Podobają mi się tylko starzy faceci. Nigdy nie miałam chłopaka-rówieśnika, nigdy na takich nie zwracałam uwagi w sposób, w który robiły to moje koleżanki. Zawsze widziałam i widzę w nich mojego brata. Katowanego przez ojca alkoholika, nałogowego palacza i choleryka. Brata, którego mimo tego, że jest starszy ode mnie o kilka lat, całe dzieciństwo przed tyranem broniłam ja. Mojego braciszka. Na widok takich chłopaczków po prostu uruchamia mi się jakiś instynkt kreowany przez lata. Chcę podświadomie im pomagać, a nie tworzyć związki romantyczne. W dojrzałych mężczyznach widzę natomiast pewien spokój. Tę stabilność, której nigdy nie zaznałam. Wzór faceta, którego ojciec znęcający się psychicznie nad całą rodziną mi nie dał. Ani nie dali dziadkowie, bo szybko zmarli. Ani nie dali wujkowe, bo wszyscy są podobnymi ziółkami do ojca. Nie dał nikt. Jak umawiam się z takim mężczyzną czy jestem z nim w związku, to czuję, że ktoś w końcu mnie słucha. Ktoś daje mi wolność, ktoś rozumie. A nie, tak jak ojciec, ciągle krzyczy mi w twarz, że nie mam nawet prawa do własnego zdania.
Chciałabym mieć odwagę powiedzieć o tym ludziom z mojego środowiska. Nie wiem czemu, ale bardzo się tego boję. Niedawno nawet wpadłam w oko znajomemu z roku, ale na propozycję randki usłyszał ode mnie, że wolę dziewczyny. Spanikowałam. Ale ludzie chyba prędzej zaakceptują to niż młodą dziewczynę w ramionach 50-latka.
Chciałabym po prostu być normalna i jak wszystkie dziewczyny na luzie rozmawiać o swoich drugich połówkach, a nie kryć się z miłością, bo ktoś jeszcze stwierdzi, że jestem jakąś utrzymanką.
Dodaj anonimowe wyznanie
Masz syndrom tatusia. Nie miałaś ojca to szukasz go w innych facetach. Porządny psycholog powinien pomóc.
No i co z tego, że ktoś tak stwierdzi? Jest to tak ważne, że aż wykluczające?
Jeśli tak, to pozostaje tylko smutek, melancholia i użalanie się nad sobą.
Facet po 50 nie jest już tak dobry w łóżku. Jakim sposobem ma zaspokoić Twoje wymagania?
Cuckold
Przespałeś się z jakimś, żeby tak stwierdzić?
Ciekawie to działa, że jak ci się podobają grubi/chudzi/brzydcy/wysocy/niscy czy jacykolwiek, to ludzie widzą w tym kwestię gustu, ale jak starsi, to już nie gust, tylko kompleksy i syndromy czy inne zaburzenia.
Dlaczego stwierdzenie "Nie podniecają mnie rówieśnicy" różni się czymś od "Nie podniecają mnie wychudzeni"?
Jeśli dostaniesz głupie pytania, to po prostu mów, że właśnie ten ci się podoba najbardziej.
Reakcje są skrajnie różne. Najgorzej jest z rodziną, ale jakoś nie robisz wrażenia, jakby ci zależało na ich opinii.
Kolejna Polka z kompleksem tatuśka, nic nowego. Takich jak Ty jest pełno.
Jak jest pełno pijaków ze skłonnością do przemocy, to jest i pełno dzieci pijaków ze wstrętem do przemocy.