#WTQQ0
Troszeczkę się połamałam ostatnio i teraz muszę jeździć na zabiegi rehabilitacyjne. Dzisiaj wyjątkowo zabrałam ze sobą swoją najmłodszą córkę. Pielęgniarka aby przyspieszyć trochę kolejkę dała mnie do zabiegowego, gdzie leżała już pod jakimś sprzętem starsza babeczka, mnie również podłączyła, a moją pociechę posadziła obok. Zaczęło się, pierwsze pytania do Amelki, ile masz lat, do której klasy chodzisz, czy masz rodzeństwo... Tu Amelkę trochę przystawiło i po chwili zawahania wystukała, że ma brata, siostrę i przybranego brata. Moher po dziesięciu następnych pytaniach i przy okazji opowiadania historyjek swojej rodziny powiedział, że nie pochodzi z tej miejscowości, w której właśnie się leczymy, ani z miasteczka, gdzie mieszkam (już prawie 15 lat), tylko kilka ładnych miejscowości dalej, z wioski, z której pochodzę. Nie kojarzyła mnie z nazwiska panieńskiego ani nazwiska moich dziadków, ja jej ani tyle. Po następnych 15 pytaniach wiedziała, na którym osiedlu mieszkałam za panny i zapodaje mi plotki o sąsiadach. "A wie pani, stamtąd pochodzi taki chłopak, co już miał się rozwodzić, ale żona mu wybaczyła i nawet dom stawiają". Przytakuję jej, że to dobrze, że się zeszli. Babeczka na to: "Tak, tak, bo w końcu dwoje dzieci małych mają... A stamtąd pochodzi też taka jedna Anna Kowalska, co ją mąż z trójką dzieci zostawił, on się nazywa Antoni Kowalski i z tego miasta pochodzi co pani teraz mieszka, zna pani?". A mnie zatkało... Babka zapytała się właśnie, czy znam... SIEBIE! Popatrzyłam tylko na córkę i odrzekłam, że tak, znam, bo to ja.
I nastała cisza. Nie wiedziała za bardzo, co powiedzieć. Po chwili wystukała, że jak on mógł tak piękna kobietę i takie śliczne dzieci zostawić i że będzie żałował, pajac jeden, i naprędce zamknęła drzwi za sobą.
Nie wiem, co to była za kobieta, ale przeraziła mnie tym, ile informacji posiadała na mój temat, nie widząc mnie nigdy wcześniej na oczy.
Miałam podobną sytuację. W rodzinnych stronach ostatni raz byłam jak do podstawówki zaczęłam chodzić, a teraz po nastu latach w wakacje postanowiłam pojeździć po Polsce poodwiedzać wszystkich, którzy zwykle nas odwiedzali. I tak któregoś dnia wylądowałam u babci. Poszłam po zakupy i w sklepiku osiedlowym wybierając warzywa słyszę jak jakaś starsza babka(B) rozmawia z ekspedientką(E):
E- a ta Halina co naprzeciwko Pani mieszka to ostatnio nie przychodzi, a i w kościele jej nie widziałam.
B- a bo ostatnio po lekarzach lata, taka niby chora, że jej wnuczka przyjeżdża żeby jej pomóc.
E- a która?
B- a ta od Katarzyny, bo te od Michaliny i Antoniego to co wakacje są, a te Kaśkowe to nigdy nie przyjadą wyrodne.
E- ciekawe czy się w matkę wdała.
B- no jak się w matkę wdała to to tylko ku*wiszon będzie. Wyjechała niby do miasta na studia z Krzyśkiem Zośki, bo miłość wielka, a po miesiącu go zostawiła. Ku*wa jedna... szkoda tego Krzysia.... taki porządny chłopak. I od tamtej pory tu ze wstydu chyba nie przyjechała.
Generalnie to zamarłam jak to usłyszałam. Opowiedziałam sytuację babci, bo mamy od tej strony nie znałam. Babcia powiedziała, że tak było, że mama wyjechała z Krzysztofem z którym była od 7 klasy podstawówki, ale jak się dowiedział, że mama jest w ciąży to uciekł do domu, a tu naopowiadał głupot, że go mama zdradziła. Nie chciał po prostu żeby go zmuszali do ślubu. A jak się jeszcze dowiedzieli że mama jest w ciąży i twierdzi, że to Krzysztofa to, że na pewno nie jego, bo on do kościoła chodzi... W ten sposób się dowiedziałam że mój starszy brat jest przyrodnim :D
Mieszkam na wsi, przeprowadziłam się kilka miesięcy temu. Paradoks jest taki że ja tu nie nam nikogo a mnie wszyscy
Ta co z ciotki męża kuzynką się znała, a z panieńskiego jej Y, ale to ślub brala trzydzieści lat temu. No. To ona teraz nogę złamała. Takie nieszczęście. .. Teściowa z koleżankami przez telefon. Nie dziw się następnym razem tylko opier... One wiedzą wszystko trzy pokolenia wstecz.
a ja to widze trochę inaczej, dzisiaj w czasach FB insta wszyscy się pokazują i każdy o każdym wszystko wie jeszcze bardziej, dawniej ludzie mieli informacje drogą plotkarską i taką ryjoksiażkę tworzyli w głowach ; ) ( nadal nienawidzę moherów -,-) :D
Brrr,włos się jeży na głowie. Tacy ludzie działają na mnie jak płachta na byka.
"Wystukała" ... chyba słowo, którego szukałaś to "powiedziała". Wystukać coś można na klawiaturze :P
Ja bym powiedziała, że nie mam o sobie najmniejszego pojęcia, chciałabym usłyszeć co ma o mnie do powiedzenia.
Ja jestem przerażona razem z toba