#edpIQ
I tu historia właściwa...
Pewnego dnia, robiąc sobie rano śniadanie, usłyszałam bardzo malutkie, drobne, szybkie kroczki. Odwróciłam się w stronę hałasu i odruchowo krzyknęłam przerażona.
Okazało się, że był to mój mąż, który dostał nagłych rewolucji żołądka. Tak się przestraszył mojego krzyku, że zesrał się w gacie...
Od tamtej pory mnie nie straszy. :-)
I dobrze. Straszenie kogoś dla zabawy jest okrutne, durne i niebezpieczne.
Nie rozumiem związku, w którym jedna strona mówi otwarcie, czego sobie nie życzy, a druga to lekceważy.
Fajowo, ma za swoje. Dobrze, że tylko tak się to skończyło, a nie np. że miał zawał a Ty uznałaś, że jak zawsze starszy.
*straszy, oczywiście :D
Przy takim argumencie niz tylko powiedzieć: "założę się, że będziesz prześlicznie wyglądał jak cię kopnę w krocze" i zaczekać aż sens tej wypowiedzi dotrze do faceta. Nie zachęcam do kopania!
I bardzo dobrze, może w końcu się nauczy zachowywać jak człowiek