#ZQifx
Tak się złożyło, że kiedyś takiego poznałam. Nie był jakimś żywym trupem, po prostu niektóre kości bardziej mu wystawały.
Tak się złożyło, że za niego wyszłam. Byliśmy naprawdę szczęśliwi. W zasadzie od początku naszej znajomości wiedział, że bardzo mnie kręci fizycznie.
Niedawno zauważyłam, że coraz mniej je, a kiedyś wpieprzał aż mu się uszy trzęsły. Po uważnych obserwacjach i paru rozmowach odkryłam, że mój głupi mąż chyba popadł w anoreksję.
Po to, żeby podobać mi się jeszcze bardziej.
Bo myślał, że go zdradzam z kolegą z pracy.
Nawet nie wiem, co mam o tym sądzić.
Opieprzyć, przytulić i zaprowadzić do specjalisty.
Przy okazji, zastanów się czy nie przesadziłaś z zachwytami nad chudością i nie jesteś winna jego zachowaniu.
"Winna" to chyba zbyt dosadne słowo, przynajmniej o ile nie mówiła, że im chudszy tym lepszy...
Wygląda na to, że facet ma problem nie tylko ze zdrowiem, ale też z poczuciem własnej wartości.
Nie wiem, co wy macie z tym obwinianiem innych za własne problemy. O ile ktoś nie znęca się nad drugą osobą psychicznie to nie jest w żaden sposób winien jej potencjalnych zaburzeń. Za niedługo to już nic nie będzie można powiedzieć ze strachu o stan psychiczny drugiej osoby, skoro nawet komplementy wobec partnera mogą do tego doprowadzić.
Wyjaśnij mu, że nie ma czego się obawiać. I obserwuj go, jeśli ma zaburzenia łaknienia to sam sobie z tym nie poradzi
Ja za to mam uraz do chudych. Spotykałam się kiedyś z chudym facetem, ja sama jestem szczupła (ale chuda nigdy nie byłam). Ramiona mam szczupłe, brzuch płaski, ale zawsze miałam dosyć masywne uda. Nie przeszkadzały mi one, dopóki mój ex nie zaczął mi dogryzać "może byś trochę schudła", "moje uda są chudsze niż twoje" - może dlatego, że doszłam do wniosku, że jak i tak ich nie wyszczuplę, to przynajmniej wyćwiczę. On nie robił ze sobą nic, tylko mi wyrzucał, że mogłabym schudnąć w tych udach. Skończyłam z nim, bo po co się męczyć?
Ja się z moim przekomarzałam, że ma super mega zarąbiste nogi i sama chciałabym takie mieć (jako kobieta ;-)). A miała naprawdę pięknie ukształtowane szczupłe uda i umięśnione łydki. Na szczęście mi nigdy nic przykrego nie powiedział o moich nieco za dużych udach i chyba bym się przed takim komentatorem nie potrafiła rozebrać.
Zastanawia mnie, jakbyście zareagowali, gdyby to dziewczyna chudła, bo jej facet woli chude. Oczywiście, autorka nie wspomniała, czy często komplementowała jego niską wagę czy może mówiła o mężczyznach szczupłych, ale nie chudych, że jej się nie podobają właśnie dlatego.
Umowcie się we 3 na kawe-Ty, mąż i kolega. Jak mąż pozna kumpla to raczej zmieni zdanie. Ja tak zrobiłam gdy miałam podejrzenia i było spoko.
Mam nadzieję, że to jednak nie anoreksja, a zwykła głodówka żeby się podobać. Przytul chłopa, to złoto, że się tak poświęcał dla Twojego zadowolenia (a w każdym razie myślał, że taki będzie dla Ciebie lepszy; musi Cię b. kochać). Osobiście lubię i bardzo chudych, i do 30kg na plusie i wszystko pomiędzy. Tylko skrajnie pompowanych mięśni nie. Jak rozmawiam ze znajomymi na takie tematy, rzadko kiedy ktoś na zafiksowany jeden typ i koniec, zwykle to są jakieś widełki.
Dlatego robię masę. Nienawidzę bycia chudym, a kobiety, której się to podoba jeszcze nie spotkałem. Najczęściej preferują tzw. "misków" albo umięśnionych.
Mięśnie jeszcze ujda, jeśli nie są przesadzone. Ludzie z nadwaga bardzo mnie obrzydzaja. Uwielbiam chudych facetów, typowych "suchoklatesow" i taki jest mój chłopak. On raczej nie przytyje, bo genetycznie cała rodzina chuda, ale dla mnie to lepiej. Także takie kobiety istnieją
Nie robię tego dla kobiet. Wiadomo, może takie istnieją, ale ja bazuję na autopsji. Od dzieciństwa jarałem się Schwarzeneggerem i zawsze chciałem tak wyglądać, ale że genetyka bywa suką to nie obdarzyła mnie tak hojnym wzrostem, to chociaż chciałbym zbliżyć się do tego sylwetką, dlatego ćwiczę. Ponadto trochę wzrosła mi pewność siebie i nie wstydzę się patrzeć w odbicia ani chodzić w krótkim rękawku, bo do tego stopnia miałem kompleksy. Ponadto dla mnie, kobieta która jest grubsza byłaby nie do zaakceptowania i robiłbym wszystko, żeby nie wyglądać przy takiej jak chuchro.
Mnie chudzi faceci odrzucaja. I to nawet nie ze wzgledu na wyglad tylko patrzac na takiego czlowieka wiem ze pewnie nie cwiczy, nie interesuje sie sportem. Z kolei ja uwielbiam uprawiac sport i chodzic na silownie wiec nie wyobrazam sobie byc w zwiazku z osoba ktora absolutnie nic robi.
W swoim imieniu, bo za wszystkie kobiety mówić nie mogę, potwierdzę Twoje zdanie. Wolałabym umięśnionego, ale nie szerokiego i napakowanego, tylko takiego po którym widać, że ćwiczy. Nie chodzi tu nawet o kwestie estetyczne, ale o poczucie bezpieczeństwa. Nigdy nie czułabym się bezpiecznie idąc wieczorem z chuchrem. Wysportowana sylwetka podświadomie kojarzy mi się z siłą fizyczną.
Zabierz go do lekarza bo może być jeszcze gorzej. I oczywiście go wspieraj.
Ja też uwielbiam chudych facetów. Kobiety zresztą też. Kocham wystające kości i nogi jak patyki. Nikt nie rozumie mojego gustu :D
ace - dużo osób ma taki sam gust, jak Ty, znam co najmniej kilka :d U mnie to wręcz przeciwnie - chudość (nawet nie nadmierna) jest aseksualna u obu płci, zwłaszcza w połączeniu z wysokim wzrostem. Taka średnia sylwetka odpowiada mi najbardziej, a niektóre osoby wyglądają pięknie z kilkoma kilogramami za dużo :)
Z tym, że nikt nie rozumie mojego gustu, chodziło mi o całość, opisałam tylko jeden aspekt, a tego jest więcej. Mój ideał faceta to bardzo chudy, długie włosy, broda, dużo tatuaży. Na pewno istnieją ludzie z takim samym gustem, ale ja ich nie znam i żadna z moich koleżanek nie lubi takich facetów, jak ja :D
w sumie mogłabym się zakochać w Jezusie xD
A kto go tam wie :D
aceofspades trafiłaś w dziesiątkę z tym opisem, widzę że nie tylko ja mam takie preferencje^^
Też tak miałam, przeszło mi po latach chorowania na anoreksję.
Wszystko super pięknie cacy dopóki nie będzie musiał pchać auta, przenieść czegoś ciezszego lub obronić Cię przed pijanymi sebkami :v
W takich to czasach żyjemy, że niektóre kobiety są mężniejsze od wielu facetów
Mój facet jest chudy jak patyk, a silniejszy niż niejeden mięśniak.
Ja np. nie szukam niewolnika, tylko chłopaka. Jak nie podniesiemy czegoś pojedynczo, to podniesiemy razem
lovequidditch w punkt :) poza tym jak ktoś tu wspomniał, chudy =/= słaby. Mój mąż również przed ślubem był chudy a tak samo silny jak każdy mięśniak jakiego znam.