#cLUL8
Nawet nie wiecie jak mi jest przykro, kiedy idąc przez miasto słyszę w moim kierunku "o idzie kolejna madka". Nie jestem nią, nie zachowuję się jak patologia, dla której ta nazwa została nadana. Kiedy komentuję coś w internecie, wyrażając własne zdanie, zaraz jest masa komentarzy wyśmiewających to, że jestem durna madka, że mam wracać do garów czy zająć się dzieckiem tylko dlatego, że mam profilowe z dzieckiem.
To nie fair, nie spędzam w internecie całego dnia, jeśli znajdę chwilę dla siebie to korzystam z tego, nie zaniedbując tego co muszę czy mam zrobić. To, że mam dziecko nie znaczy, że jestem tępa. Staram się jak mogę żeby wychowywać Małą na dobre dziecko. Nie krzyczę na nią, pokazuję świat, uczę, nie pozwalam sobie na zmianę pampersa w miejscu do tego nie przeznaczonym, może dwa razy mi się zdarzyło, kiedy naprawdę nigdzie po prostu nie było przewijaka, a i tak wykorzystałam do tego wózek, tak żeby nikt nic nie widział. Na plaży nie rozbieram do naga. Jeśli płacze, staram się uspokoić i jeśli jest bardzo kryzysowo odchodzę gdzieś na bok żeby innym nie przeszkadzać. Czasami nie da się nad tym zapanować, wiadomo, ale robię co mogę.
Nadal karmię piersią i nie raz zdarzyło mi się robić to w parku na ławce czy nawet i restauracji, ZAWSZE się zakrywam, nigdy nikogo nie zmuszam do oglądania moich piersi, a i tak nie raz się zdarzyło, że jakaś dziewczyna czy chłopak skomentowali to w podły sposób, często gęsto nazywając mnie właśnie madką. Za każdym razem to słowo jest po prostu wypluwane jak jad w moją stronę i mocno podkreślane w sposób prześmiewczy I chamski.
Kiedyś zapytałam jednego chłopaka w wieku mniej więcej 16/17 lat dlaczego tak do mnie mówi, skomentował krótko - nie ma teraz normalnych matek. Cóż, nie skomentowałam, stwierdziłam, że nie mam po co. Z internetem teraz nie wygrasz, bo jeśli większość mówi, że jesteś madka tylko dlatego, że masz dziecko, to widocznie tak jest i ludzie zaczynają mieć takie zdanie. Oczywiście muszę zaznaczyć, że nie mówię tu o wszystkich ludziach, bo i normalni chodzą po tym świecie. Chciałam po prostu zwrócić jakoś uwagę, że nie każda młoda mama to chodząca patologia, która żyje z 500+ i żebrania w internecie na "horom curke". Jestem MATKĄ, a takie docinki po prostu mogą zaboleć. Pozdrawiam Was Anonimowi! :)
@Sara1234567
Cześć Saro :) tu Autorka wyznania. Nie wiem skąd Ci przyszło do głowy, że jestem sama :) pracuje odkąd skoczylam 19 lat i mam stała pracę do której zamierzam niedługo wrócić :) aktualnie jestem na macierzyńskim I mam je płatne, bo sobie na to zwyczajnie zapracowalam, decyzje o dziecku podjęłam wspólnie z moim narzeczonym, bo po prostu mamy do tego warunki, długo pracowaliśmy by móc sobie na to pozwolić, nie ukrywam, że mały wkład wnieśli w to moi i narzeczonego rodzice, ale duża większość to nasze pieniądze. Pracuje jako informatyk więc moje zarobki wcale nie są złe, trafiłam tam zaraz po technikum i udało mi się zostać a nawet bardziej rozwinąć :) Więc proszę, nie oceniaj z góry jeśli nie znasz, bo to szczenickie bardzo :) aa i jeszcze jedno, piersi nie pokazuje, uważam, że to niesmaczne a po drugie zwyczajnie się wstydzę tego robić, wolę się zakryć :)
Jak napisałam - skoro ktoś Ci zwrócił uwagę, znaczy, że jednak się nie zakrywasz.
Czyli jednak rodzice musieli pomóc.
Decyzja o dziecku, bo są warunki, ale bez decyzji choćby o papierku cywilnego ślubu, bo? Dziecku byłoby za łatwo w życiu, jakby rodzice byli małżeństwem? Czy Tobie za trudno udawać "samotną maDke", bo skoro chcesz wrócić do pracy, to raczej żłobek i przedszkole będzie potrzebne.
Jednym słowem "ha ha ha"
Sara jesteś strasznie upierdliwa. Autorka napisała o tym, że się zakrywa. Niektórzy są już na tyle przewrażliwieni, że czepiają się z zasady. Mówi Ci to coś? :)
Strasznie mi cię żal. Nie w negatywnym tego słowa znaczeniu. Musiałaś po prostu nie zaznać miłości rodziny. Siostry mojego chłopaka podchodzą pod 40, a ich matka i tak im sama z siebie (ci ludzie mają pieniądze, więc wcale nie musi) pomaga - kupuje dzieciom różne rzeczy, sama zgłasza się do pomocy. Daje wnuczkom pieniądze. To zwykła miłość, coś czego tobie chyba zabrakło.
Sara1234567 jeśli uważasz, że aby mieć dziecko trzeba mieć "papierek", to mentalnie jesteś dzieckiem i wróć do piaskownicy, bo tam Twoje miejsce.
"-skoro ktoś Ci zwrócił uwagę, znaczy, że jednak się nie zakrywasz.
-Mówił, że nie czepia się o to, że niby nie zakrywam, tylko, że w ogóle karmię.
-No przecież mówię, że skoro zwrócił Ci uwagę to nie zakrywasz!!!" XD
@Sara1234567
Nie każdy musi "legalizować" związek.
A obecnie, żeby mieć dodatki socjalne jako samotny rodzic, trzeba to udowodnić.
Proszę, czytaj, dokształcaj się, nie pie*dol o rzeczach, o których masz zaledwie zielone pojęcie, albo przestarzałe informacje
Autorko, zgadzam się z całym twoim wyznaniem ,ale stwierdzenie ze "długo" na to pracowaliscie mnie rozsmieszylo ,jesli masz 23 lata a do pracy poszlaka po technikum i dziecko ma 10 miesięcy to przepracowalas w tej firmie 3 lata. Nawet jeśli pracowalas od powiedzmy 17 roku życia to 5 lat to nadal nie dużo. Fajnie że Wam się udało ogarnąć tak szybko,ale ten fragment kłuje mnie w oczy 😂
Oj Sara. Żeby być samotna matka to partner musiałaby umrzeć lub być nieznany. Współczuje Ci. Typowa madka... jak mi jest strasznie przykro ,ze należę do zacnego grona matek i przez takie osoby jest to dla mnie powód do wstydu.
Możesz dać moją kulkę między oczy
@Sara1234567 yyy jaja sobie robisz? Widzę, że nalezysz do tych osób, które nawet po zwróceniu uwagi, ze nie mają racji, bo jest i inaczej, i tak wyszujujesz dennych argumentów na udowodnienie swojego zdania. Twój komentarz był tak przez Ciebie żałosnie naciagniety, że chyba sama w to nie wierzysz. Poza tym, nie wiem jak jest u Ciebie, ale normalnością jest, że rodzice pomagają swoim dzieciom i przy starcie, i później. Owszem, bywa czasami inaczej. Ok . tylko, że autorka wyraźnie zaznaczyła, że oboje pracują, zarabiają, mieli swoje oszczedności, a skoro ich rodzice sie dołożyli to widocznie uznali to za słuszne. Ludziom po 30 nieraz rodzice pomagają czy to finansowo, czy inaczej, bo chcą, bo czują sie potrzebni, bo robią to, aby ich dzieciom było lżej i lepiej, pomimo tego, że sobie mogą świetnie radzić. Ustabilizowała sie dziewczyna z narzeczonym (moze i szybko, a co tam) , ale co z tego? Przykład tego, ze można miec 23 lata i juz poukładane zycie. Zazdrość Cie w oczy kole, czy jak? Zobacz ile masz komentarzy podważających Twój komentarz. To chyba wystarczający dowód na to,że nie masz racji. Przemysl to. Jak to napisalas : "Jednym słowem - "ha ha ha!"
Bądź sobą,bądź mamą,rób to najlepiej jak umiesz i nie zwracaj uwagi na ludzi. Wszystkim nie dogodzisz a nerwy tylko sobie zepsujesz...
Ja się boję, że kiedyś nasze dzieci będą gorzej traktowane, bo urodziły się podczas wypłacania 500+, a madka poleciała na kasę...
Jeśli pracujecie, to czemu wasze dzieci mają być gorzej traktowane? To nierobów, albo inaczej "etatowych bezrobotnych" należy stygmatyzować.
Wiem, ale już się spotkałam z takimi opiniami mimo, że mam jedno dziecko i nie należy mi się 500+, bo za dużo zarabiamy... Tak samo kilka moich aktywnych zawodowo znajomych. Nie wiem skąd ta niechęć do młodych ludzi, którzy zwyczajnie chcą mieć dzieci, a 500+ to tylko miły bonus, a nie sposób na życie.
Droga autorko, olej tych ludzi. Ja jestem mamą od niecałych trzech miesięcy i do mnie ludzie też mają pretensje że jestem za młoda na bycie mamą (naście lat), że POWINNAM I KONIEC karmić piersią mimo że nie miałam pokarmu. I jeśli chodzi o pieniądze to tak samo każdy myśli że jak dostaję pieniądze na corke to że jestem niewiadomo jak bogata i każdy wręcz rząda bym pieniądze pozyczała. Miej to gdzieś. Są matki i madki i niestety na to wpływu nie mamy. Z tego co piszesz to myślę że jesteś dobrą MATKĄ i trzymam kciuki.
Ogólnie się z Tobą zgadzam. Ale "brak pokarmu" to mit. Prawdą jest, że wiele kobiet nie potrafi prawidłowo rozkręcić laktacji, bo nie mają wystarczającej wiedzy i wsparcia i pewnie to Ciebie spotkało. Ale przypadek "braku pokarmu" jest jeden na tysiąc, reszta kobiet to właśnie brak wsparcia, edukacji, doradcy laktacyjnego.
Jako mama masz prawo zdecydować jak będziesz karmić dziecko, ale Twoje mleko jest najlepsze dla dziecka, dlatego tak wiele ludzi Cię namawiało.
Nie odnoszę się do reszty twojej wypowiedzi, lecz tylko do tej kwestii.
Mleko mamy od zmodyfikowanego moim zdaniem niczym się nie różni. W obu mlekach są witaminy itp. Znam przypadek że jedna osoba z mojej rodziny karmi dziecko piersią to nawet się nie najada. Ale masz rację że mam prawo do decydowania jak będę karmić dziecko. Szkoda, że położne że szpitala tego nie zrozumiały bo traktowały mnie potem jak dzieciobójczynię. I niektóre osoby z mojego otoczenia też. Troszkę odbiegłam od tematu wyznania, wybaczcie ;)
W takim razie się odkształć zanim wyrazisz opinie, bo to plaga tych czasów- nie znam się, ale się wypowiem. Mleko matki zawiera tak zwane żywe elementy czyli przeciwciała i jest to ogromna różnica. Dziwne, że kobieta która urodziła dziecko tego nie wie. Sama karmie mlekiem modyfikowanym ale nie przecze faktom, że defacto mleko kobiece ma lepszy skład.
Co do tego, że jakieś dziecko się nie najada, nie oznacza że pokarm naturalny jest gorszy, a tylko tyle, że w tym wypadku owa kobieta ma problemy z karmienie. Powodów mogą być tysiące. Zła technika, problemy dziecka jak za duże napięcie mięśniowe w jamie gebowej, za mało pokarmu.
A minus za co? To czysty fakt nic więcej, jeśli piszemy zdanie "pokarm naturalny i modyfikowany niczym się nie różni" warto najpierw przeczytać o ich składzie, zanim się wypowiem. Chyba, że niewygodne fakty są złe. Nie oceniam karmienia mm no sama to robię.
Popieram ten apel. Mam wrażenie, że ta internetowa nagonka to po prostu element kształtowania światopoglądu społeczeństwa, tak samo jak te memy z małpami albo gadanie o sebach i karynach. Ludzie z jednej strony nie oglądają telewizji bo manipulacja a z drugiej wierzą w prawie wszystko co jest w internecie bo to przecież taka ostoja wolności...
Zachowujesz się jak najbardziej poprawnie. Szkoda, że teraz wszystkie matki z dzieckiem wsadza się do jednego worka, ale też ciężki znaleźć wyjątki takie jak ty. Tak trzymaj :)
Jaka gównoburza! 😂
Ludzie, ogarnijcie się.
Ch#j Was powinny obchodzić finanse innych ludzi, to czym karmią dziecko i gdzie to robią, czy biorą zasiłki, czy są w odpowiednim wieku do posiadania dzieci.
Weźcie się zajmijcie sobą, bo naprawdę. 😂
Ludzie, co z wami? Tyle emocji z powodu karmienia dziecka? Każdy z was był głodnym bobasem. A mamy nie są jakimiś niewolnikami i chyba mogą wyjść z mieszkania? Taki bobas czasami jest głodny po 15 min a czasami po 3 godzinach. Niekiedy TRZEBA nakarmić bobasa też poza domem. Zresztą, wydaje mi się, że ludzie którzy mają z tym problem chyba specjalnie się wpatrują w każdą mamę z dzieckiem, czy przypadkiem nie widać czegoś... Kiedy to naprawdę sztuka żeby coś dojrzeć - przecież nawet sam bobas zasłania co trzeba. Ludzie się bardziej oburzają na karmiącą mamę niż jakiegoś śmierdzącego żula który szcza po kątach w biały dzień.
@NieMatkaPolka Nie ma w tym nic zlego, ze ktos karmi dziecko w miejscu publicznym. Problem jest w tym, gdy taka matka wywala cycki na wierzch, a ten widok jest po prostu odrzucajacy. Mnie brzydzi obraz obwislych cyckow i przyssanego do nich bachora i pewnie nie tylko mnie, wiec uwazam, ze zakrycie sie podczas tej czynnosci jest nie tylko kulturalne, ale powinno byc traktowane jak standard.
@DownZpiekla Nie wiem czasami jak dyskutować w tym temacie, bo sam problem wydaje mi się być absurdalny. Wręcz mityczny. Kiedy mieszkałam w dużym mieście to czasami słyszałam jakiś oburzony głos "karmienie piersią publicznie jest obrzydliwe". Nigdy się nie włączałam w dyskusję bo w sumie nie miałam zdania - ani żadnej takiej mamy nie widziałam, ani sama nie byłam mamą, więc cały problem był mi dosyć obojętny. Teraz mieszkam w małym miasteczku, wszędzie jest blisko, ale co istotne - jest pełno "wózkowych". No jest aktualnie wysyp dzieci i mam i wszędzie ich pełno. I co? I nadal nie widziałam żadnego cyca! Chyba nawet nie widziałam takiej karmiącej mamy. Chociaż sama czasami nakarmię mojego bobasa w parku, to wydaje mi się, że ludzie tutaj mają większy dystans, może po prostu rozumieją, no że czasami tak się zdarzy. Że to naturalne. Cały ten problem wydaje mi się być sztucznie nadmuchany do granic możliwości. Może są takie mamy-ekshibicjonistki, może jest ich kilka, ale nie róbmy z tego jakiegoś powszechnego zjawiska. Podejrzewam, że takie kobiety już zanim zostały mamami lubiły pokazywać publicznie to i owo. Jestem ciekawa czy do takiej nastolatki z gołym tyłkiem i dekoltem też ktoś podejdzie i zjedzie z góry na dół? A przecież epatuje golizną. W sumie to zabawne, że niektórzy czują się na tyle pewnie żeby podejść do mamy z bobasem, i wylać swoje cztery grosze niż do przeklinających chłopaków czy palących dzieci. Pewnie czują się po tym bohaterami. Pod koniec mam prośbę do wszystkich ludzi którzy tak plują jadem . Wyobraźcie sobie że jesteście znowu takim małym bobasem, niemiłosiernie głodni, a jedyna wasza ostoja, osoba przy której czujecie się bezpieczni, zamiast was uspokoić i ukoić, mówi: No sorry, musisz być głodny, bo ta Pani/ten Pan nie zgadzają się na to żebym ciebie nakarmiła. Idźcie i zapytajcie swoich mam, jak się zachowywały. Jak wam odpowiedzą że was karmiły publicznie to co poczujecie? A jak odpowie że wam odmawiała jedzenia kiedy byliście głodni?
@DownZpiekla jeszcze tak osobiście: uważam, że to przykre że nazywasz dzieci które nic ci złego nie uczyniły "bachorami". I cycki już tak mają, taka ich natura, że są podczas karmienia trochę poobijane życiowo. Popkultura wyprała ludziom mózgi, że oczekują że wszystkie cyce będą jędrne i okrąglutkie (i sylikonowe). Akurat to oburzenie bardzo mnie rozbawiło "Jak to?! Nikt nie respektuje MOICH odczuć estetycznych??" - tak to brzmi.
Pół roku temu czytalam i eksperymencie przeprowadzonym gdzie za granicą. Na ławce usiadła moda atrakcyjna kobieta z głębokim dekoltem mocno odsłaniającym biust. Nikomu nie przeszkadzało, a wręcz wiele osób patrzyło z podziwem na biust. Obok siedziała matka karmiąca piersią, przy czym była zasłonięta jakaś pielucha więc "cyca" widać nie było. Było trochę oburzonych osób, nie mówię że wszyscy, ale niektórym się jednak to nie podobało, niektórzy nawet zwrócili jej uwagę. A więc karmienie piersią, nawet robione dyskretnie, w miejscu publicznym jest dla niektórych osób problemem, niby coś naturalnego a budzi tyle w ludziach jadu. Ja rozumiem, że wtedy kiedy kobieta robi to niedyskretnie, można wyrazić swoje niezadowolenie. Ale sporo ludzi uważa już samo karmienie w miejscu publicznym za obrzydliwe, niezależnie czy robione dyskretnie czy też nie. Tutaj też niejedna burza o to była.
@NieMatkaPolka Chyba nie czytasz ze zrozumieniem. Karmienie dziecka publicznie nie jest zle, nie mam z tym zadnego problemu, jak i pewnie wiekszosc ludzi. Mozna normalnie nakarmic, ale zaslaniajac sie przy tym. Problemem jest tu nie karmienie, a wywalanie golych cyckow w miejscach publicznych. Nie sadzisz, ze to moze byc bardzo niesmacznym widokiem np w resteuracji? A dzieci nazwalam "bachorami", bo ma to negatywny wydziwiek, wiec pasowalo do mojej wypowiedzi.
Wkrótce sama będę mamą i rozglądalam się ostatnio za koszulkami do karmienia. Także zaczęłam opiadac narzeczonemu, że chce kupić taką koszulkę jak kuzynka ostatnio miała, bo przecież karmila mała przy nas prawie cały czas, a fajnie, że nic nie było widać. Był w wielkim szoku, że kuzynka karmila. NIC nie zauważył. Wyglądało jakby dziecko było przytulone buźka do mamy.
A niestety ludzie mówiący o kobietach "wywalajacych cyca" maja rację. Mam wrażenie, że jest coraz więcej kobiet, które krzyczą MOJE DZIECKO TEŻ MUSI JEŚĆ! NAWET W RESTAURACJI PRZY STOLIKU!! I idąc za tą ideą po prostu rozpina bluzkę, wyciąga pierś, dopiero przygotowuje pieluche, bierze dziecko (i to wszystko z cyckiem na wierzchu) po czym zaczyna karmić i nijak się nie zasłania. Bo ona jest kobietą karmiąca i może tak robic.
Jestem kobietą, więc piersi nie są mi obce, ale mimo to czuję się zniesmaczona oglądaniem nagiego biustu obcych kobiet. I zawstydzona.
Także szkoda mi, że mamusie karmiące z klasą muszą przez to przechodzić, ale ludzie są już nastawieni z góry negatywnie przez takie przypadki jak wyżej.
Ja w sumie tylko w internecie spotykam się z takim naskokiem na matki. Sami jesteśmy z mężem przed 30 i mamy troje chcianych i planowanych dzieci. Tak chcieliśmy być młodymi rodzicami. Nikt absolutnie nikt nie ''jedzie'' nas z tego powodu. Mąż pracuje, ja chwilowo nie, oboje dodatkowo studiujemy, mieszkamy sami i na tym etapie nikt nas finansowo nie wspiera. Chociaż nie ukrywam, że swojego czasu rodzice pomogli nam wystartować ale to jest raczej normalne zachowanie i osobiscie nie znam rodzin ze zdrowymi relacjami które by sobie nie pomagały. Nie wiem gdzie się obracasz autorko ale ja slyszę na swój temat na prawdę dużo pozytywnych opinii i to często od starszych ludzi których sporo mieszka w naszym bloku. Więc może po prostu kwestia otoczenia. ☺ pozdrawiam
Miło, ze zachowujesz sie normalnie i przykro, ze mimo tego jestes tak zle odbierana, ale nie ma recepty na zmienienie podejścia społeczeństwa, bo przypadkow madek jest coraz wiecej, a przez to, ze sa najbardziej wyraziste, ludzie zaczynaja oceniac normalne matki przez pryzmat ich. Takze chyba jedyne co mozna ci poradzic to to, zebys starala nie brac tych komentarzy do siebie i najlepiej ignorowac, bo nie wiem co innego mozna zrobic, gdy ludzie sa juz az tak uprzedzeni do matek. W tym ja sama, po licznych, niezbyt milych doswiadczeniach z nimi.
Jesteś źle nastawiona do matek? Jezu 😂😂😂 toz to złe nastawienie wobec około 40% ludzkości. Czy pare lat po porodzie zaczynasz łaskawie akceptować inne kobiety? A co z twoja madka? Madka twojej madki? Madkami twoich kuzynów, koleżanek? To musza być okropne kobiety, skoro cię wychowały. Co za idiotyzm
@Karolado Chyba nie zrozumialas. Chodzilo mi o to, ze spotkalam juz tyle madek na swojej drodze, ze teraz patrze juz nieco podejrzliwie na kazda matke z dzieckiem. Coz, jesli to nadal za trudne do pojecia to moge ci zobrazowac na podstawie prostej sytuacji. Zalozmy, ze siedze w autobusie i wsiada matka z dzieckiem. Moja pierwsza mysl to nie "o, matka i dziecko", tylko "ciekawe czy odwali jakas dziwna akcje czy jednak to zwykla matka". O to mi chodzi w moim uprzedzeniu.