#WFKN9
Kościół był wielki, z dużym ołtarzem, wielkimi organami (dzisiaj myślę, że im skromniej tym lepiej, a kasę proboszcz mógł dać biednym parafianom).
Ale no nic, nie o pieniądzach będzie to wyznanie.
Miałam 5/6 lat, ksiądz mówi /śpiewa, parafianie razem z nim. I nagle organy i ON. Głos nie wiem skąd, śpiewa razem z ludźmi, potężnym głosem, po polsku, po łacinie. ON głos nie wiadomo skąd.
Każdy mądry wie, że to organista...
A ja myślałam, że to Jezus mówi i śpiewa do swoich ludzi.
Tekst o chodzeniu do kościoła bez sensu... komu się tlumaczysz? A jak teraz nie masz czasu, to przy dzieciach tym bardziej nie będziesz miała :)
Taka hipokryzja -ja sama nie chodziłam, ale dzieci to już muszą chodzić.
1. Myślisz, że z dzieciakami będziesz miala więcej czasu. Naiwna.
2. Większość biednych w społeczeństwie nie robi nic by zmienić swoje położenie. Często ludzie oszukują by dostać pomoc. Jak ksiadz dostaje na kościół to na kościół ma przeznaczać, a nie ludzi leniwych lub oszustwów. Pomoc naprawdę potrzebującym to np organizacja składki na leczenie lub zaproponowanie pracy, nawet dorywczej.
Wstęp taki, jakbyś chciała niewiadomo co powiedzieć. Wystarczyłoby krótko, zwięźle i na temat.
Z tymi pieniędzmi to niekoniecznie tak, budynek kościoła też potrzebuje dofinansowania od czasu do czasu, trudno zaniedbać albo po prostu rozebrać... To mimo wszystko dziedzictwo minionych lat, dar od poprzednich pokoleń.
"Dać" parafianom to też sztuka - najlepszym wyjściem jest chyba po prostu od nich nie brać w nadmiarze (tak, to możliwe - i dość częste rozwiązanie).
Przepraszam za te uwagi, po prostu chciałabym, żeby każdy człowiek przynajmniej próbował zrozumieć innych.
Zgadzam się z Tobą. A poza tym, czemu zaraz dać? Jeśli ja decyduję się wpłacić pieniądze na mój parafialny kościół, to po to, żeby ten kościół upiększyć albo coś naprawić, etc. A przez to dawanie wszystkim naokoło społeczeństwo robi się coraz bardziej roszczeniowe i leniwe. (Oczywiście nie mam na myśli ogółu społeczeństwa, tylko wiadomą część, która nic ze swoją biedą nie robi, bo jest jej tak po prostu dobrze. Zawsze w końcu znajdzie się ktoś, kto "da").
Zawsze przechodziły mnie dreszcze, gdy organista zaczynał śpiewać. Gruby głos z góry, dodatkowo głośny, donośny, odbijał się od każdej ścianki.
Było już podobne wyznanie.
To jesteś Katoliczką, czy nie? Jeśli tak, to teraz popełniasz grzech ciężki. Jeśli nie, to po co zamierzasz chodzić do kościoła z dziećmi?
A księża to organizacja dobroczynna, że maja oddawać swoje pieniadze, które zarobili?
Ja jak byłam mała myślałam, że ten głos jest przez kogoś nagrany, a organista gra pod niego.
Hmmm.. ciekawe..