#X5rfp

Stan psychiatrii młodzieżowej w Polsce.

Słowem wstępu: od 9 roku życia choruję między innymi na depresję, zaburzenia lękowe itd. Mam za sobą trzy wizyty w różnych szpitalach psychiatrycznych w Polsce. Jak to wygląda od środka?

Podstawowym problemem jest brak miejsc. Mieszkam w Warszawie, a pierwszy mój pobyt odbył się w Bielsku-Białej. Drugi w Lublinie. Dopiero trzeci, najdłuższy, udało się odbyć pod Warszawą. Szpitale są przepełnione, pacjenci śpią na podłodze, na materacach, gdzie się da. Wiadomo jakie jest szpitalne jedzenie, więc nie ma co się rozwodzić. Ogromnym problemem jest personel. Lekarze zmęczeni, nastawieni na szybkie wypisy, zero prób zrozumienia pacjenta. Jedyna pomoc jaka istnieje to inni pacjenci. Zostawieni sami sobie musieliśmy sobie pomagać, bo pomocy w większości przypadków nie dało uzyskać. Nic zresztą dziwnego, patrząc właśnie na personel. Pielęgniarki miały całkowicie wywalone. Ktoś połknął żyletkę? Trzeba się podnieść z kanapy i pomóc – to za dużo. Bójka zakończona rozbitą głową o kant ściany – czemu akurat na mojej zmianie? Sanitariusze podobnie. Zdawało się, że nie wiedzą w jakim miejscu pracują, że potrzeba podchodzić do pacjentów troszkę inaczej. Komentarze na temat blizn, wagi i innych drażliwych rzeczy były na porządku dziennym. Niestety również molestowanie przez sanitariuszy. Zgłaszane, olewane. Część personelu była z zupełnie innych miejsc – pan budowlaniec, kierowca autobusu. Skąd się tam wzięli? Braki w personelu.
Spędziłam również około miesiąca na oddziale dziecięcym w Lublinie – było tam pełno małych chłopców w wieku 7-8 lat. Rozpierała ich energia, więc dostawali silne leki uspokajające i biegali w kaftanach. Nie rozumiem, jak można oczekiwać od takich dzieciaków, żeby siedziały grzecznie, tygodniami zamknięte w pokojach.

Polska psychiatria po prostu nie funkcjonuje. Po 5 miesiącach wyszłam w dużo gorszym stanie, zastraszona. Nikt nas nie słucha, bo jesteśmy chorzy psychicznie. Nikt tego nie nagłaśnia. Nikt nic z tym nie robi.

Plus dla Fundacji Owsiaka, bo od nich dostaliśmy nowe łóżka.
bastard Odpowiedz

Znałem dziewczynę 15 latekę z próbą samobójczą, taką słabą bo nic poważnego się nie stało i wyraźnie widać że po prostu próbowała zwrócić uwagę na swój stan. Matka za namową psychiatry w szpitalu oddała ją do psychiatryka. Przez cały miesiąc psychiatra był u niej raz, a tak po prostu przebywała sama albo z chorymi ludźmi. Po wyjściu się zabiła. Taka to pomoc była.

tak to niestety wygląda, brak pomocy

Dragomir

Skąd wiesz jakie miała powody próby samobójczej?

Quakie Odpowiedz

Zdarzyło mi się być w szpitalu psychiatrycznym, tylko, że byłam dorosła. Niewiele lepiej to wygląda. Ja trafiłam akruat do tego "lepszego" szpitala w mojej miejscowości, bo w tym gorszym nie było już zupełnie miejsc. Lekarz był u mnie raz, następnego dnia po tym jak mnie przyjęli. Pani psycholog pełniąca tam dyżury przyjęła mnie dwa razy ale to tylko dlatego, że nie wiedzieli co mi jest i wyniki wstępnych badań ich zaskoczyły. Nawet mi nie chcieli powiedzieć jakie leki przyjmuję.
Byłam tam krótko bo 1,5 tygodnia ale taka dawka wystarczyła, żebym wiedziała co się tam dzieje.
Po prostu w Polsce nikt na razie nie traktuje psychiatrii i problem psychicznych poważnie. Wciąż mamy podejście byle jakie, a rząd obecny jeszcze to tylko potwierdza. Dopóki to się nie zmieni to szpitale będą tak wyglądać.

Corazwiecejpustki

Wczesniej tez nie bylo lepiej. Jeszcze w czasach obowiazkowej sluzby wojskowej moj znajomy symulowal chorobe psychiczna aby nie musiec isc w kamasze. Byl nieco zbyt przekonywujacy. Po ok. rocznym pobycie na oddziale zamknietym stal sie wrakiem czlowieka. Zmarl w wieku ok. 30 lat.

livanir Odpowiedz

Stan psychiatrii - osobe wysoko wrażliwą dali do jednej sali z osobą po próbie samobójczej i z druga, która była agresywna i przypinali ja pasami czekając aż się uspokoi? często dusząc od krzyku). Przyszłam z depresją i czarnowidztwem, wyszłam z tym i z nerwicą... szpitale są empatycznie na poziomie średniowiecza( Chyba najlepiej widać to na ginekologi, gdy w jednej sali jest kobieta po poronieniu i druga po porodzie z dzieckiem u boku)

przykro mi, życzę powrotu do zdrowia

Kilian Odpowiedz

Zgadzam się. Jeśli trafisz do takiego szpitala, to od razu spisują Cię na straty. Całe szczęście, że spędziłem w takim miejscu tylko dwa tygodnie, bo inaczej bym zwariował.

cieszę się ze trwało to krótko, wysyłam uściski

Vito857 Odpowiedz

"Stan psychiatrii młodzieżowej w Polsce" - nie ma czegoś takiego w Polsce, bo kolejne rządy kładły na to lachę. Fajnie, że niektórzy jak Janusz Schwertner próbują to poruszyć, ale jak widać to zdecydowanie za mało, bo politycy nadal są głusi. A samobójstw wśród młodzieży z roku na rok coraz więcej.

problem jest tez taki, ze próby nagłaśniania nic nie dają, nie ma pieniędzy, brakuje lekarzy, personelu. totalne dno

emmaemmi Odpowiedz

za to mamy TVP finansowane z podatków, a Obajtek, Szumowski i Morawiecki pomnażają majątki

Jedyna pomoc z zewnątrz to był wośp. Przed darami od nich warunki były jeszcze gorsze, dzięki fundacji przynajmniej były nowe meble. Politycy mają nas w dupie, najlepiej żebyśmy w kościele siedzieli żeby nas Bóg uzdrowił…

Odpowiedz

Jeszcze dodając, ponieważ spędziłam również około miesiąca na oddziale dziecięcym w Lublinie - było tam pełno małych chłopców w wieku 7-8 lat. Rozpierała ich energia wiec dostawali silne leki uspokajające i biegali w kaftanach. Nie rozumiem jak można oczekiwać od takich dzieciaków żeby siedziały grzecznie tygodniami zamknięte w pokojach.

KraMa Odpowiedz

Też byłam. Personelu brak, ci którzy są nie mają siły. Są przemęczeni, zrezygnowani a przez to odreagowują na pacjentach, stają się chamscy i okrutni. Część pacjentów trzyma się razem ale oczywiście inni znęcają się nad słabszymi, biją, okradają. Pielęgniarki nie reagują. Anorektyczki całe dnie spędzają na stołówce, wmusza się w nie absolutnie paskudne posiłki w obskurnych warunkach, to na pewno nie poprawia relacji z jedzeniem. Ze mną w pokoju była dziewczyna po próbie, połknęła tabletki. Na SOR dano jej środki na wymioty. Nie zwymiotowała, rodzice próbowali zawiadomić o tym lekarzy, nikt się nie zainteresował. Nieprzytomna dziewczyna leżała i czekano czy jej organizm upora się z trucizną czy jednak nie. To jest potworne.

Umbriel Odpowiedz

Nasza znajoma spędziła niedawno miesiąc w psychiatryku. Ja bym dorzucił do tego masakryczną łatwość zdobycia narkotyków... I tak to, prawie przez miesiąc, praktycznie nie trzeźwiała.. No bo kadra radośnie wpuszczała "znajomych" w odwiedziny. Co drugi był dealerem.

TakaOna100 Odpowiedz

Poza leczeniem warto też trzymać odpowiednią dietę, zaburzenia lekowe czy depresja mogą również być objawem nietolerancji glutenu czy problemu z jelitami. W myśl zasady jelita naszym drugim mózgiem. Powodzenia w leczeniu i oby jak najdalej od polskich ośrodków psychiatrii! Trzymaj się

Dodaj anonimowe wyznanie