Dowiedziałam się, że mój chłopak bierze jakieś prochy. Nigdy nie byłam przekonana i nie akceptowałam tego typu używek. On dobrze o tym wiedział. W odpowiedzi na pytanie, co on odwala, usłyszałam, uwaga: "Że mi też by się przydało i nawet nie wiedziałabym, że ktoś dosypałby mi coś do drinka".
Teraz to już były chłopak. A ja jest wstrząśnięta słowami jakie usłyszałam i przerażona poziomem intelektu człowieka, którego kochałam i któremu ufałam.
Dodaj anonimowe wyznanie
Znam lekarza, który proponował swojej dziewczynie leki nasenne - "Przyniosę Ci ze szpitala, będziesz po nich spała jak aniołek". Okazało się, że sam na dyżurach ćpa. Miłość to (czasami) zdradliwa i oślepiająca bestia.
Ale co jest zlego w lekach nasennych? Leki nasenne to nie jakies uzywki czy narkotyki.
Lek lekowi nierówny. Może to być kilka kropel melatoniny, a może to być szpitalny hardcore, po którym nawet człowiek się nie zorientuje że w nocy przewalił się po nim tabun napalonych emigrantów.
@majer Owszem, ale nadal nie pojmuje co jest zlego w tych "silnych" lekach nasennych? Sama takie biore z racji bezennosci i to mnie niby klasyfikuje do czegos na wzor narkomanow? W ogole co leki nasenne maja z tym wspolnego?
Nie chodziło mi o to, że leki nasenne są złe, w tym przypadku miałam na myśli nieregularne, tylko czasowe problemy ze snem, nic groźnego. Chodziło mi bardziej o tą hipokryzję byłego autorki wyznania o której wspomniała.
@DownZpiekla - to złego, że zazwyczaj leki działają objawowo, a same często nie są obojętne dla organizmu (skutki uboczne). Dzisiejsza medycyna jest taka że nie koncentruje się na przyczynach, lecz na objawach. Co z punktu biznesowego jest jak najbardziej zasadne. Można maskować objawy pacjenta do usranej śmierci. Zasadniczym pytaniem jest - czemu cierpisz na bezsenność. Zasadnym jest więc branie leku by podnieść komfort życia (w twoim przypadku, by móc zasnąć bez problemu, w innym by np. pozbyć się bólu), ale jednocześnie powinniśmy szukać przyczyny.
Może Partyczce chodziło, że branie leków potrafi być podobne do ucieczki w alkohol czy prochy przy problemach zdrowia i życia codziennego. Taka forma eskapizmu szkodliwa na dłuższą metę.
@majer Masz rację, ale w przypadku bezsenności, takiej cięższej, leki sa wrecz konieczne, aby sie nie zameczyc i nie niszczyć sobie życia. W tym wypadku dla mnie tak samo wazne jest leczenie objawow, jak i skupienie na przyczynie.
Majer, ale ty bzdury pleciesz. Nie masz pojecia o lekach i leczeniu.
Ale tak często jest w polskich szpitalach i przychodniach. Boli cię coś? Dostaniesz środek przeciwbólowy. A jak zapytasz jaka przyczyna bólu? Nie wiadomo, nieznana przyczyna, choroba z autoagresji. I kolejne tabletki, bo poprzednie przyniosły skutki uboczne. Czasem lekarze dają też antybiotyk bez sprawdzenia, czy w ogóle chorobę wywołała bakteria.
Uwielbiam to. A myślicie, że łatwo jest dość do przyczyny czegoś tak banalnego jak ból głowy? Myślicie, że przeciętny pacjent posłucha rady- proszę pić 2 litry wody dziennie i uprawiać jakaś aktywność fizyczną? Nie. 90% problemów by zniknęło jakby ludzie prowadzili zdrowy tryb życia, ale nikt nie jest tym zainteresowany. "Pani da tabletki". A potem, że lekarze leczą objawy, a nie przyczyny. Powodzenia w leczeniu przyczyn chorób z autoagresji, które mnożą się na potęgę.
Tak w temacie leczenia jedynie objawowego bez szukania przyczyny. Czasem zwyczajnie inaczej się nie da bo przyczyna jest nie znana, mimo znanej jednostki chorobowej. Np. Rzucawka ciążowa. Potwornie groźna choroba, której nie da się leczyć. Zapobiega się jedynie objawach, np. Nadciśnieniu, i wlewa w ciężarna magnez mając nadzieję że drgawki nie wystąpią. Czasem jest tak z migrenami i neuralgiami. Mam migreny na podłożu nerwowym. Przebadana jestem z każdej możliwej strony i nic. Jedyne co to "niech pani postara się spokojnie żyć, mogę przepisać tabletki uspokajające, dużo spacerować i brać te leki na ból"
Narkotyki zmieniają osobowość