#RAVdF
Takie szkoły czy internaty są różnie traktowane przez różne uczennice. Część idzie tam bo chce uciec z domu, część dlatego, że babcia, mama i ciocie były w tej szkole i stało się to rodzinną tradycją, część dziewczyn (w tym ja) traktowało to jako przygodę.
W szkole była też Zosia. Zosia to przedziwny przypadek pokazujący jak bardzo madki potrafią zniszczyć dzieciakom życie.
Szkoła średnia więc miałyśmy po 15 lat, dziewczyny z różnych stron Polski, z różnych rodzin, różne wychowanie i jeden internat. Nie raz trzeba było się dotrzeć i dostosować. Pierwszego września rodzice przywozili nas do internatu i wracali do domu. Wszyscy oprócz madki Zosi, ta została tydzień by „pomóc córce się zaaklimatyzować”. Zosia była dziewczyną na granicy normy intelektualnej, taki trochę głupek, ale za dobry na szkołę specjalną. Madka siedząc z nią przez tydzień w szkole próbowała wszystko ustawiać: to na którym łóżku w sypialni Zosia będzie spać, którą będzie miała szafkę, które miejsce w klasie.
Normalnie klasa się dogaduje, trochę czuwa nad tym wychowawca ale przecież w tym wieku można już dojść do porozumienia. Można, chyba że jest się Zosią. Czy muszę dodawać, że taka postawa rodzicielki sprawiała, że Zosia była wyśmiewana, odrzucana, dziewczyny nie chciały wchodzić z nią w relacje, bo w każdej z tych relacji była mamusia?
Podczas każdego roku szkolnego mam przyjeżdżała kilka razy i zostawała po kilka tygodni (kobieta nie pracowała, utrzymywał ją mąż, miała tylko jedno dziecko) i wpieprzała się w każdy konflikt jaki miała Zosia. I to nie tyle rozwiązywała go z zainteresowanymi osobami tylko od razu szła na skargę do kierowniczki internatu. Często to były sprawy typu: ktoś Zosi nie ustąpił miejsca na którym chciała usiąść, ktoś jej powiedział, że jest głupia, czasem że ktoś inny wziął z półmiska kotleta, na którego ochotę miała Zosia.
Te rozmowy to było straszenie kuratorem, poprawczakiem, wezwaniem policji. My śmiałyśmy się z tego, w pewnym momencie nikt nawet nie chciał rozmawiać z Zosią, ale madka swojej winy nie widziała.
Mnie dziś dziwi to, że szkoła na to pozwalała, że dyrekcja, kierowniczka internatu, wychowawcy nie oponowali. Ja rozumiem, że rodzina Zosi dawała duuuuże datki na szkołę ale by między dziewczynami rządziła madka?
Dziś Zosia ma prawie 40 lat, mieszka z rodzicami, nie pracuje, nie założyła rodziny, a madka dalej załatwia jej wszystko: od kupowania ciuchów i kosmetyków po sprawy urzędowe…
Jeżeli ta historia jest prawdziwa to szkoda dziewczyny, matka zniszczyła jej życie. A na zjazdy tez z nią przyjeżdżała?
Ile lat miałaś kończąc szkołę? 18/19? Ile tych zjazdów było? I czy byłyście tak blisko by Zosia opowiadała Ci nawet o tym, że nikogo nie ma, mama kupuje jej kosmetyki i ubrania oraz załatwia sprawy urzędowe?
Może w szkole/klasie było więcej dziewczyn z miejscowości lub osiedla Zosi? Może Zosia ma konto na jakimś portalu społecznościowy (szczerze wątpie) lub po prostu ktoś utrzymuje z nią kontakt?
Może autorka to Zosia, tylko się nie chciała przyznać.
@Nihoma Niemozliwe, po 40 latach Zosia miałaby zbyt wyprany przez matkę mózg aby zauważyć że był jakikolwiek problem.
Aż mi jej szkoda :/
Nie brzmi wiarygodnie
Myślałam, ze to wyznanie napisała 15-latka. Przeraża mnie fakt, ze 40-latka ma tak niski poziom znajomosci języka polskiego, ze pisze jak niezbyt rozgarnięta 15-latka.
a ja mam wrażenie, że to Zosia
Brzmi jak zmyślona plotka krążąca wśród znajomych z tego okresu. Takie bzdury jak baby na targu opowiadają typu "A słyszałaś że syn anki to gej? Do kościoła nie chodzi bezbożnik"
a gdziz mama Zoi spala?
dziwie sie,z e nauczyciele wpuszczali obca dorosla babe na lekcje
Twoje komentarze są TRAGICZNE! Okaż ludziom szacunek i poprawiaj literówki! Oraz stosuj wielkie litery na początkach zdań i polskie znaki! Pisałaś gdzieś, że korzystasz z Anonimowych na komputerze, więc tym bardziej nie rozumiem Twojego niechlujstwa! :/
W takich szkolach sa ppkoje goscinne.
Nie wiesz czy dziewczyna nie nadawalaby sie tyllo do szkoły specjalnej gdyby nie praca jej matki. Może była uposledzona i chodzenie do normalnej szkoły było wyczynem i latami pracy?
Hm.. Nie wzięłaś pod uwagę, że ta dziewczyna mogła mieć jakieś zaburzenia, a matka nie chciała, żeby inni wiedzieli, że coś z jej córką jest nie tak i dlatego próbowała wykonywać za nią wszystkie rzeczy. Może to takie moje gdybanie, ale kto wie jak mogło być? 🤔
I dzieki takimu zachowaniu wszyscy widzieli.
Kto jest gorszy? Zosia zależna od matki czy Ty, która od xx lat interesuje się Zosią i sprawdza jej życie?
To nie jest tak, ze ja przesadnie interesuje sie jej zyciem. Obie bywamy na zjazdach i zlotach szkolnych wiec taka wymiana informacji jest naturalna.
Haiku, od kiedy klasyfikujemy ludzi na lepszych I gorszych?
a na te zjazdy przyjezdza sama czy z mamusia?
Czyli na zjazdach opowiada o tym jak mamusia załatwia za nią sprawy urzędowe?
Ja miałam podobną dziewczynę na stancji w teakcie studiów. Co tydzień rodzice ją przywozili w niedziele i matka robiła z nią wszystko, łącznie z siedzeniem w łazience podczas kąpieli. Musiałam ją odprowadzać na uczelnie chociaż miałyśmy 5 minut prostej drogi na nogach. O dziwo ta dziewczyna miała normalną młodszą siostrę.