#VMG9G
Około miesiąc po sytuacji z wyznania Grzesiek miał urodziny, przyszło na nie sporo osób, w śród nich znalazł się Adam z którym nie rozmawiałam przez ten czas.
Impreza trwała w najlepsze, wódka lała się non stop, przez co strasznie się bałam, bo wiedziałam, że mój chłopak będzie szukał zaczepki i pewnie jak zwykle to mi się oberwie.
Około 1 w nocy, postanowiłam zacząć powoli ogarniać mieszkanie, zmywałam naczynia, a do kuchni wszedł Adam, rozmawialiśmy sobie spokojnie i nie wspominaliśmy tamtego pocałunku, co dało mi pewnego rodzaju pewność, że to tylko jednorazowy wyskok i on nic do mnie nie czuje. Wyszedł, a chwilę po nim przyszedł Grzesiek. Zaczął się do mnie dobierać, a seks z pijanym facetem w tamtym momencie naprawdę nie był szczytem moich marzeń, więc spokojnie, bardzo łagodnie mu odmówiłam, mówiąc, że zajmiemy się sobą, gdy wszyscy goście pójdą. Cóż, to był błąd, ponieważ Grzesiek stwierdził, że mi się nie chce, bo pewnie dałam Adamowi, bo on widział, jak tamten wychodzi z kuchni.
Dostałam w twarz, a gdy chciałam uciec, chwycił mnie za włosy i uderzył głową w lodówkę, szarpałam się chwilę, co on uznał za przyznanie się do zdrady, bo przecież "jakbym nie miała nic na sumieniu, to bym się tak nie rwała". Zaczął mnie dusić, uderzając co chwilę o jakieś meble.
Na szczęście jego brat usłyszał hałasy dobiegające z kuchni i przebiegł w samą porę, wyrwałam się Grześkowi i uciekłam stamtąd, a on go zatrzymał.
Wszyscy goście, którzy byli wtedy w domu zobaczyli mnie wtedy zapłakaną z twarzą w krwi, rozwalonym nosem oraz rozciętym łukiem brwiowym. Impreza momentalnie się skończyła, wszyscy zaczęli mnie uspokajać i wypytywać co się stało, od kiedy tak jest. Kłamałam. Mówiłam, że to pierwszy raz, że nie wiem co w niego wstąpiło. Adam przez cały czas stał w rogu, słuchał tego wszystkiego, ale wiedziałam, że mi nie wierzył.
Chciałam tam zostać do rana, a następnego dnia zatrzymać się na chwilę u kuzynki, ale brat Grześka mi nie pozwolił i zabrał na noc do siebie (jestem mu za to wdzięczna, ponieważ tamtej nocy Grzesiek dzwonił do mnie kilka razy grożąc, że jak nie wrócę, to mnie zabije).
Reszty historii chyba się domyślacie, zamiast zostać u kuzynki jestem u Adama, już na stałe, jako jego szczęśliwa dziewczyna, z Grześkiem nie mam kontaktu, a jego bratu jestem ogromnie wdzięczna za wszystko, bo gdyby nie on, kto wie jak by się to wszystko skończyło.
Miałaś laska dużo szczęścia, że Ci koleś na imprezie wśród ludzi przywalił, bo tak byś nigdy od niego nie odeszła. A tak i znajomi i jego własny brat na tobie wymusili zabranie się od niego. Podziwiam jego brata, że pomógł. Niesamowite jest to, że ty dalej nie widziałaś w tym problemu i jeszcze go broniłas i chciałaś tam zostać. Przypomniało mi się wyznanie policjanta, który pomógł kobiecie, ta na niego z pazurami wyskoczyła, a po paru latach jej zwłoki oglądał, bo ją ukochany ukarał raz na zawsze.
Czy mogłabym prosić o kod tego wyznania?
Niestety nie pamiętam, ale to było niedawno. Parę miesięcy temu.
Dobór naturalny.. Bywa.
Zawsze gdy pojawia się kontynuacja wyznania, zanim otworzę link, staram się przypomnieć sobie poprzednie wyznanie. W tym wypadku pierwsza myśl: kuurła, ale którego, tyle ich tu było
I na tym wydarzeniu (dziwne, że nie wcześniej) powinna zakończyć się twoja znajomość z panem Grzegorzem, per damski bokser.
ale trochę za szybko na wskakiwanie w kolejny związek. Powinnaś odetchnąć, przemyśleć, pozbierać się, zresetować, odnaleźć siebie, przerobić dawne błędy itd.
To jej sprawa i jej decyzja - skoro z nim jest to jest gotowa. Nie każdy potrzebuje czasu, by coś postanowić.
jasne, że jej decyzja, tu pewnie podyktowana tym, że od dawna już raczej nic nie czuła do chłopaka, a była zakochana w tym drugim. Jednak rzadko kiedy takie skoki z jednego związku do drugiego kończą się dobrze. Nie da się od tak zapomnieć o uczuciu, o długim związku, a także o tych złych chwilach. Po związku potrzebny jest okres żałoby, a ponadto w przypadku autorki uporządkowanie swoich emocji, poradzenie sobie z sytuacją bicia i maltretowania. Obym się myliła i oby ten chłopak nie okazał się chwilową odskocznią i pocieszeniem. Często w takich przypadkach dobry chłopak jest poduszką pocieszenia(w tym przypadku nawet zagwarantował mieszkanie), a gdy dziewczyna staje na nogi, nagle okazuje się po jakimś czasie, że jednak tęskni za byłym oraz wciąż go kocha i do niego wraca. Bardzo często tak jest, widziałam takie przypadki w swoim otoczeniu niejednokrotnie. Dlatego nigdy nie wpakowałabym się w związek z kimś już następnego dnia po zerwaniu tej osoby z poprzednią dziewczyną i to jeszcze nie z powodu wypalenia uczuć, kiedy 2 osoby stwierdzają, że jednak nic nie czują, ale z powodu gwałtownej kłótni/silnych emocji. Takie osoby nie są następnego dnia gotowe na nowy związek, ale szukają kogoś do załatania pustki, którą zawsze odczuwa się po zerwaniu
@ProstowOczy Dziękuję Ci za tą Twoja ostatnią wypowiedź, szczególnie za ostatnie zdanie: "Takie osoby nie są następnego dnia gotowe na nowy związek, ale szukają kogoś do załatania pustki, którą zawsze odczuwa się po zerwaniu."
Sama jestem w sytuacji teraz jako ta "dobra dziewczyna". Poznałam mężczyznę idealnego, pracujemy razem, ale wiedziałam, że jest zajęty, wiec tylko razem chodziliśmy raz-dwa razy w tygodniu na squasha po pracy. 2 tygodnie temu jednak zakończył związek, wyprowadził się, mi zaufał i opowiedział wszystko ze szczegółami co się działo, no ale właśnie. Mamy teraz jeszcze lepszy kontakt, piszemy często, widzieliśmy się w weekend z jego inicjatywy, wiec ja popłynęłam... Póki wiedziałam, że jest zajęty to trzymałam się w ryzach, teraz pojawiła się mała nadzieja. Tylko że nie chcę być "łatą". Trzeba zejść na ziemię...
kingaa2407 chłopak może nie mieć złych intencji, ale póki co radziłabym Ci trzymać go na dystans i nie angażować się uczuciowo. Zobaczysz, co przyniesie przyszłość. Jeśli będzie mu zależało, to nie ucieknie, a zwyczajnie będzie pokazywał, że mu zależy. I może w końcu coś z tego będzie, ale musisz odczekać pewien czas, zanim zaczniesz z nim związek. Co najmniej te pół roku. Ja teraz jestem 14 miesięcy po rozstaniu, które też zakończyło się gwałtownie i dopiero od niedawna dochodzę do siebie, czuję względny spokój, nie myślę już tak co chwilę o byłym i mam myśli, by poznać kogoś nowego. Przez ten czas musiałam 3 fajnym facetom dać tzw. kosza, bo chcieli się spotykać i być w związku, a ja po prostu wiedziałam, że nie będę w stanie nic więcej im zagwarantować, bo nic nie czułam do nich, myśli ciągle wracały do byłego. Jasne, że pomogliby mi szybciej zapomnieć o byłym. Ale nie chciałam robić z nich poduszek pocieszenia, gdzie można się wypłakać i pocieszyć. Kiedyś czytałam, że jest taki syndrom, że po rozstaniu pocieszamy się u jakieś osoby (człowiek automatycznie tego szuka, by wypełnić pustkę), a gdy się wyleczymy, to albo znajduje się kogoś innego, kto nie pamięta nas z rozsypki, albo wraca się do ex, bo jednak okazuje się, że nie nadal się kocha. Sama miałam też taką sytuację w życiu, że chłopak się za mną oglądał i wypatrywał od dłuższego czasu, w końcu podszedł, znajomość trwała intensywnie przez 3 miesiące, a potem nagle się wycofał, podając wymówki. W końcu, dzięki internetowi i znajomym dowiedziałam się, że jak za mną tak wyglądał, to miał dziewczynę, z którą był już od kilku lat, po czym zerwali, a on dosłownie tuż po zerwaniu zagadał do mnie. Było fajnie, póki jego była nie dowiedziała się o mnie i nie zaczęła do niego wypisywać, że go kocha i że chce wrócić. Poleciał na jedno skinienie, a ja potem cierpiałam, bo już się zaangażowałam. Mam żal, że nie powiedział od początku, że jest tuż po rozstaniu, bo nie angażowałabym się w coś takiego świadomie.
Kinga2407 nie zawsze tak jest. Ja mojego obecnego chłopaka poznałam niecały miesiąc po zerwaniu z innym. Z tamtym byłam rok i teraz nie wiem czemu w ogóle z nim byłam ... natomiast z moim obecnym chłopakiem jesteśmy 5 lat i bardzo go kocham.
Z jednej strony żal mi Cię, ale z drugiej strony sama pisałaś w poprzednim wyznaniu, że tyle razy Cię szarpał, wyzywał, był agresywny... Wiadomo było, że kiedyś w końcu przesadzi.
"Wiedziałam, że mój chłopak będzie szukał zaczepki i pewnie jak zwykle to mi się oberwie." - to chyba mówi samo za siebie.
Po pierwszej takiej akcji wystawia się faceta za drzwi. I nie ma zmiłuj. Nie mam tolerancji na tego typu zachowania. Mój były mąż miał bardzo brzydki zwyczaj wyzywania mnie. Dlatego jest już byłym mężem.
Nie do końca umiem się litować - jesteś z facetem tyle czasu chociaż nic logicznego cię nie trzyma - nie macie dzieci, nie macie domów, kredytów innych blokad umysłowych. Wystarczy odejść. Ale ty trwasz i srasz po nogach codziennie ze strachu, że coś ci zrobi itp. Jak dla mnie takie kobiety kwalifikują się na natychmiastowe terapie. Syndrom sztokholmski albo jakaś inna niedomoga umysłowa
masz tylu swiadkow, czemu nie zglosilas pobicia?
Smutne. Na szczęście teraz możesz żyć w spokoju. Od takich jak Grzesiek to lepiej uciekać bo prędzej zabiją niż się opamiętają.
"Mój chłopak będzie szukał zaczepki i pewnie jak zwykle to mi się oberwie." Nie potrafię współczuć cierpiętnicom z wyboru, no szlag mnie trafia!
Heh Grzesiu cię tak pięknie urządził, a ty go jeszcze broniłaś, tak? I właśnie takich osób jak ty mi nigdy nie szkoda, bo skoro dajecie się tak traktować nie robiąc przy tym nic to jak dla mnie albo tak lubicie albo jest dla was zbyt wygodnie, by ruszyć tyłki i się wynieś. Skoro go kochałaś to mogłaś z nim pogadać i zaproponować psychologa, terapie czy coś bo skądś się zmiana w jego zachowaniu wzięła.
Kiedy ludzie zrozumiecie, że jak pozwolicie raz i nie sprzeciwicie się to pojawi się drugi i trzeci i tak dalej...