#Rmimw
Historia miała miejsce w wieku ok 6 lat kiedy to nadszedł wspaniały dzień tzw. zapisywania dzieci do zerówki. Poszłam razem z mamą, która uczy w tej samej szkole, w której znajdowała się moja przyszła zerówka. Owego zapisu i "przeglądu" dzieci dokonywała koleżanka z pracy mojej mamy. Na początku spytano mnie o kolory, potem o znajomość liczb, literek itp. Jako, że byłam dość zdolnym dzieckiem bez problemu sobie z tym poradziłam. Następnie Pani musiała wypełnić rubryczkę odnośnie naszej sytuacji rodzinnej. Zadała mi pytanie: "Powiedz mi czy mama cię bije?". Na co ja odpowiedziałam "Proszę pani, ona mnie nie bije, ona mnie leje!".
Widzę, że bardzo duża ilość komentarzy dotyczy właśnie bicia dzieci. Tak jak napisałam, nie mam tego za złe rodzicom. Nie uważam się też za jakoś pokrzywdzoną życiowo z tego powodu. Mam bardzo dobry kontakt z rodzicami, właśnie kończę 5 rok studiów technicznych które sama sobie wybrałam a rodzice mnie wsparli i wspierają dalej. Wydaje mi się więc, że pogląd iż rodzice dający klapsy swoim dzieciom (nikt nie mówi o katowaniu) tłamszą swoje dzieci, automatycznie powodują, że dzieci się ich boją i nie mają z nimi potem dobrego kontaktu są bardzo dużym uogólnieniem i w moim przekonaniu nie do końca prawdziwe.
Wszystko zależy od mentalności dziecka. Mnie klapsy bardziej zaszkodziły, nie zamierzam bić swoich dzieci, tylko je wychowywać. Umiem znaleźć rozwiązania inne niż przemoc.
Ja też dostawałam klapsy w dzieciństwie. Co najlepsze, byłam grzecznym dzieckiem, ale moje rodzeństwo wprost przeciwnie i kiedy się kłóciło i zasłużyło na klapsy, to ja również dostawałam "dla sprawiedliwości". Kontakt z rodzicami mam wspaniały, niemal o wszystkim ze sobą rozmawiamy, jesteśmy bardzo zżyci. Nie mam żadnych pretensji do rodziców o te klapsy i dziś się z nich śmiejemy, ale ja na pewno swoim dzieciom dawać ich nie będę. To nie jest żadna metoda wychowawcza, a ja będąc dzieckiem, już wiedziałam, że mama z tatą nie powinni dawać tych klapsów. Nie i koniec.
teraz ludzie we wszystkim szukają problemów - wystarczy spojrzeć na te wszystkie "dys" ;) kiedyś to ludzie się uczyli do skutku, a teraz byle co i idziesz do lekarza, by stwierdził dysfunkcję.
to samo z klapsami - jak coś zawaliłam to dostałam w tyłek kilka razy, nic strasznego. nie trzeba dziecka katować, ale uważam, że porządny klaps w dupę nikogo jeszcze nie zabił, ani nie "stłamsił", tylko nie pozwala, by dziecko się panoszyło... W życiu nie pochwalałam "bezstresowego" wychowania, gdzie dziecko drze się na cały sklep o lizaka, a mamusia mówi spokojnym głosem "ojej kochanie,przestań"
Nie znaczy nie, koniec kropka.Dziecko musi czuć respekt.
Jeśli nie rykniesz, krzykniesz czy chocby nie zagrozisz laniem to w wielu przypadkach dziecko przestaje cię uwazać jako kogoś kogo trzeba słuchać, "no bo co ona mi moze zrobić, pogada pogada a ja i tak bede robic co bede chcial"
ja tam wolałem dostać w dupe pasem niż żeby mama się do mnie nie odzywała. Klaps to dobra metoda wychowawcza, dupa nie szklanka a efekty.. jakieś jednak były :')
Ja tam dostałam klapsa w tyłek, gdy byłam niegrzeczna (co było w sumie rzadkością haha), ale nigdy nie miałam za złe tego rodzicom. Wiedziałam, że czegoś nie mogę i nie powinnam zrobić, jeśli słowa nie docierały. A czyn pamięta się dłużej niż słowa, które małemu dziecku mogą ulecieć z wiatrem z główki. Ale zdań jest tyle ile osób. Ja nie uważam, żeby było to coś złego i patologicznego dać lekkiego klapsa w pupę dla przywołania dziecka do porządku, jeżeli słowa na nie nie działają. Lepsze to, niż kiedy potem dziecko wychowuje się bezstresowo, a ono później stoi na środku sklepu i wyje bo chce czekoladę. ;)
Ja tez nie uważam żeby to było coś złego, wiadomo jak dziecko jest większe to już przesada, to już nie działa wychowawczo tylko upokarzajaco i prowadzi tylko do nienawiści do rodzica. I nikt tu chyba nie mówi o laniu dziecka, tylko o symbolicznym klapsie, żeby dziecko zrozumiałe ze ma tak nie robic
Ja błam wychowana na klapsach, moje starsze rodzeństwo też i nie uważam, że to było coś złego. Ale te klapsy to nie było katowanie, to było przywołanie do porządku ;-) myślę, że autorka też dostawała takie ;P kiedyś było inaczej...
Ok, a jestes za przywroceniem takich 'bicue linijka na przywolanie porzadku' w szkolach? Bo przeciez co za roznica kto tego klapsa da skoro i tu i tu ma temu samemu sluzyc. Czy rodzic za to ze wychowuje ma wiekszy przywilej do bicia tego dziecka? NIE.
A czy maz/chlopak/nazeczony tez bedzie mial takie prawo do ciebie? Czy juz jestes dosc wychowana?
DZIECKO JEST BEZBRONNE, NIE MA TYLE SILY BY ODDAC, TRZEBA WYTLUMACZYC, CZASEM OPIEPRZYC A NIE TAKIE METODY<>WYCHOWAWCZE> !!!!!!!!
Moim zdaniem lepszy klaps niż bezstresowe wychowanie i kolejny rozwydrzony dzieciak na świecie.
bluzeczka, daj spokój, tu nikt nie mówi o katowaniu dziecka bo nie było posłuszne, ja też byłam wychowywana w taki sposób i jestem wdzięczna mamie i tacie ze właśnie w ten sposób mnie wychowali bo przynajmniej wiedziałam co można a czego nie, wiadomo że nie można dziecka bić, ale to ma być klaps a nie lanie dopóki dziecko nie zacznie siniec, bez przesady
Teraz by to uznali za "patologię".
@Bluzeczka123 patrząc na dzisiejszą młodzież to by im się przydało porządne przejechanie linijką po łapkach.
Może i karanie klapsem nie jest jakoś superpedagogiczne ale nie ma co wieszać psów na rodzicach, którzy do tego się posuwają JEŚLI są to klapsy poparte tłumaczeniem, wyjaśnianiem i ostatecznością. Nie mówie o zbiciu, kilku klapsach ale jednym klapsie.
To co teraz się dzieje np. w gimnazjach z tymi dzieciakami to się w głowie nie mieści. Zero szacunku dla nauczyciela, więc niektórym naprawdę przydałaby się taka "linijka".
A jak dla mnie to całkiem dobre metody wychowawcze, w granicach rozsądku... w większości przypadków starczy jakiś szlaban itp., ale takie coś też nie zaszkodzi, ale *uwaga, zdumienie* nie chodzi mi o klapsy. Mówię z perspektywy dziecka, które kiedyś, hen, w zamierzchłych czasach, zamiast poprosić Tatę, żeby się przesunął, bo blokował drzwi, trzepnęło tegoż Tatę... w sumie nawet nie wiem gdzie, nie pamiętam, znam to tylko z opowiadań :P w każdym bądź razie, Tata oddał mi po rękach, ja znowu Tatę, Tata mnie... zgadnijcie kto wygrał tę przepychankę? ;D i tak się nauczyłam, że jak ktoś blokuje przejście, to się grzecznie przeprasza, zamiast próbować się przepchnąć. I nie, nie mam żadnej traumy, a z rodzicami kontakt mam świetny ;)
Ja jestem ciekawa czy te osoby co tak popieraja te klapsy sa rodzicami....
Ja uwazam ze klaps to jest mega ostatecznosc ale na pewno nie w sklepie bo dziecko robi cyrk z powodu zabawki/slodyczy.....
Wtedy to tylko olanie takiej histeri, a wierzcie mi ludzie na slowo gorzej bedzieci postrzegani jak dacie klapsa niz jak nie zareagujecie poprostu na te histerie.
A co do mlodziezy np. w gimnazjum to tylko i wylacznie bogactwo jest temu winne dzis dzieciaki maja wszystko od malenkiego nie wiedza co to znaczy zasluzyc/zapracowac na cos np na wymarzana zabawke. Dziecko chce i dostaje a tak byc nie powinno.
Reasumujac nie jestem zwolenniczka klapsow wiele razy dostalam i wypominam po dzis dzien rodzicielce te klapsy..
Dajcie spokój, do dzieciaka trzeba czasem podejść twardo, bo wlezie rodzicowi na głowę, nasra i rozmarze. A propo srania i bezstresowego wychowania - teraz co drugi dzieciak nie potrafi sobie sam kanapki zrobić, dupy porządnie podetrzeć czy talerza po sobie umyć. Przeraża mnie co z tych bezstresowo wychowywanych nerdów powyrasta, bo póki co to ja widzę po prostu życiowe siermięgi, gdy brutalnie zobaczą, że dorosłe życie to nie opierdalanie się przy kompie i czekanie aż matka wróci styrana z roboty i obiad księciowi podsunie pod osmarkany nos.
@bluzeczka123 specjalnie konto założyłem aby odpowiedzieć na Twój komentarz. Oczywiście, że gdyby było głosowanie to byłbym za tym by znów karano linijka za złe zachowanie, dyscyplina j wychowanie było na o wiele wyższym poziomie niż aktualne bezstresowe wychowanie.... Teraz w internecie się gowniarze naczytaja że prawo ma to prawo ma tamto itp itd a dla mnie krótko, zasłuży, dostanie w dupe to zrozumie, że tego błędu kolejny raz popełniać nie ma sensu. To chamskie ale ludziom myślący jak Ty też mam ochotę dać klapsa. W głowę. Deska....
Za dzieciaka nieraz dostalem po tylku, nie widze w tym nic zlego, nawet lepiej, jestem wdzieczny widzac jak wielu z "bezstresowego wychowania" odnosi sie do swoich rodzicow...
I to jest to. My wiedzieliśmy za co lanie i rozumieliśmy karę więc to nie był efekt bezsilności rodziców.
zgadzam się w 100% ;)
Nie długo będzie tak jak w Szwecji, powiesz przy ludziach do dziecka; " ja ci pokaże w domu", a już za godzinę będzie u was opieka społeczna
Możemy argumentować do bólu, ale fanki bezstresowego wychowania i tak wiedzą lepiej. Tylko czekać jak dzieciaki dorosną i wejdą im na głowę i nic nie będą w stanie zrobić. Jak dziecko nie rozumie i nie słucha, to klaps w dupe go nie zabiję, ot moje zdanie, ale co Ja tam wiem.
Przykład z rodziny; ja i mój brat, gdy zasluzylismy dostaliśmy po dupie. Mój kuzyn był "bezstresowo" wychowywany, ciągle głaskany po główce itd. Mając 3 czy 4 lata wyzywał dziadka od starego chu**. Pomijam słownictwo ale ja nie wyobrażam sobie żebym mogła kiedykolwiek tak się odezwać do kogokolwiek.
Bezstresowo wychowujący dają minusy. ?
Widzę, że wiele osób nie odróżnia wychowania bezstresowego od wychowania bez przemocy. Bezstresowe wychowanie jest bardzo krzywdzące dla dziecka, ponieważ stres towarzyszy ludziom przez całe życie i należy umieć sobie z nim radzić, czego takie wychowanie nie uczy. Wychowanie bez przemocy to stosowanie kar i nagród opartych na szacunku do dziecka jako drugiego człowieka, pomiotowe a nie przedmiotowe traktowanie, które uczy radzena sobie w życiu i rozwiązywania problemów w sposób konstruktywny, a nie na zasadzie " kto silniejszy". Nie byłam maltretowana, dostawałam w dzieciństwie klapsy. Mam 26 lat i pamiętam, jakby to było wczoraj, co czułam o moich rodziców po każdym klapsie. Nienawiść, chęć odwetu. Wypominam im te klapsy do dziś i widzę, że im głupio. Sami kiedyś przyznali, że po prostu nie znali innej metod
ja dostałam klapsa 2 razy w życiu, raz od mamy, raz od taty. byłam tak zszokowana, że całe życie będę je pamiętać :D
Miałam to samo :D z tego co pamiętam, to nawet nie bolało, ale byłam w w takim szoku, że nie wiedziałam co się stało :D
Też byłam wychowywana na takich zasadach, wszyscy piszą że delikatny klaps to nic złego, a jednak to zależy od człowieka... Ja zawsze byłam bardzo wrażliwa, nawet te "delikatne klapsy" były dla mnie upokorzeniem. Moja osobowość się złamała, nie umiem normalnie funkcjonować, przez kilka lat leczyłam psychiatrycznie depresję i fobię. A rodzice naprawdę mocno mnie nie bili, właśnie taki klapsy wchodziły w grę. Do dziś mam też z nimi zły kontakt, nie potrafimy się dogadać. Więc radzę się zastanowić, zanim zaczniecie wychowywać dzieci w ten sposób, bo dziecięcą psychikę bardzo łatwo uszkodzić... Sama mam córeczkę, nie wyobrażam sobie kiedykolwiek dać jej klapsa. Główna zasada u mnie brzmi, że jak się kogoś kocha to się go nie bije.
U mnie nie kończyło się na klapsach. Sytuacje takie miały miejsce nawet gdy miałam jakieś 17 lat. Więc wiem co masz na myśli mówiąc o upokorzeniu. Swojego dziecka nigdy, przenigdy nie uderzę... :)
No wlasnie popieram to jak sie kogos kocha to sie go nie bije. A ludzi kochanie nie mylcie bezstresowego wychowywania z rozpieszczaniem a wrecz rozwydrzaniem najlepiej nauczyc dzieciaka grac na tablecie / laptopie i tak posadzic dziecko przed kompem i miec spokoj jak sie dziecko WYCHOWUJE A NIE TYLKO POSUADA to naprawde klapsy sa zbedne. Moja starsze dziecko 10 letnie jest rozpieszczone owszem ale w zyciu nie zrobilo mi zadnej akcji histerii o cos....
Trzeba zawsze tlumaczyc ale tak zeby dziecko zrozumialo. I zawsze mozna.zastosowac kare ja tak robilam i cala moja trojka nie wchodzi mi na glowe.
Czy wy ludzie jesteście poważni? 2 klapsy na tyłek tak wami wstrząsnęły że chodzicie do psychologa? Jeśli tak to wina rodziców nie leży w klapsach, a w nieprzystosowaniu dziecka do radzenia sobie z problemami.
Klaps jest czymś co niszczy dziecko? Uważacie że 3 latek który przykładowo dla zabawy zrzuca kubki z lady i je zbija i śmieje się bo fajnie spada i się tłucze zrozumie tłumaczenia "Synku tak nie wolno bo się skaleczysz a mamusia będzie musiała kupić nowe" ?
Dziecko w tym wieku jest mentalnie na tym samym poziomie co pies. Gdy pies nasika na dywan daje mu się klapsa i po paru razach nigdy już tam nie nasika. Ludzie dawali klapsy dzieciom jako formę pokazania że nie wolno jeśli słowa nie docierają od wieków, a to nagle teraz stało się tak wielkim grzechem i nazywane jest to "biciem". Proszę was. Sądzicie że rodzic który da klapsa swojemu dziecko kocha je mniej niż ten który nagradza cukierkami za dobre uczynki a za złe nic nie daje? Klaps to najzwyklejsza forma pokazania co wolno a co nie, gdy tłumaczenia zawodzą, nie rozumiem jak można mylić to z biciem.
I uważanie że rodzic który daje klapsa dziecku się na niego nie nadaje jest obraźliwe. Sam dostawałem klapsy nie raz gdy coś zbroiłem jak to dzieciak i nie ma osób na których mógłbym polegać bardziej niż na rodzicach, którzy zawsze mi pomogą i wychowali mnie tak a nie inaczej za co jestem im wdzięczny, bo kilka klapsów sprawiło że nabrałem respektu do ich słów i lekcji życiowych i nigdy nie mieli ze mną większych problemów niż najpowszechniejszych wśród nastolatków. Teraz jestem dorosły i cieszę się że nigdy nie narobiłem wstydu sobie i rodzicom, a to dzieki właśnie ich metodom wychowawczym (nie mówię że tylko klapsom, oczywiście były tu dziesiątki czynników), a nie innym jestem jakim jestem.
Czy tylko JA tu mam inną opinię?! Jak ktoś bije dziecko nawet małym klapsem to znaczy, że sobie z nim nie radzi! Moderatorzy, Administratorzy, pedagogowie, sentinelowie, psychologowie, psychiatrzy... Te osoby nie biją osób jak sobie z nimi nie radzą.
Według mnie przemoc jest zła i tyle. Jak ktoś wzbudza autorytet w dziecku to NIGDY nie będzie musiał go uderzyć.
Jak ktoś nie popiera to niech łaskawie uzasadni, bo ja nie czaję co a przemoc do dobrego wychowania. Jest, było i będzie wielu złych i dobrych ludzi wychowanych w ten sposób jak i wychowanych bez przemocy.
Bardzo mnie bawi gdy za 'wychowywaniem za pomocą klapsów' opowiadają sie ludzie, którzy dostali klapsy dwa razy w życiu - wychowywanie dziecka to proces ciagly, wieloletni, wiec jak te dwa epizody sie maja do reszty waszego dzieciństwa i wczesnej młodości? Uważacie, ze to dzieki tym dwóm razom wyszliscie na ludzi? I nie krzyczeliscie w sklepie? Było tu kilka takich wypowiedzi: bezstresowe wychowanie to wymysł tych, którzy próbują uzasadnić swoją agresja wobec dziecka i pokazac, ze to ten ich, przemocowy model wychowywania jest słuszny. To, ze ktoś nie podnosi ręki, nie szarpie, nie daje klapsow, nie bije dziecka (swoją droga czym sie różni klaps od bicia? Liczy sie to w jakichś jednostkach fizycznych?) nie znaczy, ze nie stosuje szeregu innych metod wychowawczych. Zdaje sobie sprawe, ze rodzic bywa zmeczony, bezsilny i ze chce jak najlepiej. I takim rodzicom, w których budzi sie chęć załatwienia sprawy szybkim klapsem powinno sie udzielać wsparcia, pomocy, pokierowania. Jednak samo istnienie kar cielesnych powinno sie publicznie potępiać, bo poprzez takie poglądy (które musza wynikać z braku empatii i doświadczenia pracy z dziećmi) dajecie przyzwolenie na stosowanie przemocy wobec dzieci. Nikt nie stoi i nie mierzy siły przy dawaniu klapsów i nie sprawdza, czy dziecko to juz bardzo boli czy tylko trochę.
A ja byłam wychowywana na klapsach i do tej pory jest mi ciężko to rodzicom wybaczyc. 100 razy bardziej wolałabym dostać karę bo by była skuteczniejsza i nie niszczące psychiki. Obiecałam sobie ze nigdy swoich dzieci nie uderze bo zaczyna się na klapsie a potem dorosły człowiek sobie nie radzi i kończy się na spuszczeniu wpie.dolu dziecku, które często było karane niesłusznie.
Ps. Nie jestem z patologii, to moje odczucie po ,,niewinnych" klapsach.
Mój starszy brat ma zupełnie odwrotnie. Często wspomina jak to musiał się nasłuchać od mamy czy taty na temat swojego zachowania jak miał około 17 lat. A wolał by dostać lanie :D warto z dziećmi rozmawiać ale nie na wszystkie działa. Każde dziecko jest inne, choć nie jestem za takimi karami to boję się że niedługo dojdzie do takich absurdów że zabronią karać dzieci w jakikolwiek sposób, bo przecież "kąt" też może zniszczyć dziecku psychikę.
asa, dobrze to podsumowałaś
Ja tam wolałem liścia dostać od matki niż niekończących się wykładów słuchać a dostałem tylko raz w życiu, tak, zasłużylem i boli jak wspominam to po prawie 12 latach :)