sobie z tym poradzić niż coś takiego że się troszczy o mnie a z drugiej strony jedno me słowo albo jedno zachowanie które w danym momencie jest przez niego niepożądane ma poważne konsekwencje bo mu nie będzie pasować a w innym momencie to właśnie brak tego słowa czy zachowania mu nie pasuje. Nie wiem jak mu wytłumaczyć że jego troska jest chora że to co robi to przemoc i gdyby jej zaprzestał to by było ze mną dobrze a przynajmniej lepiej więc by się nie musiał o mnie tak troszczyć nie wiem jak wytłumaczyć mu że łatwiej mi znieść gdy ktoś się wcale nie troszczy o mnie a na dodatek bije kablem łańcuchem czy inną rzeczą którą można zrobić wielką krzywdę bo przynajmniej wiem czego się spodziewać więc w takiej sytuacji czuję się bezpieczniejsza.

psica

Ciągle mu to próbuję wytłumaczyć czego konsekwencją jest bycie skopaną albo gorzej. Przecież to jest chore że ja w ogóle muszę się zastanawiać którego przemocowca bardziej lubię w sensie jaki rodzaj przemocy jest bardziej znośny. I jeszcze muszę słyszeć tłumaczenie ojca czemu powinnam woleć jego niż matkę bo mnie lepiej traktuje co się tak naprawdę odnosi do tego że jego przemoc wobec mnie jest bardziej znośny niż przemoc matki wobec mnie. Czy to jest normalne? Wiem jak to brzmi więc wyjaśniam że matka nie bije mnie kablem z jej strony to też nie ten rodzaj przemocy. Tak czy siak jestem w takiej sytuacji że czuję że muszę się zastanawiać który przemocowiec lepszy albo np. czy przemoc psychiczna jest lepsza od przemocy fizycznej i z tego co mi wiadomo absolutnie tak nie powinno być a to że tak jest świadczy o ostrej patologii zwłaszcza że ci przemocowcy stale powtarzają że to ja stosuję przemoc wobec nich i jeszcze występuje taki absurd że tak naprawdę mamy takie same cele co oni to co mi każą robić to jest to samo co ja chcę zrobić i nie dla nich a dla siebie a oni ciągle mówią o tym jak to jestem upośledzona że nie czuję zrobienia tego a ja ciągle im próbuję wytłumaczyć czemu w takich warunkach nie potrafię tego zrobić które to tłumaczenie ciągle nazywają przejawem egocentryzmu. Najbardziej chorych akcji z ich strony na Anonimowym Wyznaniu nie napisałam wprost nigdy o ile mnie pamięć nie myli a z tym u mnie jest potwornie źle. Nie napisałam bo nie widzę w tym sensu nie widzę nawet sensu w pisaniu tego komentarza bo czuję że i tak nie zrozumiecie sensu zdań w tym komentarzu. Boję się że nie potrafię mówić z sensem i że jestem już na zawsze skazana na bezsensowne życie a mimo to i tak ciągle próbuję je zmienić wierzę bowiem że w bezsensie sens jest jedynym awansem. Ojcu tak odbiło że i inni czasem zauważają to i komentują. Myślę że leczyć się powinien. Być może wszyscy powinniśmy się leczyć.

Zobacz więcej odpowiedzi (6)
Dodaj anonimowe wyznanie