#Wt2OV
Jej dziadkowie obiecali, że jak odbierze wymarzony dokument to kupią jej samochód.
Ostatnio luba musiała zawieźć babcię do lekarza samochodem dziadka. Dwa dni później dostała od dziadków wiadomość, że jednak nie kupią jej auta, bo boją się o jej życie.
Troska jest najważniejsza ;)
A Wy myślicie że prawo jazdy zdaje się bo umie się jeździć? Nie. Zdaje sie bo egzaminator ma dobry humor i przymyka oko na drobne bledy popelnione w durnych zadaniach egzaminacyjnych ktore malo maja wspolnego z normalna jazda w ruchu miejskim i w zasadzie większość z nich to przeżytek . Wystarczy mieć trochę szczęścia i opanować durne reguły które panują w danym Wordzie, co zresztą ułatwiają szkoły jazdy - koleś z którym jeździłem na kursie wytłumaczył mi ze nie ma większego znaczenia jak będę jechać. Jesli w miarę będę wyglądać na osobę która wie co robi i będę miał fart to zdam. Zanim zdałem prawko jeździłem samochodem ze 2 lata, ciągnikiem z przyczepa lub dwiema i jakimis wueskami. Wiec ogarniecie bylo i to spore. Ja zdawałem dość dawno, ale z opowieści kilku znajomych osób ktore prawko robily niedawno wynika ze wiele się nie zmieniło. Można mieć kartofla zamiast mózgu i farta i się zda, a można umieć jeździć i bujać się z egzaminem kilka razy.
To że ktoś ma prawko nie znaczy ze umie jeździć. Na egzaminie nie uczą np "ogarnięcia za kierownicą", nie tłumacza jak zachować się gdy auto wpadnie w poślizg.
Znam kilka osób które mają prawko ale stach z nimi jeździć, i nie ma tu opcji ze się nauczy. Bo w większości osoby te są niereformowalne, bo jak twierdzą - mają już prawko i nie muszą się oduczyć. To poprostu chyba musi być we krwi, umiesz albo nie umiesz, jezdzisz jak kierowca albo jak sierota.
30 godzin to ja w aucie spędzam w 2 tygodnie, czasem krócej. I wcale nie uważam się za jakiegoś wybitnego kierowcę.
True story !
Nie zgodzę się z Wami. Ci którzy zdali prawo jazdy a nie potrafią jeździć mają ten papier dlatego, bo się nie posrali. Zdaje się z powodu własnych umiejętności, szczęścia lub braku stresu. Za pierwszym razem nie wyjechałem z placu. Za drugim pojechałem bezbłędnie u największego ch*** w WORD. Jeżdżę bardzo dobrze, bardzo pewnie, czasem za pewnie. Ale to jakimi będziemy kierowcami zależy od tego jak podejdziemy do prawa jazdy. 30h w zupełności starczy. :)
Pires nie masz racji. To jakim będziesz kierowca nie zależy od tego jak podejdziesz do prawka, albo umiesz jeździć i wiesz co robisz kierujac, albo nie. Są ludzie którzy nawet jakby 330 godzin na kursie przejechali to i tak nadają się do pchania auta a nie jazdy za kierownicą. Gdyby każdy kto ma prawko umiał jeździć nie mielibyśmy tylu wypadków.
To jak ktoś jeździ zależy tylko od niego , nie jakiegos farta , ósmego cudu itp.. Nie mówcie, że 30h nie starczy, bo tego nie wiecie , dla kogoś starczy dla innego ktosia nie starczy.
Dużo ludzi jeździ bez prawka, a tyle osób z prawkiem powoduje wypadki. Gdzie tu logika?
Dokładnie . Moim zdaniem zdawanie na prawo jazdy tu , chociażby, w Polsce nie świadczy o tym, że umiesz jeździć . Znam wiele osób, które zdały prawo jazdy a nie chcą jeździć , ponieważ się boją lub się motają . Jestem z Elbląga a mieszkam w Warszawie, gdzie ruch zdecydowanie jest większy , o tym nawet pisać nie muszę. Z odnajdowaniem się na warszawskich ulicach nie mam problemu , ale moi znajomi , lub jak widzę chociażby NEB-y , to jak oni jeżdżą to się zastanawiam , kto im dał prawko . Przecież przepisy ruchu drogowego są wszędzie takie same .
A co do godzin - to prawda , za mało , bo 30h to ja robię w same weekendy ( jestem kierowcą) . I zaznaczam , choć nie ma się czym chwalić , prawka jeszcze nie mam , a przejechałam już naprawdę dużo jak na ten krótki czas .
Btw , napisałam o Polsce , ponieważ w Niemczech ( tak bynajmniej słyszałam) na kursach uczą wyprowadzać auto z poślizgu .
#Xflickrxo, nie wiem z czym ty masz problem.
A to dobre. Nie ma to jak hejtowac zamiast normalnie zapytać. A więc już ci tłumaczę - jeżeli masz swój samochód to idąc do pracy jako kierowca np w pizzerii to pracodawca nie sprawdza ci prawa jazdy, bo po 1 zakłada, że ja masz skoro jeździsz samochodem a po 2 , on nie ponosi żadnej odpowiedzialności za np stłuczkę. Czy taka odpowiedź ci wystarczy #Xflickrxo ?
Człowieku. Prawko nie sprawia w cudowny sposób że nagle umiesz jeździć. Jeżeli umie jeździć, a wynika z jego wypowiedzi z że tak jest, to w jaki sposób naraża ludzi?
Kto jest bardziej niebezpieczny?
Ktoś kto nie ma plastiku ale umie prowadzić.
Ktoś kto ma prawko ale umie jeździć?
O bezpieczeństwie decydują umiejętności. A nie kawałek byłej butelki PET.
Bo większość OSK nie uczą jak jeździć, tylko jak zdać egzamin.
Ja zdałem za pierwszym dwa lata temu, moja szkoła jazdy na szczęście uczy nie tylko jak zdać egzamin, ale jak też jeździć.
Teraz zdaje na motocykl. A sam można powiedzieć że jeździłem nim bez prawka 4 lata. I powiem wam, że nawet dobrze że jest trudniejszy egzamin(bo uczy odruchów, takich jak przeciwskręt itp) i porobili nowe kategorie, teraz kiedy masz 18 lat zdajesz na A2, a moc maksymalna nie może przekraczać 48 koni mechanicznych. A dopiero po 2 latach można zdawać na kat.A (jeżeli miało się wcześniej A2 dwa lata) lub czekać do 24 lat. Kiedyś mając 18 lat, po zdaniu prawa jazdy można było kupić dowolny motocykl, o nie ograniczającym mocy przepisie. Więc Yamaha R1 ze 200 konnym silnikiem i zerowym doświadczeniem nie jest dobrym pomysłem.
Wkurzające są tylko te pytania na teorii, bo niektóre nijak mają się do rzeczywistości. A najgorzej to będą mieli nowi kierowcy po 4 stycznia 2016r. No to co w tym durnym rządzie robią, woła o pomstę do nieba.
Nie. To komu dają prawko i za co wola o pomstę do nieba. Moim zdaniem powinni podnieść mandat za jazdę bez prawka. Pomimo że długo sam narażalem się na taki mandat -tak nadlugo przed 18 urodzinami jeżdżąc autem czy ciągnikiem jak i po zrobieniu "b" jeżdżąc bez "a" motocyklem o pój 750ccm po jednym z miast wojewodzkich, to z perspektywy czasu uważam ze jednak głupi ma szczęście, a mandat za to powinien być w grubych tysiącach, a nie w setkach.
A wiesz czemu?
Bo nic tak nie uczy pokory jak strata paru zlotych na rzecz skarbu panstwa. Bo jadąc obojętnie czy to maluchem bez hamulców, porsche z 2015 roku, wspomnianym R1 czy choćby ursusem c330 w razie jakiegokolwiek zdarzenia drogowego, tu kolizja wypadek stłuczka ocierka parkingowa czy inne, sobie wybierz - wiesz co się dzieje? Nic. Poprostu nie dziala OC. I wyobraź sobie ze robisz komuś kuku i masz dożywotnio płacić mu np 1ooo pln miesięcznie zadośćuczynienia.
A sam egzamin powinien być możliwie najtrudniejszy, ale sensownie ułożony. Co z tego ze wszyscy wiedzą gdzie jest płyn hamulcowy czy chłodniczy w skodzie czy mikrze jak nikt tego nie sprawdza w swoim aucie? Po co Ci dokładne ustawianie fotela, zagłówka, wysokości i przyleganie pasa oraz wszystkich możliwych lusterek - kiedy ostatnio robiłes to w swoim aucie? Albo na Boga - kto przed wyjazdem z garażu lata dookola aura i sprawdza wszystkie światła łącznie z pod św tablicy?:)
Na plac niech wrzuca płytę do poślizgow- wyjście z poślizgu jako zadanie egzaminacyjne miałoby sens.
kamilf1987: Od nowego roku mają te płyty wprowadzić, w niektórych ośrodkach już takie płyty są :)
Mandat za bezwypadkową jazdę bez prawka? Przecież to chore. Wypadki z prawkiem mogą być, ale bez niego już nie? Mandat powinien być za spowodowanie wypadku a nie za to że ktoś umie jeździć ale nie ma plastiku.
Co z tego że ktoś nie wie gdzie jest płyn hamulcowy, nie umie ustawiać zagłówka itp? To jego życie, zdrowie. Nie c wtrącaj się do niego. Chce być kaleką? Niech sobie będzie.
Kamil1987
Tak wiem co grozi z jazdę bez prawa jazdy. I już wcześniej wiedziałem. Dlatego rekreacyjnie jeździłem sobie po bezdrożach. Aż taki głupi nie byłem, żeby bez prawka jeździć.
no, jak nie będzie jeździć, to raczej lepiej nie będize..chociaż z drugiej strony, jeśli jest niebezpieczna (np. ma o swoich umiejętnościach za wysokie mniemanie), to może rzeczywście lepiej nie ryzykować
To jakim cudem zdała egzamin? :o
Po prostu weź ją do auta i ucz jeździć :) Dziewczyna się nie poprawi w jeździe jeśli wszyscy ją oleją.
Biedna... Ciekawe jak zdała na prawo jazdy...
pewnie świeżo po prawku myśli, że jest mistrzem kierownicy.. ;)
Ja zdałam prawko za pierwszym razem, potem od razu zaczęłam jeździć, mimo, że wedlug ludzi z którymi jezdzilam jestem bardzo dobrym kierowcą to teraz nie jezdze. Poszlam na studia, jezdzilam coraz mniej i coraz bardziej zaczynałam sie bać. Moze nie mam tej smykałki ? A moze brakuje mi odwagi,bo nawet wtedy po egzaminie, gdy zaczynałam samodzielnie jezdzic to czulam swego rodzaju stres i bylam bardzo ostrożna. Nie wiem o co chodzi w moim wypadku, ale wiem jedno-zdac egzamin, a umiec jezdzic to zupelnie dwie rozne rzeczy i nikt nie wmówi mi ze jest inaczej ;)
Ja na przykład wiem, że jestem zbyt roztrzepana by być dobrym kierowcą, więc nawet się za kursy nie zabieram, bo to bez sensu. Z drugiej strony mój tata namawia mnie bym zrobiła prawo jazdy, bo teraz każdy ma. Jestem nieugięta mówię, że wystarczą mi w zupełności autobusy, tramwaje i pociągi. Jest z tego powodu niezadowolony, ale lepiej że jest niezadowolony niż później ma płakać, że ma córke sparaliżowaną lub martwą. Niektórzy się po prostu do tego nie nadają i muszą to sobie uświadomić.
Niektórzy nadają się na kierowców a inni nie. Prowadzenie pojazdu to nie tylko wykucie przepisów, a pojazd to nie tylko kierownica i biegi. Niestety moi mili, ale prawda jest taka, że trzeba mieć do tego smykałkę. Kierowca ma się czuć pewnie za kółkiem, oczywiście nie chodzi tu o "mam prawko, jestem królem szos", po prostu kierowca nie może tracić orientacji na drodze, a przy tym musi jeszcze bez problemu obsługiwać pojazd bez gubienia się w biegach czy pedałach, jak to nie raz można usłyszeć czy zobaczyć.