#aLVhQ
To było ponad 20 lat temu, nikt już nie pamięta dokładnie kiedy, ale nie chodziłam nawet do przedszkola. Tata pracował w delegacjach, a mama na 3 zmiany, tak że gdy była w pracy, opiekowała się mną babcia. Babcia najczęściej przyjeżdżała do nas i tak też było tego dnia.
Mama wyszła na 6 rano do pracy, babci jeszcze nie było, bo jak się później okazało, autobus się popsuł na trasie i było opóźnienie. Ja spałam w domu, więc rodzicielka stwierdziła, że czekać niestety dłużej nie może, a ja nie powinnam się obudzić i poszła. Tylko że ja się obudziłam i ku mojemu przerażeniu nie zastałam nikogo w domu. Przerażona i zapłakana otworzyłam sobie drzwi, widocznie nawet zamknięte na klucz nie były dla mnie problemem i... poszłam szukać mamy. To był koniec listopada, do tej pory pamiętam, jak było zimno. A ja boso, tylko w piżamie, wybiegłam na osiedle i pobiegłam gdzieś przed siebie. Chodziłam między blokami, gdy zaczepił mnie jakiś pan. Nie kojarzyłam go, ale wydawał mi się miły, bo spytał co tu robię sama i gdzie jest moja mama. Zaproponował, że poszuka jej razem ze mną. Wziął mnie za rękę i zaczął prowadzić w stronę takiej opuszczonej fabryki, która znajdowała się z tyłu osiedla, pamiętam, że pytałam go co miałaby robić tam moja mama, ale wcisnął mi jakiś kit, w który uwierzyłam i ufnie szłam razem z nim.
Miałam dużo szczęścia. Sąsiad, dobry znajomy moich rodziców, akurat wracał z nocnej zmiany i nas zauważył. Podbiegł, wyrwał mnie temu facetowi i uderzył go. Nie wiem co z tym gościem stało się dalej. Pan Marek zabrał mnie do swojego domu i tam w oknie czekaliśmy na przyjazd babci. Po tym zdarzeniu rodzice zamykali drzwi tak, żeby nie dało się ich otworzyć od środka, a gdy mama miała na rano do pracy, babcia zostawała u nas na noc.
Miałaś ogromne szczęście. Pan Marek jak Anioł Stróż:)
Niby szczęście. A z drugiej strony jakby i pecha. Zobaczcie w jak wielu tego typu opowieściach, gdzie dziecko porusza się samopas pojawia się jakiś typ, który próbuje je skrzywdzić prowadząc w jakieś dziwne miejsca. Wyjaśnienia są dwa... albo te dzieci mają mega pecha albo codziennie mijamy przynajmniej kilkunastu/kilkudziesięciu tego typu gości i jest to zjawisko masowe. Statystycznie o wiele częściej takie dzieci wpadają w ręce złych ludzi niż tych, którzy chcą im pomóc.
@Feniks06 Wydaje mi się, że ludzie, którzy znalezli się w takiej sytuacji jako dziecko po prostu o tym głośno mówią np. W ramach przestrogi dla obecnych rodziców. Ja natomiast jako czterolatka zgubiłam się w ZOO, pamiętam to wydarzenie - byłam zapłakana, zdezorientowana, zawędrowałam aż na przystanek autobusowy. Z powrotem Do ZOO odprowadził mnie za rękę pan i pomógł odnalezc rodzinę, więc na szczęście nie ntknęłam się na nikogo groznego.
O mój Boże, zimno mi się zrobiło. Ależ miałaś szczęście
Fioletowa zamknij się wreszcie blagam
@Fioletowa93 Jesteś wyjątkowo nieśmiesznym trollem.
No właśnie z tym kontem Fioletowa93 jedyny problem jest taki, że wydaje się mu, że jest fajny bo jest trollem i tak wszystkim dogryza i w ogóle szacun na dzielni. Trollować jednak też trzeba umieć. W innym wypadku jesteś zwykłym wioskowym głupkiem.
@Fioletowa93 Błogosławieni, ktorzy nie mając nic do powiedzenia nie ubierają tego w slowa
@Fioletowa93 nie pisze się " pirz" ani też " głópoty" tylko głupoty - z tego co widzę to ja mogę Ciebie spróbować nauczyć poprawnej polszczyzny :) pozdrawiam
Dzięki Bogu, za Pana Marka. Aż dreszczy dostałam, na myśl, co się mogło stać.
Hej, ja chcialam z okna wyskoczyc z drugiego pietra jak moich rodzicow moim zdaniem zbyt dlugo nie bylo.. I zamkneli mnie w mieszkaniu :p
Całe szczęście że znalazł się ktoś kto zareagował. Strach pomyśleć jak mogłoby się to skończyć... Współczuję autorce.
Zamykali drzwi żeby nie dało się otworzyć od środka? A jak wybuchłby pożar? Najwięcej tragedii wydarza się z braku wyobraźni i głupoty, a nie dlatego że po świecie chodzą ludzie robiący złe rzeczy.
Przerażające jest to, że pierwszą osobą, którą spotkałaś był (najprawdopodobniej) pedofil. Chyba jest ich więcej, niż nam się wydaje.
Mój brat też kiedyś w piżamce do mamy do pracy przyszedł,ale nie mam pojęcia kal to się stało, że był sam
Wszystko przez cholernego PKS'a. Wiecznie z nimi problem, żeby człowiek na czas zdążył. ;/
Twoja mama była skrajnie nieodpowiedzialna.Jak można zostawić małe dziecko w domu, mając nadzieje że się nie obudzi? Mogła wcześniej wpaść na pomysł, żeby zamykać te drzwi od zewnątrz tak żebyś ich nie otworzyła, albo no nie wiem, obudzić cię i powiedzieć, że wychodzi? Wtedy byś nie wpadła w taką panikę i nie wybiegła z domu,żeby jej szukać. No naprawdę jak można być takim bezmyślnym.
Z tym, że matka jest nieodpowiedzialna zgadzam się w 100%, ale jak wytłumaczyć tak małemu dziecku, że mama wychodzi? Oczywiście w taki sposób, żeby zrozumiało
Nuugi Szkoda, ze autorka nie napisała ile dokładnie miała lat. Ja byłam zawsze informowana przez rodziców kiedy wychodzą żebym nie płakała, a miałam 4 lata. Żeby nie było nie zostawiali mnie samej, wychodząc z domu moja niania była już w domu.
Ale napisała, że było to przed przedszkolem, więc 3-5(?). Mimo wszystko uważam, że tak małe dziecko nie pojmuję tego, że ma zostać same w domu.
@Luuuuuuzik Prawdopodobnie mama autorki liczyła, że mała zostaje sama na góra kilkanaście minut. Wiem, nie powinna zostawiać dziecka samego - ale też ciężko było przewidzieć, że dziecko wyjdzie z zamkniętego na klucz mieszkania i wpadnie prosto w łapy pedofila. Za czasów naszych rodziców i dziadków normą było, że dzieci zostawały same, a często dodatkowo opiekowały się młodszym rodzeństwem.