#cKIrh
Mój tata zawsze był bardzo ambitny, dążył do celu i ciężko pracował, żeby coś osiągnąć - i naukowo, i materialnie. Jego rodzeństwo to typowa patola, jedna siostra alkoholiczka, której nikt nigdy nie widział trzeźwej oraz siostra, która wraz z mężem nigdy nie skalała się pracą, ale strzelili sobie ośmioro dzieci. Wobec mojego taty ciotka prezentuje postawę "dej, dej, dej mie 1000 zł". Tata kiedyś pomagał, ale ile można, zwłaszcza że pieniądze idą na papieroski? Zwłaszcza że ich dzieci są już w większości dorosłe i powielają schemat - nie pracują.
Moi dziadkowie się od mojego taty odwrócili. Wymyślają niestworzone rzeczy, że nie rozumie "biednych i głodnych" (tj. mojej leniwej ciotki i jej leniwej rodziny), że się wywyższa, a co najlepsze - dziadek ma pretensje, że ojciec nie chce z nim imprezować. Ostatnio zapowiedzieli, że nigdy już nas nie odwiedzą, bo tata "nie szanuje ojca" i nie chce z nim wypić. Naszych odwiedzin też sobie nie życzą. Cyrk na kółkach. Pomijam już, że zawsze mieli w d... mnie i moje rodzeństwo. Od dawna nie zależy mi na ich atencji, jeśli nie chcą, nie muszą przychodzić na mój ślub.
Ale do czego zmierzam? Moi rodzice bardzo przeżywają tę sytuację, chcą załagodzić sprawę i utrzymywać poprawne stosunki z dziadkami. Tymczasem ja podejrzewam, że dziadkowie zamierzają nas wydziedziczyć. Boję się, że tata się rozchoruje przez ich zachowanie, już teraz nie może spać i nie może jeść, bo własny ojciec nie chce go widzieć... Wyobraźcie sobie, jakie to bolesne przeczytać w testamencie formułę, że uporczywie nie wypełnialiście wobec własnego rodzica obowiązków rodzinnych i rodzic nie może wam wybaczyć. Nie chcę, żeby mój tata przez to przechodził, ale na to się zanosi. Bo mam zawziętych, nieczułych dziadków, którzy nie kochają własnego syna. Wiem też, że ciotka podżega dziadków do takiego postępowania i oczernia moją rodzinę. Jak przyjdzie co do czego, sama ich zawiezie do notariusza, żeby sporządzono odpowiednie testamenty.
I tu jawi się mój plan: mam gdzieś ich dom i ich dobra materialne, ale chciałabym zrobić im na złość po śmierci. Nic nie sprawi mi takiej satysfakcji, jak podważenie wydziedziczenia. Zamierzam więc zasięgnąć opinii prawnika, w jaki sposób dokumentować, że uporczywe zaniedbywanie stosunków rodzinnych wynika z ich postawy. Będę złym człowiekiem i zadbam o to już teraz, kiedy dobrze się czują i nie zamierzają umierać. To także moja sprawa, bo zazwyczaj wydziedziczając dziecko, wydziedzicza się też dorosłych wnuków.
Widać złośliwość i zawziętość odziedziczyłam po nich.
Odetnijcie się od nich, a ojca wyślijcie do psychologa, żeby mu pomógł sobie poukładać w głowie wszystko. Bez tego będzie bardzo ciężko.
To jest bezsensowne. Dziadkowie sa beznadziejni, ale kłótnie z nimi beda dla was toksyczne. Ojciec powinien popracować nad soba moze z psychologiem, bo jest uzależniony od nich.
Tez watpie by po patologicznej rodzinie bylo co dziedziczyć. Jesli jest to dom, to duże szanse, ze właśnie jest zadłużony.
Dobrze by było, gdybyś pogadała z Twoim ojcem i pokazała mu, że go wspierasz. Na pewno ta wiedza go ucieszy. Skoro cała rodzina się od niego odwróciła, to uszczęśliwi go fakt, że córka jest po jego stronie.
I po co Ci to? Chcesz miec zycie jak w trudnych sprawach??
Zdajesz sobie sprawę, że takimi działaniami nie pomożesz tacie, a możesz mu zaszkodzić? Skoro teraz ta sytuacja jest dla niego przykra, to widząc że jego córka jest tak samo zawzięta raczej się nie ucieszy. Pomyśl o tacie, nie o swojej potrzebie zemsty.
Wszyscy piszą żebyś dała spokój. A ja ci kibicuję, my złośliwcy łączmy się 😈
Raczej nikt nie uzala sie nad dziadkami itp tylko uważamy, ze szkoda swojego zdrowia i nerwów. Takie sprawy ciągną sie czasami latami. Trzeba brać urlop w pracy, opłacić prawnika... Autorka zrobi co chce, ale na bank naje sie przy tym nerwów.
"mam gdzieś ich dom i ich dobra materialne " i " To także moja sprawa, bo zazwyczaj wydziedziczając dziecko, wydziedzicza się też dorosłych wnuków " się wykluczają. To masz gdzieś te dobra, czy nie?
Czyli opisujesz plan, który i tak ma małe szanse powodzenia?
Serio?
Powodzenia :D
To brzmi jak naprawdę skomplikowana sytuacja. Nie można chyba wydziedziczyć kogoś, jeżeli nie ma do tego powodów - konkretnych przypadków zaniedbania swoich obowiązków. Może jeżeli będziecie mieli dowód na próbę naprawienia stosunków, będzie można podważyć testament? Może zaproszenie na terapię rodzinną lub coś podobnego? Warto zapytać się prawnika, jak sprawnie dowieść dobrych chęci. Za to zgadzam się z @gitarzystka - warto przemyśleć, czy sytuacja jest warta zachodu. Ja korzystam z pomocy radcy prawnego z kancelarii Dubiel i Sawinda - mają biuro w centrum Warszawy. Może spróbujcie wejść na ich stronę i się poradzić.