#XdLAT
Jakiś czas temu moja partnerka zdradziła mnie. Po jednej z niby zwykłych kłótni zainstalowała sobie aplikację randkową na telefonie i zaczęła korzystać.
Każdą rozmowę sprowadzała od razu na temat seksu i uprawiała seksting. Faceta, z którym uprawiała seks poznała zaledwie dzień wcześniej - umówili się na seks następnego dnia i uprawiali go w samochodzie.
Dowiedziałem się o tym wszystkim, bo zobaczyłem tę aplikację na tej telefonie. Nawet nie próbowała tego jakoś bardzo ukrywać i się tłumaczyć. Chyba jej w końcu ulżyło, że nie musi się już z tym ukrywać, ale w sumie miałem też wrażenie że było jej już trochę wszystko jedno na początku.
Gdy dała mi dostęp do jej konwersacji to zamarłem, Niezliczone rozmowy o seksie, seksting, jej wyznania jak to jest chętna i gotowa na praktycznie wszystko. Wszystkie te rzeczy, których może i próbowaliśmy na początku związku, ale potem przestały ją kręcić i potem głupio już nawet było mi o nich wspominać, bo ona się denerwowała gdy o tym wspominałem. I w naszym przypadku nawet nie chodzi o jakieś wymagające rzeczy, a chociażby o seks oralny - mi od dawna twierdziła, że lodzik ją kompletnie nie kręci, że to męczące - a im wszystkim pisała, że uwielbia.
Ostatecznie nie zerwaliśmy, bo nadal ją kochałem, a co najważniejsze - mamy razem kilkuletnią córeczkę. Nie chciałem sobie wyobrażać mojego życia bez nich, szczególnie bez córeczki - chciałem by miała oboje rodziców blisko siebie.
Mój błąd, że nie przegadaliśmy tego wszystkiego od razu. Ona się przyznała, że nadal coś do mnie czuje, co uznałem wtedy jako wyznanie miłości i uwierzyłem, że nadal coś z tego będzie. Nie ukrywam, że seksualnie czuję się jak frajer. Myślałem, że po tym wszystkim będzie między nami lepiej i może tak było przez kilka tygodni, ale potem wszystko wróciło do tego jak było kiedyś.
Na propozycję lodzika odparła, że "przecież wiesz że mnie to nie kręci". A jak mam głowie, że innym pisała co innego - ale nie chcę się z nią konfrontować, bo o ile teraz też czuję się żałośnie, to prośba o lodzika bo innym chciała go robić brzmi dla mnie jeszcze bardziej pogrążająco.
Myślałem, że jak zadbam o siebie, zacznę biegać i trenować to stanę się dla niej bardziej atrakcyjny, i że to coś zmieni. Ale nic nie zmieniło.
Najgorsze to, że gdy uprawiamy seks to nie mogę wyrzucić z głowy tych obrazów które widziałem na jej telefonie. Że z nimi chciała robić wszystko, a ze mną ledwo uprawia seks. Z tym gościem z którym uprawiała seks "dała sobie włożyć we wszystkie dziurki" bo nalegał i wyśmiał ją, że jest pruderyjna.
Pytałem się wielokrotnie czy jest coś co chciałaby zrobić w łóżku, albo czy ja powinienem coś zmienić, to słyszę tylko: "jest okeeej", "daj spokój".
Ona lubi te wszystkie czynności seksualne. Tylko nie z Tobą. Mi czasem pomagało postawienie na swoim miejscu kogoś, na kim mi zależy: gdyby Twój najlepszy przyjaciel, brat, ojciec, matka, czy nawet córka jak dorośnie byli w takiej sytuacji ze swoim partnerem - doradzałbyś im kontynuację związku? Czy jednak oczekiwałbym, że będą mieć na tyle szacunku i sympatii do samego siebie, żeby się rozstać? Jeśli to drugie, to czemu siebie tak traktujesz?
Weź się z nią rozstań, staraj się o opiekę nad córką i alimenty od ex., a zdradę i konwersacje wykorzystaj jako dowód w sądzie.
Przykro sie to czyta. I coś mi tu mocno zgrzyta. Nikt po "zwykłej" kłótni, nie instaluje apek do romansowania, nie zdradza partnera, nie przekracza swoich granic, "bo tak". Z drugiej strony, ona ciebie zdradza, a ty biegasz by stać się dla niej atrakcyjnym. Mam wrażenie że pominąłeś jakiegoś słonia w pokoju. I albo tylko na potrzeby wyznania, albo sami zyjecie z tym słoniem i uważacie, że lepiej o nim nie mówić, bo ta szopka którą nazywacie małżenstwem sie rypnie. I prawda jest taka: jeśli chcesz odbudować ten związek, musisz puścić przeszłość. Odtwarzanie w kółko tych wiadomości doprowadzi Cię do szaleństwa. Jeśli chcecie zawalczyć, musicie oboje podjąć wysiłek, "karty na stół i pełna szczerość", a wy chyba udajecie że nic się stało
Mimo wszystko cały czas nie chcesz widzieć, że jej nie pociągasz i to właśnie z tobą ona nie chce robić tych rzeczy
Po jednym dniu była już umówiona na seks, od razu miałeś do tego dostęp. Niemniej w jedną dobę miała "niezliczoną" ilość konwersacji nt. seksu i potem wychodzi na to, że jednak wieloma mężczyznami.
Coś ta kwestia szybko zmienia liczebność.
P.S. wg mnie jeżeli facet w sytuacji łóżkowej wyśmiał by kobietę i z niej drwił, to mógł sobie wyr$chać co najwyżej swoją rękę 😉
Dla mnie, głupia bajeczka.
Powinniście otworzyć związek, widać że pasowałaby ci rola cuckolda, ona robi tę wszystkie rzeczy a ty patrzysz z kąta
Jak Ty się sam nie zaczniesz szanować to ona Ciebie tym bardziej. Ten związek już dawno nie istnieje, a trwanie w tym jest dla Ciebie okrutnie szkodliwe.
Daj jej w mordę.
Rada mocno interpretowalna.
Przykro mi.