#WJtEH
Jestem 24-letnim punkiem. Studiuję dziennie, pracuję, normalnie funkcjonuję w społeczeństwie, na co dzień nie obnoszę się z moim postrzeganiem świata. Ktoś kiedyś powiedział, że punk rock nosi się w sobie, nie na sobie, ma się go w głowie. Nie mam irokeza, tatuaży, nigdy nie wziąłem narkotyków, mimo że nieraz mi proponowano, ale lubię wypić piwko w większych ilościach. Gdyby ktoś spotkał mnie na ulicy, nie pomyślałby czym tak naprawdę żyję. Jeżdżę na koncerty. Weekend bez koncertu jest czasem zupełnie straconym. Zdarzały się miesiące, kiedy każdy piątek, sobota i niedziela był równoznaczny z wyjazdem na koncert, nieważne jak daleko.
W miniony weekend też byłem na koncercie. Jedno z większych miast na południu kraju, klub znany w tym środowisku, zdecydowanie nie była to melina, sprzęt, wnętrze, obsługa pełna profeska. Cztery zespoły, sporo ludzi, punkowcy, skini, licealiści i 60-latkowie, wszyscy zjednoczeni w imię muzyki. Zabawa była przednia.
Nad bezpieczeństwem czuwała ochrona. Kilku napakowanych kolesi było na sali, trzech między sceną a barierkami. Zdarzało się, że ludzie byli "wrzucani" za barierki, zadaniem ochrony było ich wyprowadzić z powrotem na salę. Dwóch gości wywiązywało się z swoich obowiązków świetnie (mimo że wyglądali na mega znudzonych i zniesmaczonych taką muzyką), ostrzegali nawet dziewczyny, które stały w pierwszym rzędzie, że zaraz mogą dostać z glana w głowę xD ale jeden był wyjątkowo wredny. Nawet nie starał się łapać ludzi lądujących u jego stóp, nieważne czy to była dziewczyna czy chłopak. Nie pomógł wstać, tylko odtrącał ich ręce, żeby go nie dotykali, a potem BRUTALNIE łapał za ramię i CIĄGNĄŁ ZA WŁOSY, POPYCHAŁ i UDERZAŁ, mimo że nie stawiali oporu. Po jednej z takich akcji wokalista zespołu świętującego swoje XXX-lecie podszedł ze sceny do niego i bardzo dosadnie dał do zrozumienia, że tak się ludzi nie traktuje.
To smutne, że 50-letni punkrockowiec musi zwracać uwagę napakowanemu smarkaczowi, że każdemu człowiekowi należy się szacunek.
Przypomniała mi się historia, kiedy wokalista Pearl Jam - Eddie Vader - przerwał koncert w Chicago, bo jeden z fanów źle traktował kobietę stojącą obok niego i kazał ochroniarzom wyprowadzić go.
Vedder* :)
Ja pamietam tylko Dave Grohla ktory zaczal sie przepychac i komus dal po mordzie. Grohl przestał grać tylko po to zeby poinformować go ze ten "fan"moze sie odpier*olic od ich zespolu. I on ma natychmiast wyjsc :D
I napisalam nie po polsku! W sensie ze jakis fan sie przepychal :P Sylwester sie skonczyl ale alkohol ze mnie jeszcze nie wyszedl :P
Litza, polski rockman, przerwał kiedyś koncert z powodu chamstwa ochroniarzy i troszkę im nawtykał. Zaczął grać dopiero gdy upewnił się, że fani są bezpieczni <3
Albo Tyler Joseph na kocercie w... Wiedniu, jezeli sie nie myle, wyprosil sprzed barierek ludzi, ktorzy nie czekali od poczatku:)
Eddie robi to teraz praktycznie co koncert, i mam wrażenie, że bardziej na pokaz niż dla bezpieczeństwa fanów
Eddie dobry człowieka nie jakieś tam na pokaz..
A co ma do wyznania to że nie wyglądasz jak punk i że ktos ci proponował narkotyki a ty odmówiłeś? XDDD
Może to, że stereotyp punka jest bardzo... przesadzony i nieestetyczny. Ile razy słyszałam jadąc na Woodstock - 'jedziesz do tych brudasów i ćpunów'. Ludzie lubią szufladkować innych i jak słyszą, że słuchasz jakiejś muzyki od razu pakują Cię do jednej z takich 'szuflad'...
Uwielbiam te wprowadzenia "ktoś kiedyś powiedział..." dla nadania powagi.
A ja wiem kogo autor miał na myśli. To słowa Wojtka Wojdy, wokalisty Farben Lehre. Swoją drogą bardzo mądry człowiek z niego ;)
oj locaa, locaa, nie dziwie się, że wiesz kogo autor miał na myśli, w końcu sam napisałeś wyznanie ;)
Specjalnie zalozylam konto, żeby zapytać czy to FL, dopiero potem przeczytalam ten komentarz :')
ktoś tu chyba nie wiedział że autor wyznania w komentarzach ma niebieską czcionkę :D
niech zgadnę... Farbeni <3
Też o nich pomyślałam 😍
Aż przypomniał mi się Czad festiwal... To przykre, że ludzie, których zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa tak się zachowują :(
Od razu pomyślałem o tym, czy to aby nie agencja "ochrony" HEKTOR, te pieprzone patole z Czadu
To rzeczywiscie smutne. Mnie kiedyś na koncercie Kultu zdejmując z fali ochroniarz wziął na ręce, po czym wręcz cisnął na ziemię, tak że boleśnie upadłam. Usłyszałam jeszcze coś o głupich małolatach. Cóż, nie wiem, czy wokalista zauważył. Wiem tylko, że kiedyś na koncercie inny muzyk, Litza, ostro opieprzył wrednych ochroniarzy.
Kazik też kiedyś mocno ochrzanił, a nawet odciągał ochroniarza, który zaczął kogoś tam szarpać. Teraz jeżdżą ze swoją ochrona ;-)
Jeśli rozmawiamy o tym samym "50-letnim punkrockowcu", to smutno i wręcz niesmacznie było słuchać jak, krótko mówiąc, opierdalał ze sceny pana dźwiękowca w jednym z większych miast na północnym zachodzie kraju. Wokalista stracił w moich oczach, a szkoda, bo z twórczością zespołu byłam bardzo zżyta. Zachowanie nie poszło w parze z hasłami, które głosi...
Ojoj :(
To smutne.
Nie wiem dlaczego ale uwielbiam czytać takie wyznania , o punkowych zespołach , atmosferze itd. Sama to uwielbiam , niestety w moim towarzystwie mało osób podziela moj entuzjazm co do tego rodzaju muzyki . PS chodzi o Farbenow na końcu 😁?
Farben Lehre? Też byłem na 30-leciu, za*ebiste przeżycie, polecam!
Też byłam :P W Turku :)