#et1d0
Jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, że moje uczucia względem niego trochę się zmieniły. Chciałam więcej niż tylko przyjaźni, ale on miał dziewczynę, a ja nie zamierzałam rozwalać mu związku. Nadal był moim przyjacielem i nie sprawiało mi to żadnego problemu. Nie dawałam mu sygnałów, że czegoś od niego chcę, że czuję coś innego niż przyjaźń. Było dobrze. Nie płakałam w poduszkę i nie robiłam scen zazdrości. Nie odczuwałam też negatywnych uczuć względem jego dziewczyny.
Któregoś dnia się z nią pokłócił. Zerwał z nią i standardowo zwrócił się do mnie. Gadaliśmy i nie wiedząc czemu powiedziałam mu o tym, co czuję. Cholera, nie spodziewałam się takiej reakcji. Myślałam, że to przegadamy i tyle, ale nieee... Dał mi wyraźne znaki, że z jego strony też jest coś na rzeczy. Buziaczki, przytulanki, wylądowaliśmy w łóżku. Na następny dzień usłyszałam, że on to nie chce z nią zrywać, że nie wie, co się stało. Ustaliliśmy, że nic jej nie powie. Po dwóch dniach znów byli razem. Nie dowiedziałam się tego od niego. Dowiedziałam się przez przypadek. Wtedy zrobił ze mnie kretynkę po raz pierwszy. Odpuściłam, nie chciałam tracić przyjaciela. Bez scen, bez wyrzutów. Leczyłam się z tego w samotności, jak zawsze zresztą.
Dwa tygodnie później znów z nią zerwał. Przyszedł do mnie i powiedział, że się pomylił, że nie powinien był do niej wracać. W duchu się cieszyłam, bo to tworzyło szansę, że może ja i on... Zresztą, z jego słów i gestów nie mogłam wywnioskować niczego innego. Powiedziałam, że się boję, ale on zapewnił mnie, że nie mam czego, że on już wie czego chce. Znów wylądowaliśmy w łóżku. Na następny dzień usłyszałam, że on nie chcę póki co związku, bo dopiero co zakończył poprzedni. Okej, ja od razu też nie chciałam. To oczywiste, że potrzebowaliśmy czasu. Następnego dnia powiedział jej o wszystkim, a ja usłyszałam, że się pomylił, że on ją kocha i że popełnił błąd. Wtedy zrobił ze mnie kretynkę po raz drugi.
Zabolało jak cholera. Nie spodziewałam się, nie po nim. Oszukał mnie, wykorzystał, wrócił do niej.
A ja, no cóż... Straciłam przyjaciela, bo już mu nie ufam. Życzę mu dobrze, ale nie chcę go w moim życiu. Pierwszy raz wybrałam siebie.
I bardzo dobrze. Powodzenia :)
Czasem znasz kogoś bardzo długo, ale życie weryfikuje, że wcale ta osoba nie odkryła prawdziwej twarzy. Współczuję
Przecież gościu chciał sobie Ciebie po prostu poruchać od czasu do czasu.
Moim zdaniem powinnaś o tym pogadać z jego dziewczyną
^Otóż to. Jak już się dowiedziałaś co on potrafi odwalić, to przynajmniej daj znać tej drugiej. Może chociaż ona nie da się zmanipulować w razie czego.
@TaczkaPraczka wyjdzie na zazdrosną laskę, która próbuje obrzucić gównem jej chłopaka. wiem bo miałam podobnie, i nigdy nic dobrego z tego nie wychodzi, nawet jak laska na pierwszy rzut oka wydaje się w porządku, że rozumie itp. to ostatecznie i tak uwierzy facetowi. laski czasem są śmieszne
i bardzo dobrze! nie mogłaś być tylko pocieszycielką...
Nie zrobił bo nią byłaś ale... Trzeba się uczyć na błędach
Po przeczytaniu ostatnich zdań odetchnąłem z ulgą. Już miałem obawy, że będzie to wyznanie z gatunku "nie jestem w stanie zerwać z nim kontaktów" , "kocham go i nie wiem co robić" itp. Doskonale wiedziałaś co zrobić i dlaczego powinnaś tak toksycznego człowieka wywalić ze swojego życia. Pozostaje mi tylko pogratulować.
Dlatego nigdy nie bylabym z facetem, który ma bliska przyjaciółkę ...
no skoro pierwszy raz to gratuluje pierwszy raz prawidłowo podjętej decyzji , możesz być z siebie dumna , nie każda na to stać niestety
Aż założyłam specjalnie konto. Łatwo jest jeździć po chłopaku, ale droga autorko też nie zachowalas się zbyt dobrze. Chłopak świeżo po zerwaniu, a Ty mu wyskakujesz z wyznaniem miłości i lecicie od razu do łóżka, kiedy on jest w fazie największego metliku uczuciowego. Przyjaciółka, tym bardziej zakochana, powinna go wspierać w takim momencie a nie szukać okazji i próbować go "zaklepywac". Chłopak nie zachował się dobrze, ale Ty też nie.
Powiem wiecej-wpakowalas się w tę sytuację na własne życzenie. Nikt trzeźwo myślący nie bierze się za osobę świeżo po rozstaniu-przeciez rozstanie to proces, ludzie często się jeszcze schodzą, a nawet jak się rozejdą to przecież jeszcze długo myślą o sobie. Tak jak mówię-koles zachował się jak świnia, ale Ty bynajmniej nie zachowalas się jak przyjaciółka, a głupia gęś.