#bu4dY
Moja mama mnie biła - laczkiem, kablem, ręką, klapką na muchy. Nie potrafię powiedzieć wam za co, pamiętam jedynie mój strach, upokorzenie i totalnie niezrozumienie "za co". Mając 6 lat tłumaczyłam to sobie sama - jestem tak beznadziejna, że mama musi mnie bić, nie powinnam żyć.
Mając 11 lat przeszłam pierwszą próbę samobójczą - nie dałam rady, bałam się, że mama będzie znów mną zawiedziona. Ale obiecałam sobie wtedy, że kiedyś nabiorę odwagi i zrobię to.
Dzisiaj mam 22 lata. Mam zdiagnozowaną nerwicę lękową. W dużych zbiorowiskach ludzi dostaję ataku paniki, nie potrafię sama iść do sklepu, boję się poprosić o wolne w pracy czy iść do lekarza, bo ciągle z tyłu głowy siedzi mi myśl, że mnie wyśmieją albo na mnie nakrzyczą. Wiem, to irracjonalne, ale tak głęboko zakorzenione w mojej psychice, że nie potrafię funkcjonować w społeczeństwie. Jeszcze nie nabrałam odwagi.
Myśl, że znowu kogoś zawiodę, tak jak moją mamę, mnie paraliżuje.
Chodziłam na terapię - usłyszałam, że powinnam przestać myśleć o sobie negatywnie (no shit, Sherlock). I tak egzystuję, momentami cieszę się życiem, by za chwilę samą siebie za to zganić, bo nie zasługuję na radość z życia.
To tylko klapsy - a ja już nigdy nie będę "normalna". Już zawsze będę się bać własnego cienia i zabiegać o uwagę mojej mamy, by choć raz była ze mnie zadowolona.
Nie bijcie dzieci, znajdźcie w sobie siłę do wychowania dzieci bez rękoczynów.
I trzymajcie kciuki za mnie.
Nie raz nie dwa dostałam od rodziców klapsa. I nie uważam, żeby wpłynęło to w jakikolwiek sposób na moją psychikę. Myślę, że to nie chodzi o sam fakt klapsa, tylko w jakich okolicznościach dostawałaś. Ja zawsze wiedziałam za co dostałam, i w sumie nie dziwię się moim rodzicom, czasem jako dziecko potrafiłam być nieznośna. Poza tym, jak ktoś już wspomniał tutaj, jest różnica pomiędzy klapsem a przemocą.
Jak tutaj ktoś kiedyś pisał. Dawanie klapsa dziecku, żeby je nauczyć aby nigdy więcej czegoś nie robiło ma tyle samo sensu jakby twoj szef dał ci z liścia, bo zrobiłaś nie ten projekt co trzeba. Jaka różnica czy klaps dziecko bolał czy nie? Przemoc to przemoc.
Jak byłam mała też dostawalam klapsy.. żyje i mam się dobrze. Wiedziałam za co i wiedziałam co mi wolno A czego nie :)
Też mnie bili w dzieciństwie, ale przestali, gdy stwierdzili, że już rozumna jestem. Uważałam, że niesłusznie dostaję i nie płakałam przy tym, tylko patrzyłam z wyrzutem (mamę to uwierało, ale nie wiedziała, że można inaczej - ją w dzieciństwie bili i wyrosła na porządnego człowieka, więc stosowała jedyną znaną sobie metodę wychowawczą). Wcale nie mam po tym traumy. Moi rodzice byli naprawdę dobrymi i kochającymi rodzicami.
Ja dostawałam klapsy i nigdy nie rozumiałam "za co". Byłam dzieckiem, do którego wystarczyło podejść i powiedzieć "nie wolno tak robić, bo komuś innemu jest przykro", a ja rozumiałam i na zawsze kodowałam to w swojej pamięci. Jednak klapsy nigdy nie mnie nie działały - płakałam, bo mnie bolało, więc dostawałam jeszcze za to, że histeryzuję. Kiedy pytałam "dlaczego tata mnie bije", odpowiedź "sama wiesz za co" nigdy nie sprawiła, że wiedziałam.
Wiele osób wychowanych w latach 90. pewnie powie "eeee, ja dostawałem klapsy i jakoś żyję". Gratuluję, u mnie niestety to poskutkowało tym, że nawet w wieku nastoletnim miałam irracjonalny lęk, żeby np. pójść samemu i zrobić sobie herbatę bez poinformowania o tym kogokolwiek, nie czułam się nigdy swobodnie poruszając po tym domu, wynikało to z tego lęku z dzieciństwa, że nigdy nie wiedziałam, czy to co zrobię nie będzie skutkowało klapsem, których panicznie się bałam - tak ustalono na terapii.
To zawsze były "tylko klapsy", ale na mnie też odcisnęły piętno, przez długi czas dostawałam ataku paniki na myśl o zapytanie o jakiś towar w sklepie czy poproszeniu o ketchup w fastfoodzie. Powoli z tego wychodzę, ale kosztowało mnie to lat pracy. I może na 995 osób "tylko klapsy" nie zrobią wrażenia, ale na tych pięciu to może odcisnąć swój ślad.
Jak "na mój gust" u ciebie nie były to tylko klapsy, tylko zerowe umiejętności wychowawcze twoich rodziców. Już sam tekst "sama wiesz za co" do małego dziecka, które dopiero ogarnia życie o tym świadczy. Jak dla mnie delikatny, ostrzegawczy klaps jest o wiele lepszy niż tzw. bezstresowe wychowanie.
IdiotkaZeMnie mam już swoje lata, a czasami gdy kupie sobie jakąś nową rzecz, ukrywam ja przed swoją rodzicielką. Boję się krytyki z jej strony i głupich komentarzy.
Moja mama stosowała taką zasadę w ramach kary „Możesz wybrać - albo dostaniesz X razy pasem albo masz szlaban na Y tygodni/miesięcy”. Zacisnąć żeby na parenascie minut i rozmasować bolący tyłek jest łatwiej niż nudzić się przez ileś czasu, więc zawsze wybór był oczywisty ;)
Paręnaście minut? Co to były za sesje z pasem?
Twoja matka biła cię pasem przez parenascie minut? Przecież to jest najzwyklejsza przemoc.
Na to wychodzi, że 80% społeczeństwa wychowana w latach 90' i wcześniej powinna mieć problemy psychiczne.
Nie do końca, to po pierwsze. Jeden zniesie to gorzej, zamiast stwierdzić że jest beznadziejny to zacznie oddawać rodzicowi a drugi skończy tak, jak autorka. Po drugie liczba osób z problemami psychicznymi przy mentalności wielu ludzi w naszym kraju jest większa niż myślimy. Już samo stwierdzenie że uderzenie kogoś słabszego zamiast mi wytłumaczyć bo i tak na 100% nie zrozumie jest delikatnie mówiąc dziwnie
Wątpię, czy 80% dzieciaków w latach 90tych było bite. Moje dzieciństwo przypada na te czasy, duże blokowisko i mnie jakoś nie bito, ani dzieci z podwórka, ani z klasy. Dostawialiśmy czasem klapsa, ale nie tak, że nie wiedzieliśmy za co. Podejrzewam o bicie rodziców, którzy ogólnie kiepsko sobie radzili w życiu - mąż pijak, matka sprzątaczka i wyżywa się na dziecku za awantury.
To mówisz teraz o tych, którzy dostawali, bo zasłużyli, a nic innego nie działało. I przynajmniej wiedzieli, za co.
A autorka pisze o tym, że obrywała bez przyczyny (i to nie klapsa, tylko zwykły wpierdol), "bo tak".
Ja mam tak samo, a mnie nie bili.
Ludzie, nie miejcie dzieci.
Klaps to nie bicie laczkiem czy kablem...
...laczkiem...
Nie rozumiem spolecznego przyzwolenia na klapsy, które ponoć nie są biciem. Bo bicie to co innego niż klaps. Hmmm czy was chlopak/dziewczyna/maz/kumpel walą K lapsami jeśli zrobicie jakąś głupotę? Albo gdy się z wami nie zgadzają? nie wolno bo jesteście dorośli? Nie wolno, bo to dzieci za które jesteście odpowiedzialni.
Dokładnie. Wszyscy się oburzają, bo przecież to kompletnie inna sytuacja. Bo co? Bo dorosły nie może uderzyć dorosłego jak mu się coś nie podoba, bo to chore, ale juz jak rodzic daje klapsa dziecku to wszystko jest okej, bo przecież to ,,nic takiego”?
Tak niestety wyglądało życie u większości w tamtych czasach. Mój tato bił mamę, bił nas. W końcu raz przebrała się miarka i pchnęłam go na drzwi łapiąc w międzyczasie za nóż. Myślałam, że naprawdę zrobię mu krzywdę. Widząc obłęd w moich oczach chyba coś zrozumiał, bo od tamtej pory jest ok. Czy klaps, czy trzaśnięcie pasem to dalej jest przemoc, oddziałuje to na późniejszą dorosłość.
Niestety bardzo wielu rodziców i opiekunów nie zdaje sobie sprawy jak powinni wychowywać swoje dzieci. Również mam nerwicę, autorko. Mimo, że jestem dojrzałą kobietą styłu głowy wciąż mam świadomość, że jestem nikim. Mimo, że żadko dostawałam "klapsy" To często słyszałam, że do niczego się nie nadaję.
A jeżeli chodzi o terapię to naprawdę ciężko znaleźć na prawdę dobrego lekarza. Pamiętaj, że najważniejsze przy tego typu chorobach trzeba się skupić na racjonalnym podejściu do swoich myśli.