#UwoLx

Gdy miałam 7 lat i pierwszy raz oglądałam film o Harrym Potterze, coś w moim małym mózgu przestawiło się i dostałam manii wykonywania wszędzie podobizny blizny, którą Harry miał na czole. W pokoju mojego starszego brata zawsze było bardzo dużo kaktusów, większych i mniejszych. Ja, uosobienie szatana, porobiłam im właśnie takie piękne blizny nożem. Każdy kaktus był naznaczony i byłam niesamowicie z siebie dumna. 

Pewnego dnia moja mama zorientowała się, że coś jest nie tak. Zaczęła we wszystkich możliwych kwiatkowych poradnikach szukać sposobu na pozbycie się tej "choroby". Przeszukała cały Internet, kupiła mnóstwo nawozów, leczniczych otoczek, specjalnych gleb. Nic nie pomagało, a kaktusy w końcu uschnęły. 

Oczywiście wina spadła na mojego brata , który nie krył się z tym, że owych kaktusów nienawidzi i najchętniej by je wywalił. Dostał opieprz stulecia, zawiesili mu kieszonkowe i zabrali komputer do mojego pokoju. Mama naliczyla, że "brat uśmiercił" 30 kaktusów, a ja byłam dumna z siebie, że miały do końca "życia" takie superowe blizny i jeszcze zyskałam w pokoju komputer.
Nunn Odpowiedz

A ta blizna miała symbolizować to, że przeżył.. o ironio

Inu Odpowiedz

jesteś okropna xD

Dodaj anonimowe wyznanie