#j08M1
Raz zadzwoniono do nas z zaproszeniem, a za przyjęcie go miałam dostać kolczyk – drugi do odebrania przy wizycie na spotkaniu. Poprosiłam więc ładnie o wysyłkę zaproszenia, dla świętego spokoju. Oczywiście nie poszłam, ale kolczyk dostałam.
Niedługo później znowu dzwoniono z takim zaproszeniem. Zrobiłam to samo i stałam się posiadaczką całkiem niebrzydkich kolczyków. Od tego czasu telefonów było mniej ;)
A w kolczykach chipy sondujące twój mózg.
Sugerujące co masz kupić i gdzie.
Lem i jego "Niezwyciężony" z nanorobotami.
Albo "Summa Technologiae" i neuroziarna.
Jeszcze parę jego pomysłów zostało do zrealizowania. 📡
Mieliśmy w podstawówce Lema jako lekturę, na szczęście TYLKO jeden rozdział z jednej książki. Boże, jaki to był gniot, już wolałem czytać "Pana Tadeusza" niż tego cyberszajbę.
Wierzę ci Dragomir. Prozę Lema trzeba rozumieć. Wymagana jest pewna wiedza podstawowa. Bez tego nie da rady.
Jak na tamten wiek było to za poważne (4 klasa podstawówki chyba). Ale to nie wszystko. Trzeba lubić klimat sci-fi, a do mnie to nigdy nie przemawiało i tak zostało do tej pory. Z tego samego względu nie oglądałem ani jednej części "Gwiezdnych Wojen" i nikt mnie na to nie namówi za żadne skarby, podobnie jak nie oglądałem "Star Treka" z moim starszym bratem, bo najzwyczajniej w świecie to do mnie nie trafia tak, żeby mnie zainteresować. Ale fajnie że Tobie podpasowało i czytałeś z żywym zainteresowaniem. Pewnie jako 11-latek też znakomicie rozumiałeś zagadnienia cybernetyczne i informatyczne, zwłaszcza że w naszych czasach komputer to był biały kruk, nie mówiąc już o internecie. Gdzież mi tam do Ciebie, zamiatam czapką kurz kędy kroczysz, o panie.
@Dragomir
"cyberszajbę"
Lem ucieszyłby się z takiej ksywy 😁
Mnie książki Lema pokazał mój starszy brat, który egzemplarz "Astronautów" zaczytał do rozpadu (przedtem zdążyłam przeczytać, spoko).
Finalnie - posiadam / przeczytałam / wszystkie pozycje Lema, wydane w Polsce.
Nie namówiłam nigdy potomstwa ani pierwszego męża. Drugi - przeczytał 80%, więc wiadomo, dlaczego się dogadujemy 🤪
@Dragomir "zagadnienia cybernetyczne i informatyczne"
Pierwsze Lemy czytałam jako 12-latka, myślę że po prostu wyobrażałam sobie lemowskie opisy "po swojemu" - mrugające lampki, Wuch (mini robocik w uchu) to nie były jakieś ekstremalnie techniczne opisy.
Ale, oczywiście, nie każdy ma obowiązek wielbić sci-fi.
"zamiatam czapką kurz kędy kroczysz, o panie"
Dobre dobre 😁
Na szczęście mamy odkurzacze samojezdne, a poniżej ciekawostka:
"Stanisław Lem przewidział koncepcję autonomicznych urządzeń sprzątających, podobnych do dzisiejszych odkurzaczy samojezdnych, na długo przed ich powstaniem."
@ Dragomir, sorry, nie było moim celem obrażanie Ciebie. Mam pewien problem z emocjonalną warstwą przekazu. Jeśli tego choćby pobieżnie nie przeanalizuję, zdarza mi się cześciej popełnić to czy owo faux pas.
@ Frog, Lema zacząłem konsumować w podobnym wieku. Do dziś pamiętam piekło jakie rozpętałem, gdy w szóstej klasie fizyczka nie chciała mi oddać "Dzienników gwiazdowych", skonfiskowanych za czytanie na lekcji. Babsko zacięło się i sytuacja eskalowała niczym po zamachu Gavrilo Principa. Szkołę musiałem zmienić ale książkę odzyskałem. 😀