#jNdMn

Mam taki zwyczaj, że czasem gram w totolotka. Moja dziewczyna wiele razy powtarzała mi, że to strata pieniędzy i że mam przestać – a ja sumiennie odpowiadałem jej, że kiedyś mi się uda. Mówiłem: „jak się nie gra, to nie można wygrać” i namawiałem ją, by też czasem spróbowała.
Karolina ostatnio kupiła pierwszy los w swoim życiu. Założyliśmy się – jak wygra, to zgadza się na ślub ze mną.
Wygrała prawie tysiaka.
A raczej wygraliśmy oboje – ona pieniądze, a ja szczęście do końca życia!
airborn Odpowiedz

XD kiedy musisz robić zakłady żeby ona za ciebie wyszla

wolves Odpowiedz

Ciekawe czy ona też bierze Cię za takie szczęście XD

Marian6660 Odpowiedz

Z tym szczęściem do końca życia to bym nie przesadzał :)

majer

Może jest masochistą?

Marian6660

Bardziej mi chodziło o to, że np. jutro przejedzie ją samochód i on do końca życia będzie nieszczęśliwy. Niż o to co masz na myśli :)

majer

A co mam na myśli? ;)

Skladanyrower Odpowiedz

Miałem nadzieję na zakończenie w stylu "trafiła szóstkę i od tej pory jej nie widziałem" ;)

xsimon Odpowiedz

No żebyś tylko nie płakał. Po zaręczynach możesz jeszcze z dwa lata ugrać bez ślubu 😅

Makigigi Odpowiedz

Póki co myślisz, że to szczęście :p

Jacobs638 Odpowiedz

Gratuluję :) będzie na wódeczkę weselną :)

505 Odpowiedz

W pierwszej chwili myślałem, że wygrała jakieś wielkie miliony, po czym cię zostawiła, ale skoro sprawy tak się potoczyły, to gratuluję :)

Gudi Odpowiedz

Z tym szczęściem to tak ostrożnie...

DonMateoMunich Odpowiedz

"Nie grałeś, wygrałeś " sam kiedyś za dzieciaka dostałem od rodziców złotówkę i "nielegalnie" poszedłem do wiejskiego baru zagrać na jednoręki bandycie. Złotówkę pomnożyłem na 50 złotych. I tak zakończyłem historię z hazardem.

Singularity

Kilkuletnia córka mojej bylej szefowej kiedys uparcie chciala na wakacjavh za granica zagrac w jednorekiego bandyte. Wrzucila ok. 5zl , wyjela 2500zl. Oplacila rodzicom wakacje :)

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie