#hCoi9
Moi rodzice na siłę wpychali mi tę kiełbasę. A to z grilla, a to w leczo, a to taka, albo inna. Nienawidziłam jej. Opracowałam nawet plan jak jej nie jeść. Kiedy wszyscy wychodzili z kuchni, a ja wciąż siedziałam nad talerzem, pakowałam ją do woreczka i chowałam gdzieś w domu. Mama znajdowała te zawiniątka po kilku dniach, już spleśniałe. Albo brałam gryz i szłam wypluć w trawę.
Pewnego razu spalam z mamą w łóżku. Widziała, że śni mi się jakiś koszmar. Ja osobiście go już nie pamiętam, ale on odmienił moje życie xD Po tym, jak zaczęłam krzyczeć przez sen "O nie... Znowu ta kiełbasa, tylko nie kiełbasa, nie!" mama już więcej nie zmuszała mnie do jedzenia :D
Też nienawidziłam mięsa jako dziecko. Zyskiwał na tym wiecznie podkarmiany jamnik :D
U mnie spaniel XD
U mnie Labrador
A u mnie tata
Ja jako dziecko uwielbiałam mięso (i w sumie nadal lubię), ale mój brat go nie znosił. I tak, to ja zyskiwałam jego mięso :P Jedynie pieczonego kurczaka jadł, ale zawsze zdejmował jakoś całą skórę, a jako, że uważałam, że to najlepsza część, to mu całą zawsze zakosiłam ;)
U mnie zawsze było "jak nie chcesz skóry z kurczaka to oddaj Natalii" i cała rodzina zrzucała się na mój talerz <3 tak bardzo ich kocham :)
Oj tak skórka najlepsza <3
Ja wręcz przeciwnie :D
Parówki to akurat z mięsem mają mało wspólnego... 😂😂
Ja miałam z żołądkami taką przygodę. Nie pamiętam żeby później ten "specjał" pojawił się jeszcze na stole. Byłam wtedy sześcioletnią dziewczynką. Wróciłam z przedszkola i mama postanowiła podac mi obiad (w przedszkolu obiady mi nie smakowały, więc jak to maluch- rozgrzebywałam i zostawiałam). Tego dnia odwiedziła nas babcia. Mama postawiła przede mną talerz, po czym wróciła do rozmowy ze swoją rodzicielką. Po chwili słyszy : "Mamo, a co to jest?" Odpowiada: "Żołądki". Na to sześcioletnia ja, uważana przez babcię za aniołka i oazę spokoju ryknęłam na cały dom :"To pocałuj mnie w dupę, ja tego jeśc nie będę!" Mamie i babci szczęki opadły, ale więcej takiego obiadu nie dostałam xD
Może ci się śnił jakiś napalony murzyn?
Żart na poziomie gimbazy.
Toć to dziecko było.
Motylek ty jesteś strasznie wulgarna.
Wiesz, są pewne rzeczy z których żarty są niesmaczne - np ten synapse. Jeżeli ciebie to śmieszy to gratuluję bycia nie tylko wulgarną ale też prostakiem.
No i co wy znów ode mnie chcecie xD
Motylku kochanie zapomniałaś się przelogować na inne konto?
Serio się pytam, bo doskonale wiesz, że do ciebie to było, a ostatni twój komentarz wygląda jakbyś siebie samej broniła z innego konta. Tylko coś nie wyszło.
"zasnij na zawsze"?? Jesteś debilką. Konkretną. Życzysz komuś śmierci bo powiedział ci kilka gorzkich słów?
Mam rozkmine za co mam minusy, ja nic takiego nie napisałam, tylko ze to dziecko, bo taka prawda 😂😂
Ty Motylek to nawet nie musisz już udowadniać, że mentalnie wciąż tkwisz w okolicach 6 klasy.
Jako mała dziewczyna także dużo rzeczy nie jadlam. Kiedyś zostałam sama z bratem i ojcem w domu, a on zrobił nam jakąś niedobrą zupę i nie chciałam jej zjeść. Mówiąc w skrócie dostalam pasem po dupie :)
Bardzo mądrze ze strony ojca, nienawidzę takich ludzi. :/
@Anonimcia
Jakby od tego mi posmakowało XD
Na szczęście już go nie ma ;)
od zawsze ninawidziłam mięsa, mając 16 lat przeszłam na wegetarianizm. jestem zdrowa i silna :D to, że mięso jest niezbędne człowiekowi, to mit. oczywiście nie mówię o jedzeniu samych ziemniaków i kanapek z serem :P
Czy twoi rodzice są normalni? -.-
Wyczuwam wegeterrorystę :)
Tez uważam, że zmuszanie dzieci do jedzenia tego co im nie smakuje, jest nienormalne.
Właśnie dlatego próbowali podawania na różne sposoby ("A to z grilla, a to w leczo, a to taka, albo inna."). W poszukiwaniu kompromisu między jedzeniem mięsa koniecznym do prawidłowego rozwoju organizmu a upodobaniami dziecka. Co w tym nienormalnego :)?
Czemu wegeterrorystka od razu?
Ja uwielbiam mięso, mogę je jeść bez przerwy.
Ale szlag mnie trafia, jak słyszę o rodzicach, którzy na siłę próbują dziecko przekonać do konkretnych produktów spożywczych/muzyki/zwierząt itp.
Gdy byłam mała, sama nie jadłam wielu rzeczy, przekonałam się do nich później. Nikt mnie nie zmuszał do jedzenia.
Ale powiedzmy sobie szczerze: kiełbasa nie jest najpotrzebniejszą w rozwoju dziecka formą mięsa. Już lepiej, jakby próbowali ją przekonać do drobiu albo ryb, ale kiełbasa?
"bardzo nie lubiłam jeść mięsa i wszystkiego co z niego było zrobione. Parówek, szynki, kiełbasy" Z tego zrozumiałem, że mięso ogólnie NIE, na czymś trzeba było próbować, więc czemu nie kiełbasa:)
Po prostu uważam, że należy uszanować indywidualne potrzeby dziecka. Jeśli autorce nie smakowało mięso pod żadną postacią i w żadnej potrawie, to jaki sens wpychać je na siłę? Bardzo dobrze, że proponowali jej różne dania, ale skoro jej nie odpowiadały, to powinni sobie odpuścić. Takie wpychanie na siłę, przynosi więcej szkody niż pożytku, przynajmniej moim zdaniem.
Można dziecko zachęcić do jedzenia, a nie tylko "żryj, bo nie będzie bajki!!". Poza tym w miesie głównie chodzi o białko - skoro nie to dajemy nabiał. Jak będzie chciało to samo zje, a zmuszanie do czegokolwiek powoduje skutek odwrotny do zamierzonego.
Owoce morza uczulają i dzieci, zwłaszcza małe jeść ich nie powinny. Tak samo serów plesniowych.
@ToTylkoJa90
Pełna zgoda, należy uszanować indywidualne potrzeby dziecka. Tylko że czasami dziecko niczego nie lubi oprócz słodyczy/fast foodów.
I wtedy zaczyna się walka :) Wiem z autopsji :)
Parówki to nie mięso
No wszystko się zgadza,ale... Dlaczego obiady mają być dyktowane pod jedną osobe? A czasami jest tak,że sie gotuje z tego co jest i taka maruda nie ulatwia życia
Mówisz że rodzice na siłę wpychali ci kiełbasę? ( ͡° ͜ʖ ͡°)