#T09Ud

Przerażał mnie ten świat konsumpcji i tych instagramowych modelek, które myślą tylko o pieniądzach i wyjazdach. Zawsze się uważałam za dobrą i szlachetną dziewczynę, która jak pozna tego jedynego, to obdarzy go miłością najczystszą i najwspanialszą. Z pogardą myślałam o tych wszystkich innych dziewczynach, którym chodzi tylko o kasę i są tzw "materialistkami".

Problem się zaczął, kiedy poznałam swojego chłopaka rok temu, mieszkamy teraz razem. Naprawdę bardzo dobry chłopak i go kocham, ale… No właśnie, okazało się, że to moje serce jest równie materialistyczne jak innych dziewcząt.

Rachunkami i opłatami dzielimy się po połowie. Wychodzimy na miasto, raz zaprasza on, raz ja, prezenty też w porównywalnych cenach. Wszystko jest podzielone sprawiedliwie, a ja nie oczekuję biżuterii z brylantami ani drogich perfum.
Skończyłam dopiero studia, to moja pierwsza praca, więc niestety kokosów nie zarabiam, ale on jest starszy, prawie po trzydziestce, mieszkamy razem w dużym mieście a on zarabia tyle co kasjerka w sklepie. Rozmawiając na tematy pracy, często mówi mi, ile zarabiają jego koledzy, z którymi studiował, gdzie jeżdżą z żonami na wakacje, że budują lub kupują domy czy mieszkania (nawet na kredyt, którego nam by nikt nie udzielił). A mi jest po prostu po ludzku smutno, bo jedyne na co nas stać, to wakacje nad polskim morzem, do którego mamy 10 km i możemy na noc wrócić do własnego mieszkania. Problem jest też taki, że ciężko znaleźć pracę ściśle związaną z tym do czego ma uprawnienia, a on nie chce zmienić swojej branży.

Martwię się o to co będzie, jak przyjdą dzieci  - więcej wydatków, a nas nie będzie na nic stać. W głębi duszy wiem, że to miłość jest najważniejsza i sama siebie obwiniam za takie materialistyczne podejście, ale nie wiem, czy to ja jestem zła, czy to on jest niezaradny.
sinusoidazemniejest Odpowiedz

A gdybyś tak dobrze i szlachetnie sama podciągnęła kwalifikacje i zarabiała więcej? Albo się przebranżowiła? (Bo zakładam, że pracujesz, skoro dzielicie się wydatkami?)

diq1

Ona ma jeszcze czas.
Jest świeżo po studiach, nikt jej nie da 10k na start, w pierwszej pracy, nigdzie.
Za rok już może zarabiać dwa razy tyle co obecnie, nawet bez szczególnego wysiłku, bo już będzie miała doświadczenie, a to jest ważniejsze niż papier.

Feniks06

Mimo to, gdyby poświęciła tyle uwagi i energii na myślenie o tym jak zwiększyć swoje dochody zamiast myśleć na temat zaradności partnera to może by efekty były lepsze. No chyba że na tym polega jej zaradność by znaleźć sobie bardziej zaradnego partnera.

Naami

Nie. Będąc świeżo po studiach nikt jej nie zaoferuje niczego lepszego, tj lepiej płatnego. Może iśc albo robić na kasie w dyskoncie i tam zarobi 3500 na rękę, ale prawdopodobnie już tam zostanie, albo do jakiejś firmy [czy innego miejsca zgodnego z wykształceniem] i tam pracować na stanowisku 'przynieś podaj pozamiataj' za jakieś nędzne 2k, ale z możliwością rozwoju. Ot będzie obserwować firmę, jakie kompetencje się przydają, w jakim punkcie się rozwinąć, jakich języków się uczyć, może podłapie kontakty. A poza tym już będzie lecieć doświadczenie w branży. Jeżeli dopiero skończyła studia to powiedzmy, że ma 25 lat, a zatem jeszcze 5 do trzydziestki. Przez tych 5 lat może się tak rozwinąć, że kończąc 30tkę będzie zajebiście doświadczonym, kompetentnym i zdolnym pracownikiem - perłą na rynku pracy. Póki co jednak nie ma zbyt dużych możliwości. Będzie można się jej czepiać jak za 5 lat dalej będzie robić za 2500 netto. Teraz to jej partner się dosłownie wydurnia.

Dragomir

3500 na kasie???

sloneczniki Odpowiedz

Skoro jesteś "inna niż wszystkie " to powinnaś jednak bez słowa zaakceptować to ,że facet nie ma ambicji. Nie jest tak źle ,w końcu stać was na wakacje. Rozmawianie z mężem o finansach i aspiracjach to oznaka materializmu, straszna choroba,nie polecam.

Bezszelestnieeeee

Bzdura. Nic w tym dziwnego że myśli o przyszłości swojej rodziny czyli dzieciach i własnym domu.

sloneczniki

Widzę,że jednak ten sarkazm nie był taki oczywisty jak myślałam 🤔

Feniks06

Bezszelestnie mamy chyba różne definicje myślenia o przyszłości. Dla mnie to zadbanie o to samemu a nie oczekiwanie, że ktoś Ci to zapewni.

diana2705

Rozmowa z własnym mężem o wydatkach i ewentualnym zapewnieniu dobrego bytu przyszłym dzieciom to materializm? Ile Ty masz lat? Tak postępują odpowiedzialni ludzie, którzy chcąc mieć dzieci chcą zagwarantować im godne życie.

Luuuuuuzik

Skoro pisze, ze jest inna i gardzi materialistkami to niech utrzymuje swojego chłopaka. W końcu pisze,ze chciała obdarzać partnera miłością najczystsza. No to teraz ma. Nagle jej nie pasuje, bo pokochała kogoś bez ambicji? Dość wybiórcze i wygodne. Łatwo się mówi, ze nie jest się materialistka i kocha się szczerze, kiedy partner zarabia tyle żeby utrzymać ich oboje i mieć na przyjemności.

Rose94

Żartujesz, prawda?

Suszepranie Odpowiedz

To zanim „przyjdą” dzieci chyba powinniście ogarnąć wspólnie wasz budżet domowy. Jakoś nie bardzo wyobrażam sobie zakładanie rodziny na zasadzie „jakoś to będzie”. Nie mam na myśli nie wiadomo jakich milionów, po prostu chodzi o czystą kalkulację, żeby na wszystko spokojnie wystarczyło plus ewentualne oszczędności, poduszka finansowa itp. - pogadajcie o tym.
Ps. Przed chwilą na fb mignął mi nagłówek, że w Lidlu pracownik zarabia więcej niż nauczyciel. Smutno i śmieszno.

didja

Przy obecnej polityce socjalnej to nie jest głupie podejście :/. Czwórka dzieci to 2000 zł na miesiąc za nic, plus rodzinne, plus karta dużej rodziny i darmowe przejazdy oraz darmowe lub ulgowe korzystanie w wielu miejsc, plus pierwszeństwo w pomocy MOPS, plus opłaty z MOPS za czynsz, jedzenie, zasiłki i takie tam. Żyć, nie umierać.

Stayweird

Nie wiem, może ja jestem jakaś rozpuszczona ale dla mnie samej jak zostanie 2000 zl to tak na styk jak chcesz kupić jedzenie, odłożyć na wakacje, masz jakiś nagły wydatek typu dentysta, leki itd, i chcesz mieć jakąś rozrywke typu kino czy wyjście na basen, opłaty za internet, karnet na siłkę i mogłabym tak wymieniać długo
Nie wiem jak można mieć 2000 na dzieciaki ktore szybko wyrastają z ciuchów, potrzebują książek, wycieczek szkolnych, rozrywki. Poza tym, żeby dostać 500+ i inne rzeczy chyba trzeba nie wystarczająco zarabiać, prawda? Wiem, że to starczy dla nich ale bym nie nazwała tego żyć nie umierać. Już wolę pracować i mieć wiecej czasu dla siebie niz zajmować sie domem i dziećmi i mieć z tego 2k

Suszepranie

@didja
No tak, wiadomo, trwa to już na tyle długo, że pewna grupa społeczna „radzi” sobie w ten sposób. Moim zdaniem nadal jest to głupie podejście bo to się kiedyś skończy... czy za 5 lat, czy to za 15.
Bardziej chodzi mi o to, że skoro autorka na tym etapie przejmuje się przyszłością (wg mnie samo to, że o tym myśli, że rodzina się powiększy świadczy o tym) to jest dobry punkt wyjścia do rozmowy o finansach. :)
Ps. Ja np. odkładam dziecku 500 na jego konto (raz wykorzystałam na prywatnego kardiologa i dość drogie badanie). Wiele znajomych mi rodzin tak robi, nie korzysta z tego na zasadzie takiej, że idzie to na życie codzienne. Bo jak skończy się social to nagle nie będzie kawałka gotówki i co wtedy? Umierać? ;)

Suszepranie

@Stayweird
Nie jesteś rozpuszczona, masz inne standardy! :)
Cały czas mówimy o pewnej grupie ludzi, która wcale nie jest taka duża. Moja ciotka i jej mąż oboje pracują na stanowiskach kierowniczych i nie zarabiają mało, a 500 plus dostają. Ta grupa, która z tego żyje ma milion dodatków, o których pisała Didija. Ja nie uważam się za biedaka, a 500 też mam. :) Tak na zdrowy rozum, ile znacie takich rodzin, które żyją tylko z zasiłków i 500+? Dużo ich macie w swoim otoczeniu? Bo ja znam jedną taką rodzinę, ultra katolicką, gdzie dla nich antykoncepcja to zło i stąd tyle dzieciaków i właśnie „jakoś to będzie skoro bóg dał”. A reszta przykładów to tylko screeny z olx i „spotted Madka”.

Zmineralizowana

Ale czy wy nie widzicie, że to 500 zł będzie niedługo miało że trzy razy mniejszą wartość, niż na początku zarządzenia tego świadczenia? Cena niektórych produktów wzrosła już o kilkaset procent i nic tego nie równoważy. Nie trzeba być ekonomistą, żeby przypuszczać, że rekordowo wysoka inflacja będzie jeszcze rosła, z powodu niesprzyjającej sytuacji na światowym rynku, problemów z klimatem, z którymi nikt nic nie robi (Polska dosłownie wysycha) i absurdalnie wysokim (jak na nagły skok) podniesieniem płacy minimalnej.

chlef123

ludzie uważający 500+ za potencjalne źródło zarobków/utrzymania są chyba za głupi, by zrozumieć, że dziecko to nie pies i nie będzie spało na podłodze i jadlo resztek z obiadu. mając 4 dzieci te dwa kafle szybciutko wydasz, chyba, że jesteś hardą patologią.

Luuuuuuzik

Wybaczcie, ale akurat 2000 złotych miesięcznie wystarcza ledwo na w miarę okej życie dla jednej osoby. Nie wyobrażam sobie utrzymywać za tyle pieniędzy całej rodziny. Możecie powiedzieć, ze ludzie żyją i za 500 zł miesięcznie okej, ale dla mnie to nie życie a jedynie egzystencja. Nie oceniam ludzi, którzy są biedni i zmuszeni są żyć w taki sposób, ale jeśli ktoś świadomie planuje kilkoro dzieci mając jedynie 2000 zł miesięcznie to jest jakiś niepoważny.

Doge

I za 20 lat przeczytamy wyznanie biedadzieciaka o tym jak go starzy skrzywdzili swoją niezaradnością i słabym statusem materialnym, ale oni TAK BARDZO chcieli mieć kaszojada.

Heppy

didja nie jestem madka itd. Ale za 2000 to nie utrzymasz dziecka raczej. To jest tylko dodatek. Chyba nie zdajesz sobie sprawy jakie to są koszty. Szczególnie na początku.

Seven777 Odpowiedz

A ja doskonale Cie rozumiem. Stabilność finansowa jest ważna, zwłaszcza jakby pojawiły się dzieci. Nie mówię tu o podejście materialistycznym ale o takim spokoju ducha że np. jest hajs na czarną godzinę. Odchodzi polowa problemów.

cmsjvpx Odpowiedz

W zasadzie to obydwoje jesteście niezaradni bo nawet zarabiając tyle, ile kasjerka w sklepie (wbrew pozorom to nie jest okropnie mało i da się wyżyć) można odłożyć pieniądze na wakacje czy inne przyjemności. Szczególnie, że dzielicie wydatki po połowie.

ohlala Odpowiedz

Tak się właśnie kończą wyobrażenia o własnej wspaniałości :D Nie napisałaś, czy facet lubi swoją pracę. Może jemu to odpowiada, bo bardziej ceni spełnienie zawodowe od pieniędzy? Jeśli tak, to dalej bądź szlachetna i dobra, i to Ty znajdź lepiej płatną robotę :)

WrozkaSmierci Odpowiedz

Wkurza mnie określenie ",przyjdą dzieci". Same nie przychodzą. To dorośli je sprowadzają do siebie. Zanim wpadnie ci do głowy coś takiego, to się dobrze zastanów, czy cię na to stać. Nie na zasadzie, że jakoś to będzie, że przecież teraz oboje zarabiacie. Po urodzeniu dziecka możesz stracić pracę, zanim znajdziesz kolejną trzeba będzie przeżyć za mniejszą stawkę we trójkę. Do tego dziecko kosztuje, bo ubrania, wyżywienie, kosmetyki, niańka, żłobek i przedszkole. A jak zachoruje to w aptece zostawia się stówę za jednym razem

Lucy5 Odpowiedz

Chciałam zalajkowac, dopóki nie doszłam do zdania ,,czy ja jestem zła, czy to on jest niezaradny". To może autorko pora zakasać rękawy i do roboty? Dlaczego niby on ma zarabiac na wszystko? Sama znajdź sobie dobrze płatną pracę. I żeby nie było: jestem kobietą.

Softkitty1

Nie tylko on. Jeśli chcą mieć rodzinę to oboje powinni mieć przyzwoitą pracę.

PoraNaPiwo Odpowiedz

To nie jest taki łatwy temat, jak się może wydawać. Może oboje podciągnijcie swoje kwalifikacje? Nie można całego utrzymania zwalać na jedną osobę. A co będzie jak on zachoruje i nie będzie miał możliwości zarobku? Kop w dupe? No i przede wszystkim zacznijcie rozmawiać. On wie, że nie odpowiada ci sytuacja finansowa? Wie, że planujesz dzieci?

yo77 Odpowiedz

no cóż, poczucie bezpieczeństwa to nie materializm

chlef123

tak jakby tego poczucia bezpieczenstwa nie dalo się zapewnić sobie samemu...

Zobacz więcej komentarzy (15)
Dodaj anonimowe wyznanie