#jJUP6

Moja mama urodziła, gdy miała 17 lat, dziadkowie byli wściekli i jasno postawili sprawę, z domu jej nie wyrzucą, bo wnuki niewinne, ale opiekować ma się dziećmi sama. Niestety moja siostra bliźniaczka urodziła się chora, jest niepełnosprawna umysłowo i fizycznie. Z tego powodu mama musiała rzucić szkołę i nigdy nawet nie pracowała. Gdy skończyła 18 lat wyszła za mojego ojca i od tamtej pory razem żyją w biedzie. 

Mieszkaliśmy w malutkiej, wymagającej remontu kawalerce, ubrania miałam albo po kimś, albo z lumpeksu, wszystkie nowe rzeczy, zabawki i słodycze dostawałam jedynie od dziadków. Leczenie siostry pochłaniało tyle pieniędzy, że wypłata taty nie starczało na nic więcej. Rozumiem to, nie mam pretensji. Gdy podrosłam, pomagałam mamie pilnować siostry, żeby mogła odpocząć. Nigdy nie mogłam pracować, bo gdy ja miałam wakacje od szkoły, mama miała wakacje od siostry. Rozumiem to, nie mam pretensji. Po prostu było nam ciężko i tak musiało być.

W 18 urodziny mój chłopak, z którym jestem od gimnazjum, postanowił być romantyczny i się mi oświadczył (ale uzgodniliśmy, że ślub weźmiemy dopiero gdy będziemy dojrzalsi i w pełni samodzielni). Moja mama była przeszczęśliwa, dopóki nie okazało się, że wymyśliłam sobie studiowanie. Bo jak to tak? Po co kobiecie studia? Przecież jak urodzę dzieci, to nie będę mogła pracować. Przecież pracująca matka zaniedbuje dzieci i to największe zło na świecie. Przecież mam już narzeczonego i właściwie mogę od razu rzucić szkołę.

I tak dopięłam swego. Studiuję w innym mieście i pracuję. Dla matki jestem wyrodną córką, bo odeszłam z domu i nie chciałam już pomagać przy siostrze. Niestety studiując i pracując naraz, jedyne co mogłam im dać, to jedną osobę mniej do utrzymania. Rodzice nie chcą ze mną rozmawiać, bo mi się w dupie poprzewracało. Rok temu zmarła moja siostra, byłam na pogrzebie tylko dlatego, że dziadkowie mnie powiadomili, ze stypy zostałam wygoniona.

Mama nie ma żadnego wykształcenia, nie pracuje, bo nie chce być sprzątaczką, a to jedyne co może robić w miejscu gdzie mieszka. Nie będzie też miała emerytury. Ja to wszystko rozumiem, bo nie miała wyboru. Ale ja mam. Nie chcę, żeby w przyszłości z moich dzieci się śmiano, bo są biedne, bo nawet przyborów plastycznych nie mają, nie chcę, by gardzili moją córką, bo nosi chłopięce ubranka. Skoro mogę pracować, to będę, nawet jeśli mój narzeczony by zarabiał na nasze utrzymanie, to ja zarobię na zagraniczną wycieczkę. Bo chcę, bo mogę, bo nie lubię biedy.

Dla zainteresowanych moją fanaberią: W tym roku będę kończyć magisterkę, z narzeczonym wciąż jesteśmy razem, a ślub jest planowany w dalekiej przyszłości, bo najpierw musimy na niego zarobić.
Aleksandrowska987 Odpowiedz

Myślę że matka by zrozumiała Twoje "fanaberie" jakby ją mąż kopnął w dupę i zostałby sama bez środków utrzymania.

ketis16

Nawet nie musi jej zostawiać. Szkoda, że jej matka nie zdaje sobie sprawy, że gdyby, nie daj Boże, mąż zmarł to ona zostaje bez niczego. Jakaś może nędzna renta by wpadła ale to raczej głodowa.

Aleksandrowska987

No jakby mąż zmarł to jeszcze w grę wchodzi spadek, a jak ją zostawi to przy podziale majątku podejrzewam że dużo nie dostanie

321 Odpowiedz

może weź powiedz to też mamie? Albo chociaż napisz w liście ... Bo odnoszę wrażenie, że twoje "bycie wyrodną córką" wynika z tego, że matka nie rozumie twojego punktu widzenia...

Igraszka

Takie osoby nie są analityczne. Listu nie zrozumie niestety, bo to się nie mieści i nie zmieści w jej światopoglądzie. Szkoda nerwów i płaczu

tewu

Igraszki skąd to wiesz? Znasz tę kobietę osobiście?

Amper

Istnieje też szansa, że mama po prostu nie potrafi zrozumieć tego punktu widzenia - mogła zostać wychowana w taki sposób, że od małego wpajano jej, że jako kobieta powinna znaleźć sobie męża, bo w ten sposób będzie szczęśliwa.
Może też w rzeczywistości chce dla ciebie szczęścia i nie rozumie, że właśnie studia i dobra praca ci je dadzą?

pacynkazeszmatek

Igraszka ma rację. Np mi w głowie się nie mieści jak dziewczyna 25 letnia może związać się z 60letnim facetem, nie wnikam czy ma z tego korzyści czy nie, ale nie wierzę w tym wypadku w wielka miłość, bo taka nie wygasa po kilku latach. Przykład z pupy, ale ukazujący, że każdy ma swoje poglądy i przekonania i często nimi się kieruje.

Igraszka

@tewu
Mnóstwo ludzi zostało przez dziesięciolecia poniekąd przebadanych psychologicznie, stąd wiadomo, że taki typ tak ma.

Msciwoj82 Odpowiedz

Gratuluję! Bieda bardzo często wynika z tego, że ludzie nauczyli się jej w domu, przejmują zachowania po rodzicach, bo są przekonani, że inaczej nie potrafią, że się nie da, że uczciwą pracą człowiek i tak do niczego nie dojdzie itp. Dobrze że nie idziesz tą drogą.

Dziadkowie na pewno są z Ciebie dumni.

ProstowOczy Odpowiedz

bardzo dobrze robisz że postanowiłaś iść na studia i zawalczyć o lepszą przyszłość.

Patriota Odpowiedz

To jak z moją matką, jak mówię, że biorę nadgodziny to jest, że po co tyle pracuję, po co mi tyle pieniędzy, ale jak ktoś chce ode mnie kasy to oczywiście ona jest pierwsza.

Wafelka Odpowiedz

Najbardziej smutne jest to, że przez obecne lenistwo i „honor” twojej mamy, która nie będzie miała na stare lata pieniędzy, to ty będziesz musiała włożyć na jej utrzymanie, bo taki jest ustawowy wymog i twój obowiązek

Bajka6 Odpowiedz

Uważaj, bo jak zaczniesz dobrze zarabiać, to Twoi rodzice mogą się zgłosić po alimenty od Ciebie.

Igraszka Odpowiedz

Brawo Dziewczyno!

incensiss Odpowiedz

Twoja mama nie miała wyboru, zaakceptowała stan rzeczy i mocno w niego wierzy. Być jak mama nie zawsze jest dobrym wyborem. Ty dokonałaś swojego, trafnego. Bo zarabiasz na siebie, kształcisz się i dbasz o przyszłość dziecka (również uważając by za wcześnie nie przyszło na świat). Porozmawiaj z mamą, wytłumacz jej ze skoro ona nie mogła ty możesz i powinna Ci kibicować.

HerbatkaMalinowaa Odpowiedz

A nie spróbujesz o tym powiedzieć mamie?

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie