#Z35nD

Moja mama załamała się po rozpadzie małżeństwa. Wszystko odbyło się w okropnej atmosferze, na tle zdrad i awantur. Staram się jej pomóc. Wożę do psychologa, próbuję prośbą i groźbą ją przekonać do zmiany zachowania. Ale wszystko na nic. Mama pije.
Uważa, że to jej życie, a ja nie mam prawa się wtrącać. Pije, bo chce, bo lubi i nie widzi w tym problemu. Mnie już brakuje sił. Widzę, że ją to niszczy. Przestała dbać o siebie, podupadła na zdrowiu, po alkoholu krzyczy i przestaje być sobą. To fajna babka, całkiem młoda. Ale nic do niej nie dociera.
worm Odpowiedz

jak ktoś nie chce pomocy to nie pomożesz. Możesz jedynie być cierpliwa i to wszystko tak naprawdę.

Risha Odpowiedz

Matka ma racje. To jej życie i może je zniszczyć i zakończyć jeśli chce. Nic na siłę nie zmienisz.

Maniack37

Co za durny i niedojrzały komentarz. Matka autorki nie myśli jasno, potrzebuje pomocy. Czy sama zastosowałabyś się do tego co napisałaś i patrzyła z boku jak jedna z najbliższych osób cierpi i da facto się powoli zabija?

upadlygzyms

No nie wiem. Gdzie jest tu miejsce na wolną wolę i prawo do samostanowienia o sobie samym? Choćby autodestrukcyjnym.

Maniack37

Nie wiem jak rozumiesz wolną wolę, dla mnie to świadome podejmowanie decyzji, bez przymusu lub wymuszenia. Mama autorki ma zaburzenia psychiczne, więc nie podejmuje świadomych decyzji. Dlatego też ratujemy niedoszłych samobójców np.

Torototo

Ale w nałogach tak jest.. że sam człowiek ma postanowić zmianę i jej dokonać.
A człowiek nagle nałogowcem się nie staje, zwykle mija trochę czasu. I w tym czasie, póki jeszcze ma się jeszcze kilka szarych komórek, albo przyjdzie refleksja albo nie. W zaawansowanym stadium nałogu już nawet nie ma gadki z uzależnionym..

Maniack37

Mi nie chodzi o skuteczność niesionej pomocy, ale o samo założenie absolutnej podmiotowości. Oczywistym jest, że zdecydowana większość alkoholików nie przyjmie pomocy, ale gra toczy się właśnie o ten procent, który ma szansę.

upadlygzyms

@Maniack
Gdzie są granice?
Chcesz ubezwłasnowolnić 100% aby uratować 1%?
Kto ma o tym decydować?
Czy tyczy się to również palaczy, świadomie rujnujących własne a często i cudze zdrowie?

Maniack37

@upadły,
Strasznie upraszczasz i atakujesz chochoła. Jako społeczeństwo jesteśmy w stanie ustalić granice - ba, nawet stawiamy je. Zauważyłeś, że jest coraz trudniej być palaczem? Co chwile wchodzą nowe przepisy, np. zakaz palenia na przystanku, akcyza na olejki do e-petów itd. Jesteśmy w stanie porównać skutki różnych nałogów i uporządkować je w kategorii szkodliwości i sposobów radzenia sobie z problemem. Nie kojarzę, żebym słyszał o wypadku spowodowanym przez papierosy, a przez alkohol co chwilę.
I teraz:
W moim komentarzu nie chodziło o ubezwłasnowolnienie, czy jakiś przymus, ale o pomoc. Wewnętrznie nie zgadzam się z podejściem, że "jak chce sobie coś zrobić, to jego prawo i nie powinienem się wpieprzać".
Skoro już przy tym jesteśmy:
Czy np. przymusowy odwyk jest ubezwłasnowolnieniem? Czy w ogóle uważasz, że to złe, bo narusza twoją wolność? Albo zatrzymywanie ludzi po próbie S na obserwacji, to też jest złe? Ja nie uważam, że to złe, mam nadzieję, że to w końcu któraś partia przepcha w sejmie.

Tylkopoco

Maniack37, ale zrozum, że z uzależnienia nie wyjdziesz za kogoś. Jeśli ten ktoś noe chce, to on i tak wróci do nałogu. Nie bez powodu mówi się, że uzależniony musi sięgnąć dna bo poczuć konsekwencje swojego uzależnienia. To samo z probami samobójczymi, choćbys monitorował taką osobę nie wiadomo jak długo i dokładnie, jak jest zdecydowana, to powtórzy próbę. Jeśli ktoś nie chce pomocy, to twoje próby i dobre chęci totalnie nic nie zmieniają.

Maniack37

@tylkopoco,
Ja to rozumiem i się z tobą zgadzam. A ty zgodzisz się, że warto próbować pomóc, zamiast powiedzieć: to jego życie i może je zniszczyć i zakończyć jak chce? O to cały czas mi chodzi. Temat zszedł w kierunku przymusu, gdzie też mam swoje zdanie, ale mam nadzieję, że zgadzasz się choć z pierwotnym twierdzeniem.

Tylkopoco

Trzeba próbować pomóc, aktywnie pomagać (jak Autorka wożąca na terapię), trzeba dać komunikat "jeśli zdecydujesz, że chcesz się leczyć, pomogę Ci". Ale trzeba też wiedzieć kiedy powiedzieć stop i nie dać samemu ściągnąć się na dno. A że to osoba bliska dla Autorki, to tym trudniej.

Dodaj anonimowe wyznanie