Tak tylko chciałem powiedzieć, że jestem całe życie sam. I samemu muszę sobie radzić. Trochę mi już z tym ciężko. Czuję się jak przysypany gruzem. I nie mam komu o tym powiedzieć.
A to "całe życie" to ile lat? 30 czy 70? Bo jeżeli 70, to faktycznie problem, bo przeszłości nie da się zmienić, ale 30? Drugie, albo i trzecie tyle przed Tobą, jeszcze zdążysz wszystko zmienić!
A to "całe życie" to ile lat? 30 czy 70? Bo jeżeli 70, to faktycznie problem, bo przeszłości nie da się zmienić, ale 30? Drugie, albo i trzecie tyle przed Tobą, jeszcze zdążysz wszystko zmienić!
To nie jest ważne. Ważne jest to, że dziś jest pierwszy dzień reszty Twojego życia.
Nie no chwila, jakie "całe życie"??
Ktoś Cię urodził, ktoś Cię przynajmniej nauczył "samemu sobie radzić".
Więc?....