Moja żona zdradziła mnie i zostawiła dla innego mężczyzny, poznanego kilka miesięcy wcześniej. Jakiś czas później zabrała go do miasta, skąd oboje pochodzimy. Zamierzała pokazać mu wszystkie fajne miejsca, które miło wspomina, oprowadzić go po swoich dawnych dziejach. Bolało mnie to tym bardziej, że wiedziałem, że ona zabierze go w miejsca, które dotąd były "nasze". Miałem wtedy złamane serce, a myśl o tym, jak spędzą weekend na romantycznych spacerach i randkach, sprawiała tym większy ból.
Aż wstyd się przyznać, że poprawił mi się humor, gdy dowiedziałem się, że z tych planów nic nie wyszło. Otóż pierwszego dnia po przyjeździe, gdy tylko zaparkowali, na auto spadł konar. Na szczęście nikt nie ucierpiał, jednak oni zamiast romantycznego weekendu odbyli pielgrzymkę po warsztatach. Karma wraca.
Dodaj anonimowe wyznanie
Wiesz... chyba każdy będący w twojej sytuacji by się po cichu ucieszył...
Konar opadł... troche jak reklama suplementow na potencje.
Konar mu opadł :D
Dobry ziomek konar, on jeden nie pyta - on rozumie i wspomaga.
Ktoś u o CZEKOLADZIE zapomniał!:(
Kiedy konar nie chce zaplonac... Spada. Xd
No fakt, z takich rzeczy nie powinno się cieszyć, ale w pełni miałeś do tego prawo. Zasłużyła na to.
Przeczytałem : "kanar" XD
Miło z jego strony :D
Nie buduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu.
Nic takiego nie zasugerowałam. Stwierdziłam po prostu, że miał prawo się cieszyć z tego, że kochanek jego żony nie zobaczy jednak ich wspólnych miejsc.
Czyli jeśli nie kocham mojego męża i nie możemy się dogadać, mimo tego, że on nadal coś do mnie czuje, to nie mogę zacząć realizować swoich marzeń i być szczęśliwa, tylko powinnam tkwić w związku, który nie daje mi satysfakcji, bo mężowi będzie przykro przez jakiś czas?
Nie o to mi chodziło! Chodziło mi o kobietę, która zostawia męża i się w ten sposób zachowuje. Tzn ze ona nie buduje szczęścia na nieszczęściu ex męża,a nie ten biedny mąż :p nie dziwię mu się, że ma satysfakcję :p
Nie używał Braveranu. Konar nie zapłonął i zgniły opadł.