Mam 4-letnią, sporo młodszą siostrzyczkę. Prawie cały dzień dzisiaj spędziłam w domu, miałam tylko 3 lekcje. Godzina 11, dzwonią rodzice, żebym odebrała siostrę z przedszkola, bo się źle czuje. Ok, ubrałam się i wyszłam. Wchodzę do przedszkola, mała siedzi sama i smutna w kąciku, aż mi się przykro zrobiło. Biedactwo.
Podeszłam, wzięłam ją na ręce i mocno przytuliłam. Zawsze się tak witamy, ale dzisiaj minę miała niewyraźną i jakoś tak się trochę wyrywała. Nie puściłam jej, w sumie nie wiem dlaczego. Nie zgadniecie, jak się to skończyło? Tak, zwymiotowała mi prosto w twarz...
Dodaj anonimowe wyznanie
Oj biedna. Biedne obie.
W pewnym sensie okrutne, a jednak tak zabawne ?
Myślałam, że pomyliłaś dziecko :P
Też tak myślałam :)
pjona ! :D
Me too ?
To chyba byłoby lepsze zakończenie... xD
a ja akurat od razu obstawiałam wymioty ?
Ciepłe przywitanie :p
a już myślałam ze pomyliłaś dzieci :P ale sama nie wiem co by było gorsze
wiedziałam, że to tak się skończy :D
O luju ?
Czy tylko ja nigdy nie miałam 3 lekcji? ;(
Na pewno znajdzie się wiele takich osób :P
ja miałam i to o dziwo w 3 klasie podstawówki :D
Ja miałem w piątki w bodajże 4 klasie podstawówki :D
ja miałam w 3 liceum xD czwartek, na godzinę 10, godzina wychowawcza i dwa wf :D
Dlatego dziecku nic na siłe :)
Nie chce cię obrazić ale nie wytrzymałam i się zaśmiałam, przepraszam.
pomyślałam, że powiedzą na ciebie, że jesteś mamą... :')