#RHYel
Jestem wzrokowcem. Najszybciej pochłaniam wiedzę po prostu patrząc, czytając, oglądając. Od najmłodszych lat zaczytywałam się w różnych książkach i czasopismach, dzięki czemu posiadam teraz całkiem bogaty zasób słownictwa oraz nigdy nie miałam większych problemów z ortografią czy interpunkcją. Po prostu wiem, gdzie postawić przecinek, jakie "ó" zapisać w danym wyrazie i tak dalej. To wszystko jest wyryte gdzieś głęboko w mojej pamięci i nigdy nie musiałam się nad tym jakoś specjalnie zastanawiać.
Gdzie w tym wszystkim leży mój problem, zapytacie? Ano w tym, że w dobie wszechobecnego internetu nastała dziwna moda na celowe popełnianie błędów i przekręcanie słów, mające szkalować internetowe wypowiedzi osób niewykształconych lub chorych, które pierwotnie te błędy popełniły. Najgorsze jest to, że po przejrzeniu "x" stron i komentarzy, w których zamiast "matka" napisane jest "madka" czy "spuczucia" zamiast "współczucia", mój mózg dosłownie głupieje, wręcz czuję, jak spada moje IQ. Później zaczynam mieć wątpliwości, jak dane słowo poprawnie zapisać, bo moja pamięć wzrokowa odnotowuje sprzeczne dane.
Wiem, że niektórych może bawi takie wytykanie błędów poprzez powielanie ich w dziesiątkach komentarzy, ale ja jestem dorosłą osobą i zaczynam mieć z tym problem. Pomyślcie, jaki to może mieć wpływ na korzystające z internetu dzieci, które dopiero przyswajają wiedzę o ortografii i gramatyce. Jeśli zakodują w głowie tyle niepoprawnych słów, to już przestanie być śmieszne, a stanie się tragiczne w skutkach.
Też tak mam. Najwieksza plaga obecnie jest jak dla mnie z końcówką "ą" zamiast "om". Jak widzę posta na FB gdzie ktoś napisze np. "CO DAJECIE JEŚĆ SWOIM PIESKĄ" to mnie już ch** strzela a co najgorsze też czasami zaczynam się zastanawiać czy to w końcu poprawna forma czy nie... A nastały takie czasy, że jak się kogoś poprawi w komentarzu to hejt leci na poprawiającego.
Kurcze, ja bardzo często muszę sprawdzać właśnie czy ą czy om. Aż mi wsty 😢
w liczbie mnogiej zawsze OM
nie ma w ogole takich wyrazow jak dziecią czy pieską
poza tym TE dziecko... nosz kurrrr... te to moga byc dzieci, w lizbie mnogiej, jedno jest TO
@ bazienka jeden z moich wykładowców notorycznie mówi "TE" o rzeczach w liczbie mnogiej, np. "te wyrażenie" czy "te krzesło", a uwagi się nie zwróci, no bo wykładowca...
Przez całą podstawówkę nauczyciele tłukli dzieciakom do głów, że nie mówi się -om tylko -ą, i teraz mogą być z siebie dumni, bo to chyba jedyna zasada, której się niektórzy nauczyli.
Tak jak mnie znajomy zapytał, czy pisze się "ludzią", czy "ludziom". Witki mi opadły, jak dodał, że całe życie był przekonany, że "ludzią" to poprawną forma. -,-"
bazienka i sinusoidazemniejest obawiam się , że owo "te" jest regionalizmem
Mam to samo. I tak samo jak Twój mózg, reaguje mój... Styki mi się przepalają jak mam napisać "matka".
Jeden wyraz spędza mi sen z powiek, dosłownie... Mianowicie - frustracja. Dużo osób pisze "flustracja" i już kilka razy się pomyliłam. Miałam znajomą, która notorycznie pisała (specjalnie) zamiast "życie" - "rzycie" i jak mi było głupio jak pisałam piękny komentarz i walnęłam takim bykiem...
Frustrujące, czyż nie?
Jeśli życie jest do rzyci, to jest rzyciem.
Dlatego dzieci do pewnego wieku powinny trzymać się podręczników ;)
Problem rozumiem, bo sama jestem wzrokowcem, ale... ja to traktuję jak homofony. Może a morze znaczą co innego, podobnie matka i madka. Przyswoiłaś homofony w trakcie edukacji, poradzisz sobie i z tym. Zwłaszcza że za jakiś czas moda na to słówko umrze.
Ja o tym wcześniej nie pomyślałam. Choć staram się pisać poprawnie, mimo że nie używam polskiego od 14stu lat. Ale kurczę masz rację. Dzieci uczą się wzrokowo. Dziękuję Ci za wytknięcie błędu, który popełniłam. I to nie jest sarkazm.
Ja też to mam. Przyznaję, że to koszmar, zwłaszcza, że na co dzień zajmuję się pisaniem.
Współczucia. Taki problem brzmi wręcz jak jakies, pewnego rodzaju upośledzenie ortograficzne.* Sama na błędy ortograficzne reaguję często alergicznie, jednak z przeinaczeniami - o ile mają swój cel (czyli choćby przykładowe "madka") problemów nie mam - ani mi ich nie sprawiają, niezależnie od tego jak często na to trafiam.
*chodzi o to jakie wrażenie to sprawia - nie ma na celu obrażania.
Matka jakoś tak jeszcze nie sprawia mi problemu, bardziej bombelek. Pamiętam, jak ktoś napisał komentarz do jakiegoś wyznania, a ktoś inny dla żartu poprawił mu "bąbelek" właśnie na "bombelek" i zupełnie ogłupiałam co jest jak. Z tymi końcówkami jesxze mi się nie myli, ale mam tak, że nie widzę już błędów u innych osób. Napisz taki ktoś dziecią i ja nawet tego błędu nie zauważę. Masakra jakaś.
A to nie jest tak, że w komplecie do "madki" jest właśnie "bombelek" ;)
"nie miałam większych problemów z interpunkcją' a w samym wyznaniu dwa znalazłam. Nie dodawaj sobie Anonimowa...
Napisałam, że większysz problemów, a nie, że moja interpunkcja jest doskonała ;) Czytanie ze zrozumieniem się kłania
Analfabetyzm wtórny
jezu mam to samo. to strasznie wkurzające, jak się tak napatrzę na te celowe byki to potem muszę czasem poprawiać podstawowe błędy w wiadomości, którą piszę. to idiotyczne, że wiele osób ma z tego uciechę, a tak naprawdę to szkodzi. bo o ile właśnie my wiemy jak się co pisze, to ludzie którzy nie wiedzą będą walili przez to coraz gorsze byki...
Twój komentarz pod względem składni i interpunkcji też jest tragiczny.