#QYyFE

Nie pojechałam do rodziców na święta. Większość ludzi nie może się nadziwić.

Miałam 10 lat, gdy podczas większej imprezy ojciec powiedział przy wszystkich "najchętniej oddałbym cię do domu dziecka, a tak mam zasrany obowiązek wychowywania cię". Nie, nie był pijany.
W dzieciństwie byłam bita. Nie było to jakieś znęcanie się, tylko "kary fizyczne", w latach 80. i 90. były normalnością.
Potem zaczęłam dorastać. Do bicia doszło upokorzenie. Najchętniej publiczne.
Mój ojciec jest antysemitą, antyklerykałem, rasistą, ksenofobem itp., generalnie nietolerancyjny typ. Ja przeciwnie. Uwielbiał rozkręcać kilkugodzinne rozmowy na ten temat, najczęściej przy gościach albo w gościach, jak kończyły mu się argumenty słyszałam "wrócimy do tej rozmowy, jak zmądrzejesz" (czyli " jak będziesz myśleć tak, jak ja).

Normą były sytuacje opisywane prze inne dziewczyny - zostawiona w łazience podpaska zawinięta w folijkę czy papier była we mnie rzucana ze zjadliwym komentarzem, zwłaszcza przy gościach. Klepanie po tyłku, wchodzenie nastolatce do łazienki podczas prysznica (zamek nie działał)...
Miałam może 12, może 13 lat, gdy on - antyklerykał! - pobił mnie, zawiózł i siłą wrzucił do kościoła, ponieważ z 38 stopniami gorączki odmówiłam pójścia tam 2 kilometry piechotą do sąsiedniej wsi, przy mrozie -10 stopni.
Powtarzanie, że nigdy nie znajdę sobie faceta, a jak już, to takiego, co będzie pił, bił i zdradzał, bo na nic lepszego nie zasługuję.
Nie pamiętam ŻADNEJ pochwały, nie pamiętam słów "kocham cię", "jestem z ciebie dumny", nie pamiętam określenia "córeczko" (za to doskonale pamiętam, jak mówił o mnie mamie per "twoja córka").
Nigdy dość dobra. 4? A dlaczego nie 5? 5? A dlaczego nie 6? 6-? Ale dlaczego Z MINUSEM?! 6? Pewnie "wszyscy" dostali.

Mam 33 lata i zero zdrowych związków, w każdym zakochiwałam się w poczuciu bycia chcianą. Dużo wybaczałam, brałam winę na siebie, bo może jak ten facet mnie zostawi, to serio jak mówi ojciec, nikt mnie więcej nie zechce?
W syndromie ofiary byłam tak głęboko, że faceta, który mnie pół związku zdradzał i zaraził wenerykiem, na kolanach błagałam, by mnie nie zostawiał.
Dziś jest lepiej, jestem w trakcie terapii, 3 lata sama, a znajomi twierdzą, że "wybrzydzam". Bo śmiem mieć wymagania (typu wierny, bez nałogów, ze stałą pracą, wspierający).

Najbardziej jednak boli brak wsparcia ze strony najbliższych - mamy i brata.
Jedną z historii opisałam kiedyś na Piekielnych - od brata usłyszałam, że "mamie byłoby przykro, jak by to przeczytała".
Jeżdżę do nich raz na pół roku, głównie dla mamy, bo ojciec (a właściwie dawca nasienia) zawsze mnie jakoś zgnoi, teraz już subtelniej. Ale to ja jestem tą kręcącą afery i szukającą problemów.
Namawiają do wybaczenia. A ja jakoś nie potrafię wybaczyć człowiekowi, który nie czuje się winny i ciągle krzywdzi.
Po prostu przykro mi.
GoMiNam Odpowiedz

No tak, bo jest Tata i dawca spermy. Ten drugi na szacunek nie zasługuje w ogóle.
Nie przymuszaj się, traktuj go jak powietrze.

Trzymam za Ciebie kciuki, abyś podniosła wysoko głowę i była z siebie dumna, bo zasługujesz na pochwały. :)

dziekuje ;*

Kinderbueno

Bazienka,
Teraz już wiem, skąd w Tobie tyle zrozumienia.
Trzymaj się cieplutko, jestem z Tobą <3

Kinderbueno- wiele rzeczy moge zrozumiec i na wiele rzeczy moge wziac poprawke, ale nie na wszystko mam wewnetrzna zgode :) np. na krzywdzenie innych nie mam
prowadzi to czasem do kuriozalnych sytuacji, bo pisze, ze " ja zrobilabym to i to", chociaz gdy sama bylam krzywdzona, nie robilam
bo zrobilabym- na obecnm etapie i z obecna wiedza
i jak widze, ze ktos pozwala sie krzywdzic, miotaja mna sprzeczne uczucia- bo tez tam bylam i wiem jak to jest i dlaczego, a jednak teraz mam wielki sprzeciw na pozwalanie komus na krzywdzenie... syndrom ofiary to zlo... zazwyczaj przytaczam swoja sytuacje, by nie byc goloslowna by osoba wiedziala, ze mozna z tego wyjsc, dziala wybiorczo

Kinderbueno

Zazwyczaj tak jest, że patrząc wstecz na pewne wydarzenia, z obecną wiedzą i doświadczeniem, nasuwa się myśl, że postąpiłoby się dziś inaczej... ale niestety wstecz nic nie zmieniny, a raniące doświadczenia należy przekuć w mądrość i siłę na przyszłość ☺

Ohwellson Odpowiedz

Mam nadzieję, że wkrótce poznasz swoją prawdziwą miłość. Kochana zasługujesz na kogoś, dla kogo będziesz całym życiem i to on będzie bał się Ciebie stracić. Ściskam cieplutko!

dzieki, tez mam taka nadzieje, narazie przyciagam same dziwne indywidua

Kinderbueno

Ja tak samo 😂

anonimowecu Odpowiedz

Mój tato miał złych rodziców. Zawsze mi mówi, ze człowiek nie zasługuje na szacunek tylko dlatego, ze jest rodzicem. Żeby zasłużyć na szacunek trzeba być dobrym rodzicem.

jest roznica miedzy byciem tata a dawca spermy, na " tate" trzeba zasluzyc
poza tym splodzenie potomka nie upowaznia rodzica do niszczenia mu zycia

Vicavisienka Odpowiedz

Chciałabym cię jakkolwiek pocieszyć.. Też przeszłam co swoje w dzieciństwie (przypalanie fajkami czy bicie -norma dzienna ) ale tobie bardziej współczuję... Aż się łezka zakręciła :'( Mam nadzieję że kiedyś znajdziesz tego jedynego kochając i wspierającego faceta :-!💓💓💓💓💓

mam nadzieje,z e jest juz dobrze i znalazlas kogos, z kim jestes szczesliwa
i ze sie odcielas

anon567 Odpowiedz

Mam nadzieje, ze z tego wyjdziesz. Pamietaj, ze slowa ojca sa nic nie warte, a Ty sobie tylko to wmawiasz ciagle, ze nie zaslugujesz na nikogo i tak sie dzieje. Ja ma Twoim miejscu bym sie odciela, od mamy, bo widziala, a nie reagowala, a ojciec.... ze kto?

mysle nad zapraszaniem mamy do siebie- cena biletu ta sama, komfort wiekszy
mama kiedys po rozmowie na temat mojego dziecinstwa stwierdzila " boze, coreczko, ja tego nie pamietam", ale przeprosila, troche sobie poplakalysmy i jest ok
poza tym coz... miala dzieci, moze wtedy inaczej sie mysli, moze tez sama miala syndrom ofiary, ze pozwalala na takie cos... to sie przenosi pokoleniowo, powtarzamy schematy nawet nie zdajac sobie z tego sprawy

EmmanuelleMimieux Odpowiedz

Nigdy, ale to nigdy się nie poddawaj. Skoro miałaś siłę wyrwać się z piekła, to nigdy tam nie wracaj. Nie udowadniaj nic nikomu, bo to Twoje życie i ważne jest to, żebyś to Ty była szczęśliwa. Mężczyzna nie definiuje Ciebie, nie jesteś gorsza, bo jesteś sama. Wręcz przeciwnie - zrozumiałaś coś, co wiele kobiet nie widzi, albo udaje, że tak nie jest. Mam na myśli bycie na siłę z kimś, byle nie samemu, bo samemu nie da się rady. Nie. Lepiej oprzeć się o ścianę, niż o byle kogo, bo czasem osoba, dzięki której powinno chcieć nam się żyć sprawia, że żyć nam się nie chce. Jesteś silna i dasz radę, uwierz w to, zbuduj swoje szczęście i pewność siebie a na pewno znajdzie się ktoś, kto będzie Cię szanował tak, jak Ty to robisz.

dziekuje kochana, teraz juz wiem
i od ponad 3 lat " wybrzydzam", bo kontent, ktory sie kolo mnie kreci jest slaby
to tez w sumie trzebaby zalatwic terapia- by przyciagac odpowiednich, bo co z tego, z enie wchodze w pewien schemat, jak jednak podobna jakosc interesuje sie mna ( wlasnie problemow z iloscia adoratorow to ja nie mam, z jakoscia jest gorzej)

selfopponent Odpowiedz

Mialam lzy w oczach czytajac to. Zwlaszcza czesc o '' nigdy nie uslyszalam kocham Cie lub coreczko '' ... Nie wiem dlaczego musialas przejsc 33 lata piekla. Moze 30 bo od 3 lat starasz sie nie byc wrakiem czlowieka, ktory lapczywie pragnie byc potrzebnym, kochanym... Dalabym Twojej mamie to co napisalas. Dalabym jej to w liscie. Kazala przeczytac jak wyjdziesz od niej i zeby to przeczytala jak bedzie sama. Takiego czegos nie idzie wybaczyc. Trzymaj sie! Myslami jestem z Toba.

20 lat, tyle mialam jak wyprowadzilam sie i zaczelam zyc na wlasny rachunek, pozostaly czas to odwiedziny glownie mamy ( ojciec potrafil mnie zapytac- "do kogo tu przyjechalas, nikt cie tu nie chce" i troche sie dziwil, jak odpowiedzialam, z enie do niego, tylko dla mamy i brata), podczas ktorych do ojca sie praktycznie nie odzywam, bo nawet teraz wyrzadza mi drobne zlosliwosci ( bic nie bije, bo ma swiadomosc, ze skonczylby z wyrokiem)
dziekuje kochana za wsparcie i zrozumienie

teraz moim bliskim czesto mowie " kocham cie" :) ot tak, zeby wiedzieli

ponadtymwszystkim Odpowiedz

Trochę podobna sytuacja do mojej. Zawszę ze strony ojca byłem tym niechcianym, ale wbrew wszystkiemu radzę sobie świetnie, te sytuacje z dzieciństwa tylko mnie zahartowały, pozwoliły mi podchodzić z dystansem do sytuacji w pracy czy w życiu. Głowa do góry, to ty musisz zdawać sobie sprawę ze swojej wartości, bo pewnie jest duża skoro sobie ze wszystkim poradziłaś. I nie sugeruj się innymi, znaj swoją wartość i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej, jeśli ktoś próbuje ci wmówić, że jest inaczej jest prosty i próbuje tobą manipulować. Dawca, to tak jak u mnie chociaż jestem za to określenie krytykowany, zazwyczaj przez osoby, które nie rozumieją tej sytuacji... A co do związków to zawsze chciałem być inny niż mój dawca i traktować dobrze tą drugą osobę, i zawsze tak robilem ale, chwilowo zawsze trafiam źle, ale się nie poddaje chociaż stałem się bardziej ostrożny. Każdy w końcu znajdzie ten swój upragniony szczęścia milimetr 😉

anonima161 Odpowiedz

Wcale Ci się nie dziwię, że pojechałaś do domu na święta. Ja nie byłam na Boże Narodzenie, chociaż kocham moich rodziców, bo chciałam dać tacie nauczkę, żeby ograniczył alkohol. Zadziałało, i Wielkanoc była trzeźwa i spokojna.

Furiatka Odpowiedz

chyba cię kojarzę, napisałaś kiedyś bardzo podobny komentarz... ale wyrażasz się czasem zupełnie nietolerancyjnie, inaczej niż opisujesz siebie tu, w wyznaniu. To jak to jest?

nie mam nic do ludzi, ktorzy sobie jakiejs cechy nie wybrali ( koloru skory, orientacji itp.), mam za to do tych, ktorzy swiadomie zachowuja sie glupio i krzywdzaco dla innych; jesli oceniam, to z uwagi na to " jaki ktos jest/jak sie zachowje" a nie " kim jest" i zwyczajnie pietnuje zachowanie zle
szacunek do siebie to nowo nabyta cecha i przestalam dac sobie w kasze dmuchac ( ten moment, kiedy cie wykorzystuja cale zycie, a ty nagle mowisz NIE i wychodzisz na " te zla")
poza tym kazdy ma prawo czegos nie lubic, a obowiazku lubienia psow i wrzeszczacych dzieci nie ma jak narazie :)

Tolan

Cóż...może Twój ojciec też nie lubi dzieci.

Swoją droą ciekawa logika. W jaki sposón wybiera się bycie dzieckiem albo psem?

WiWa

Ale autorkę bardziej smuci to, że ojciec ją źle traktuje. Nie wiem, czy to wyznanie powstałoby, gdyby ojciec powiedziałby, że jej nie kocha i po prostu dałby jej święty spokój. @bazienka, powstałoby?

Tolan, oprocz bicia od wieku dojrzewania zaczelo sie upokarzanie, wiek dojrzewania to nie jest male dziecko
poza tym jesli ktos nie lubi dzieci, niech ich sobie nie robi ( bylam dzieckiem planowanym, mam tez starszego brata, wiec ojciec wiedzial jak to jest miec dziecko)
WiWa- pewnie byloby mi przykro jak na tej impreie, ktora opisalam. clue jest w tym, z eon mi to dawal do zrozumienia CODZIENNIE przez ok 10 lat, a i teraz sobie nie odpuszcza, dlatego sie odcinam, a mama i brat sie dziwia i twierdza, ze ja jestem uparta i nie chce sie pogodzic ( moze go jeszcze za to przeprosic?!)

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie