#ZuJCP

Kiedy miałam 8 lat, zostałam zapisana na basen.
Moja wychowawczyni nie wiedziała, że pływam aż tak źle, więc kazała mi wskoczyć z grubej rury na główkę, ale spadłam na klasycznego szczupaka... (oj, bolało). Zachłysnęłam się wodą, ale jakoś wyszłam z basenu.

Przez tę wodę skupioną w pęcherzu zachciało mi się siku... Moja pani musiała wyjść na chwile, więc zostałam sama z 6 innymi dzieciakami. Nie mogłam sama wyjść z hali, a mapy do łazienki nie otrzymałam, więc... załatwiłam się przed basenem koło mojej koleżanki...

Ona nie wiedziała, o co chodzi, ale zaczęła się dziwnie gapić, więc powiedziałam: To tylko woda z basenu!
HansVanDanz Odpowiedz

Od kiedy na basenach (tych ogólnych) pozwala, a tu zachęca się do skakania do wody? Jeszcze dzieci.

anonimowe6692

Od zawsze. Są słupki i można z nich skakać. Jak miałam w podstawówce zajęcia wf na basenie, to uczyli nas skakać - najpierw z tego podwyższenia, na którym słupki się znajdowały, a potem z samych słupków. Skakaliśmy pojedynczo, po kolei, reszta stała w kolejce za skaczącym, a nauczyciel nadzorował. Jak ktoś się bał, to miał nawet taki długi pałąk, którego można się było chwycić i z nim skoczyć

Notaka

Ale raczej nie każe się skakać na główkę, to raczej dla osób, które chcą profesjonalnie trenować pływanie, a nie dla wszystkich dzieci. Ale również od kiedy trenerka zostawia sześcioro dzieci samych?

anonimowe6692

No, zostawianie dzieci jest tu rzeczywiście dziwne. Co do skakania na główkę, u mnie na tych zajęciach uczyli skakać na główkę, ale jak ktoś się bał, to nie musiał

StaryCap Odpowiedz

Tak bylo, to ja byłem tą grubą rurą z której kazano jej skoczyć.

Dodaj anonimowe wyznanie