#QpHRE
Wujek mieszka z moją matką. Od zawsze (to jest tak - w wieku ok. 15 lat przejęła prowadzenie domu, w tym opiekę nad bratem) się nim zajmowała. Drugi wujek pojawia się raz do roku na imieninach brata i nic poza tym. Jego synowie wiedzą, że mają wujka, ale nigdy go chyba nie widzieli na oczy.
Strasznie się boję, że wujek będzie żył dłużej niż matka. Nie stać mnie na dom opieki, na państwowy się nie doczekam, a sama mogę sobie w nieskończoność prosić, żeby się umył. Nie będzie przecież słuchał dziecka. W jego oczach zatrzymałam się w rozwoju jakieś 30 lat temu i nadal chodzę do przedszkola.
Drugi wujek, sądząc po chorobach całej trójki, najpewniej zejdzie jako pierwszy, więc nie zakładam, żeby był w stanie przejąć opiekę. Coś czuję, że kuzyn przestanie mnie poznawać na ulicy jak tylko wspomnę coś o wspólnych obowiązkach wobec wspólnego wujka. Drugi kuzyn nawet nie wiem w jakim mieście mieszka...
Najchętniej bym go zawiozła do MOPS-u i tam zostawiła, niech się martwią. To podobno dorosły człowiek z pełnią praw obywatelskich. Z drugiej strony boję się, że nasz piękny kraj uzna, że to z mojej strony przestępstwo i mnie ukarze za to, że nie umiem i nie chcę się zająć człowiekiem, który, tak się złożyło, jest moim krewnym. Nie czuję, żebym mu była cokolwiek winna. Właściwie to czuję do niego tylko odrazę. Pierwsze co mi przychodzi na myśl jak o nim myślę to erekcja. Bo ktoś go dotknął (np. przy przebieraniu), bo coś go ucieszyło. Drugie co widzę, to zdejmowanie spodni na środku salonu, bo właśnie uznał, że idzie spać. Wstaje, spodnie w dół i ze związanymi nogami człapie jak kaczka do swojego pokoju. Połyka w całości jajka na twardo. No po prostu fuj.
Chciałabym mieć nadal swoje życie jak moja matka umrze, a nie trzymać w domu obleśnego, agresywnego, obsranego staruszka.
A to nie jest tak, że ma się obowiązek alimentacyjny do wstępnych i zstępnych, czyli dzieci, wnuków, rodziców i dziadków? Wujkowie się nie liczą. Także to jakby nie Twój problem.
Mogę brzmieć bezdusznie, ale sama mam wujka z zespołem Downa. Całe szczęście po śmierci babci jest w ośrodku wśród "swoich" i ma swoją rentę, z którego to wszystko jest opłacane i mamy spokój (wujek jest ubezwłasnowolniony).
To jest problem, bo wujek mieszka z matką, a to oznacza dziedziczenie mieszkania z lokatorem.
Ale chyba spadku w takim przypadku też można się zrzec?
Ja wolałabym żyć w spokoju w kawalerce 3/4 m², niż użerać się z kimś takim w sześciopokojowym pałacu.
Nie masz obowiązku opieki nad wujkiem. Twoja matka też nie ma. Możecie złożyć wniosek do MOPS-u o umieszczenie go w domu opieki z racji, że nie jest w stanie sam zadbać o siebie (przyjdzie komisja, stwierdzi to). Obowiązek opłaty za ośrodek jest zwalony tylko na wstępnych i zstępnych, czyli rodziców, dzieci, wnuki. Jeśli ich nie ma lub jeśli są ale ich zarobki nie są w stanie pokryć kosztów, w całości przejmuje je gmina. Niestety, miałam okazję dowiedzieć się tego wszystkiego podczas walki o niepłacenie na opiekę za matkę mojej mamy, której to nigdy na oczy nie widziałam... Za to Twoja matka, jako siostra oraz Ty, jako jej córka, nie macie żadnego obowiązku opieki czy opłat. Nie marnujcie sobie życia.
Możesz złożyć wniosek do sądu o ubezwłasnowolnienie w charakterze pobytu/leczenia wujka w szpitalu psychiatrycznym. Możesz wystąpić z wnioskiem do MOPS/GOPS o przydzielenia asystenta/pielęgniarki/miejsca w DPS dla wujka. Możesz ostatecznie zrzec się spadku i pozostawić wujka samego/zdanego na brata lub jego potomstwo (okrutne, ale to również "opcja").
Możesz zawozić wujka do szpitala psychiatrycznego i opisywać sytuację (odmowa przyjmowania lekarstw i jedzenia to stan zagrażający zdrowiu/życiu).
I proszę, nie mów, że "nie da się", bo się da, tylko wymaga to wysiłku.
To może przestań się bać, tylko idź do odpowiednich instytucji i dowiedz się jakie jest prawo, na jaką pomoc może liczyć taki człowiek, jakie możliwości w takiej sytuacji ma rodzina. Będziesz przygotowana na każdą ewentualność zamiast w panice szuakać wyjścia, jeśli faktycznie Twoja mama umrze wcześniej niż wujek.
Twoja matka to idiotka. Już dawno powinna go oddać do specjalnego zakładu.
To się prawie nigdy nie zdarza, ale tu Sara ma rację. Jeżeli ktoś ponad dobro własne i swoich dzieci przedkłada dobro osoby, która nawet nie rozumie co się dzieje to jest po prostu idiotą. Trzeba pomagać innym ale tak, żeby kogoś jeszcze innego krzywdzić. Jestem jeszcze w stanie pojąc gdy w grę wchodzą schorowani rodzice, dziecko często poczuwa się do obowiązku opieki w podzięce za wychowanie. Ale sytuacja z bratem to jak nic pokazanie "bo ja jestem taka dobra i wspaniała, dzielna i po cichu cierpiąca".
Teraz poproszę jakiegoś przeciwnika aborcji do zgłoszenia się, podania adresu i pisemnego zobowiązania opieki nad wujkiem autorki :)
Wujek autorki ma pewnie około 60 lat, skoro napisała, że to staruszek. Wątpię żeby w latach pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych wykonywano badania prenatalne, które mogłyby wykryć jego chorobę. Zresztą nawet nie wiemy co mu dokładnie dolega, ani co spowodowało jego stan. Mógł to być np. ciężki poród. Jak już kiedyś napisałem, nie wszystkie problemy da się rozwiązać aborcją. A tak na marginesie, to w czasach kiedy ten człowiek się urodził aborcja była w Polsce legalna.
Jest dobrze po 70, a urodził się w czasie wojny, w dodatku na Syberii. Na pewno mieli tam aparat do USG :) może nawet wiedzieli czym jest USG. Może nawet ich obchodziło czy w okupowanej Polsce, odległej o miesiąc drogi pociągiem, jest aborcja legalna. Może w ogóle lekarz go widział zanim wrócili do Polski.
Chciałam wam powiedzieć, że w latach 60 aborcja była w Polsce legalna. Popatrzcie sobie na krzywą populacji. Są dwie wyrwy w odstępach ok. 20 lat. Jedna to II WŚ, a druga... no cóż. Powiem tylko, że było by nas znacznie więcej.
Żal mi tylko, że życie ludzkie sprowadza się do rozrachunku opłacalności. Tego się opłaca, bo zdrowy, a tamtego nie, bo chory...
Mam nadzieję, że nie doczekam czasów, kiedy kryterium opłacalności bedzie decydowało o moim dalszym życiu, czy śmierci.
Należy złożyć wniosek o ubezwłasnowolnienie wujka dla jego dobra, bo z tego co piszesz wymaga opieki całodobowo. po drugie, szukać dla niego miejsca w jakimś ośrodku
Masz jedno życie, a wujek to nie twój ojciec, żebyś miała się nim zajmować.
Strasznie Ci współczuję. Jako masażystka pracowałam z takim przypadkiem, ale był to człowiek łagodniejszy. I tak jak mówisz, dziecko w ciele dziadka
To ja mam propozycje zacznijcie liczyć nauczycielom godziny pracy codziennie od 8 do 16 jak nie ma lekcji to kartkowki,sprawdziany poprawiać nie musieli by tego w domu robić. A reszte podwyżki sobie nadgodzinami wypracować tak jak każdy inny pracownik. Normalnie jak kazdy 26 dni urlopu i wakacje i ferie też do roboty przygotować tematy zajęć na cały rok. Niby mają "cieżką" prace to dlaczego po studiach młody nauczycielbmie moze znalezc roboty w publicznej szkole tylko czesto w prywatnej zaczyna??? Bo ciepłe posadusie z mamusi na córusie przechodza. Czy nie zgodzicie sie ze mna????
Rodzine se wspiera na dobre i na zle, idz do Kosciola se pomodlic, bo cus jadem plujesz
Jeżeli ktoś z rodziny cię wykańcza, to nie masz żadnego obowiązku wspierać takiej osoby. Więzy krwi nie usprawiedliwiają tyranii w domu - i wiara nie ma tu nic do rzeczy :/
Z tego co wiem jest tylko "Czcij ojca swego i matkę swoją". nic tam nie ma o bacie, więc nietrafny komentarz.
Do mopsu lepiej nie, jeszcze by uznali że jesteś mu winna alimenty.
Dlatego dobrze pozbawić praw cała rodzinę sadownie i z glowy, chcesz to pomożesz nie to nie
Z jakiej racji, jeśli obowiązek alimentacyjny obejmuje tylko zstępnych, wstępnych i rodzeństwo? To jest wujek jej matki, więc nie widzę żadnej podstawy do wyciągania takich wniosków.
Alimenty dla chorego wuja? To chyba dziwne dziedziczenie spadku
Fakt, tego do końca nie doczytałam. Jednakże obawy autorki, że będzie musiała się wujem na starość zaopiekować, są bezpodstawne.