#ZIl89
Poszliśmy do kawiarni, ja wzięłam kawę i jakąś bezę, a on ciasto z truskawkami.
W pewnym momencie nadział jedną z truskawek na widelec i podstawił mi ją pod nos.
Za Chiny nie zorientowałam się o co mu chodzi i zamiast ją zjeść, powiedziałam "no widzę przecież, że to truskawka, nie musisz tak tego do mnie przysuwać".
Chłopak się speszył, ja nie wiedziałam o co chodzi.
Doszło to do mnie dopiero dziś wieczorem, kiedy opowiedziałam o tym mojej koleżance, a ona uświadomiła mi moją tępotę.
PS Drugiej randki nie było.
Lepiej późno niż wcale.
Kiedyś pewien kolega, który dosyć mi się podobał, odprowadzał mnie do domu. Chciał mnie pocałować, ale nie zrozumiałam jego intencji i kiedy próbował mnie objąć klepnęłam go w plecy, tak po koleżeńsku. Nie można powiedzieć, żeby był zachwycony :D
Kiedys mi sie podobal chlopak. Bardzo. Kolezanka wiedziala i zeby mi "pomoc" wypaplala przy wspolnych znajomych. On sie dowiedzial. Kilka dni pozniej na biwaku harcerskim chcial ode mnie wyciagnac nr telefonu, ustawic sie razem na warte w nocy itp. Nie dalam sie, bo bylam pewna ze maja ze mnie beke i sobie zartuja.
Po paru latach sie polapalam ze mialam szanse ale moja samoocena to zjebala :')
Bez przesady, żeby tylko przez taką głupotę chłopak nie chciał drugiej randki. Mój chłopak by coś takiego obrócił w żart i cieszyłby się, że w takim wypadku więcej dla niego.
A mnie mnie to byłby dyskomfort, takie "karmienie", więc powiedziałabym to samo co ty i to świadomie.
Przed obecnym nie miałam chłopaka, chociaż byłam wielokrotnie podrywana. Nie domyśliłam się, że ich zachowanie i czułe słowa, wyznania typu: "Chciałbym mieć taką dziewczynę jak Ty" to podryw i pakowałam wszystkich w friendzone, bo do głowy mi nie przyszło, że mogłabym spodobać się tak fajnym chłopakom. Z obecnym postąpiłabym tak samo (chociaż się w nim zakochałam, ale nie wierzyłam, że taki facet mógłby chcieć ze mną być i cieszyłam się, że w ogóle się przyjaźnimy), gdyby nie wyznał mi bezpośrednio, że mnie kocha.
Wlasciwie rowniez zdziwilabym sie gdyby facet na pierwszej rande chcial mnie karmic. Jednak to cos dla blizszych sobie osob... tak mi sie wydaje.
Kiedyś jechałam pociągiem z chłopakiem, który mi się strasznie podobał. Wszedł pierwszy do pociągu i wyciągnął rękę po moją walizkę. Nie wiedziałam, o co mu chodzi, ale po chwili zastanowienia uznałam, że chce mnie romantycznie wciągnąć do pociągu, tak jak na filmach, więc złapałam go za tę rękę i radośnie wskoczyłam z walizką do pociągu, co łatwe nie było. Tego wyrazu zmieszania i zażenowania na jego twarzy nie zapomnę. :D Nie muszę chyba dodawać, że nic z tego nie wyszło.
Mam niestety podobny rodzaj upośledzenia. Nie ogarniam, aluzji, sugestii o ile coś nie jest powiedziane prosto z mostu to nie zrozumiem (to znaczy zrozumiem ale zdążę w między czasie już coś palnąć) i tym sposobem wychodzą takie kwiatki: "-wiesz zerwałam z chłopakiem i fajnie byłoby gdzieś kiedyś wyjść
-o to dobrze się składa bo mój kolega jest teraz sam i mogę was umówić" albo "-może chcesz zostać na noc?
-nie, luz przejdę się do domu - lubię spacerki" no i na co dzień jestem dość rozgarnięty ale często zdarza mi się w takiej sytuacji coś palnąć i nigdy nikt nie traktuje tego jak nieporozumienie a jako kosza :(
Ja bym tak odpowiedziała z pełną premedytacją. Nie lubię jak ktoś mi wciska swoje żarcie.