#Yy9XR
Jeszcze w autobusie poczułam ból brzucha. Trochę się zaniepokoiłam, ale pomyślałam sobie, że dam radę. Wysiadam, idę w miarę szybkim krokiem. Brzuch boli coraz mocniej, czuję, że natychmiast muszę do toalety. Po jakichś stu metrach byłam już tak zdesperowana, że zaczęłam szukać chusteczek po kieszeniach i jakiegoś przytulnego miejsca. A tu trochę domy, trochę krzaki, ale widoczne z ulicy, która nie jest szczególnie ruchliwa, ale zawsze. Spinam się więc jeszcze bardziej w sobie i przyspieszam, co jednak okazuje się nie być dobrym rozwiązaniem.
Po przejściu mniej więcej połowy drogi zobaczyłam chłopaka, którego w tym momencie najmniej chciałabym widzieć, chociaż zwykle jest obecny cały czas w moich myślach. No i niespodzianka, zagadał, zatrzymał mnie na rozmowę. Chyba się zbierał, żeby mnie gdzieś zaprosić. Normalnie skakałabym ze szczęścia, a tu nie mogłam w obawie o wiecie co. Brzuch z tego przejęcia, że ja go kocham już kilkanaście miesięcy, a on mnie w końcu zauważył, zaczął boleć jeszcze mocniej i poczułam, że naprawdę zaraz nie wytrzymam. I wiecie co mu powiedziałam? "Nie mogę się zatrzymać, bo się zaraz zesr*m".
Minęły już cztery dni, a on nic. Chyba nasz związek skończył się szybciej, niż się zaczął...
Moze myslal, ze go tam zbylas. Ja bym tam pomyslala. Teraz Twoja kolej musisz sie odwazyc i do niego zagadac.
Może myślał, że dziewczyny nie srają.
G*wniana sprawa xD
Dokładnie! Bo będzie za późno i będziesz mieć do siebie pretensje. Ja sprawe spartoliłam i teraz mam do siebie wielki żal, że nie porozmawiałam.
Haha! Będziecie mieli co wnukom opowiadać ;>
Napisz do niego albo zagadaj i wyjaśnij sytuację. Jeśli serio coś do ciebie czuje to zrozumie.
Grunt to szybko wybrnąć z problematycznej sytuacji :D
Dziewczyno! Masz kopa ode mnie na zachętę. Lecisz do niego i wyjaśniacie sprawę :)
Minęły 4 dni, a Ty dalej czekasz aż to on pierwszy się odezwie... Chyba korona z głowy ci nie spadnie, jeśli Ty pierwsza do niego napiszesz, zagadasz...