#kHTBB

Mam 29 lat, męża i dziecko, a co za tym idzie mam również teściową, taką prawdziwą teściową z piekła rodem. Oj, przebiegła z niej bestia, z jednej strony złota kobieta, co dla wszystkich chce jak najlepiej, a z drugiej tylko czeka, aby wbić igłę za jakąś "niedoskonałość". Hmmm... Jakby wychowywała dzieci w dobie internetu, to byłaby to taka prawdziwa madka.

Na szczęście mieszkamy bardzo daleko od niej, więc odwiedza nas, a raczej wnuka, mniej więcej raz w miesiącu. Przyjeżdża na weekend i się zaczyna. A to, że nieuprasowane, ale jak to, pierzesz rzeczy dziecka i swoje razem? A to, że obiadu jej synowi nie odgrzeję i on biedny SAM musi to robić, a po pracy na pewno zmęczony. Nie to co ja! Ja tylko siedzę w tym swoim gabinecie i klepię te diety dla ludzi! Co to za praca? Kiedyś to była robota, z dzieckiem pod pachą na polu się robiło, a później jeszcze obiad, pranie na tarce (ona ma 60 lat, nie wiem skąd ona tę tarkę wzięła, bo moi rodzice już mieli dawno pralkę - Franię). Wykładam również na uczelni (robię doktorat, więc wiadomo, wciskają mi zajęcia w weekendy). I wtedy jej syn musi opiekować się dzieckiem! A gdzie facet się do tego nadaje, on sobie na pewno nie da rady, zresztą ja też nie daję. Jakbym miała prać tetrowe pieluchy to bym wiedziała, co to praca.

Gdy jest u nas, to przestawia wszystko po swojemu, bo ona jest od 40 lat gospodynią domową (tak to jej praca była) i ona wie lepiej co i jak. Muszę przyznać, że nie jestem dla niej miła. Nie owijam w bawełnę, ma być tak i koniec, bo to mój dom. I wtedy się zaczyna "bo ona chciała tylko pomóc, bo widzi, że my sobie bez niej nie radzimy" i płacz.

Najbardziej mnie denerwuje jak mówi, że ja nic o pracy nie wiem. Jeszcze jak robiłam magisterkę, to urodziłam synka, zaraz po studiach otworzyłam własną firmę, wszystko z dzieckiem "pod pachą", po roku wróciłam na uczelnię robić doktorat. Teraz mam firmę, dziecko i doktorat. Wieczory spędzam ucząc się albo pisząc diety. Szczerze? Nie obchodzi mnie brudne okno, raz na miesiąc robimy gruntowne sprzątanie mieszkania, a tak to na bieżąco ogarniamy, ale nie, że codziennie ścieramy kurze czy coś. Wolę ten czas poświęci swojemu mężowi i dziecku. Pójść na spacer, plac zabaw czy do kina. Codzienna góra prania zamykana jest szczelnie w łazience, aby nie było jej widać... Może nie jestem idealną gospodynią, ale jestem super mamą, żoną i mam świetnie prosperującą firmę. Ale ludziom i tak nie dogodzisz. Dla mojej teściowej za mało się staram, powinnam być na każde zawołanie dziecka i męża. Ale mi się nie chce. Wolę wypić ciepłą kawę. A mąż naprawdę potrafi (już) sobie zrobić obiad i wyjść z dzieckiem na spacer. Ja jestem pewna siebie, znam swoja wartość, ale ile jest dziewczyn, które myślą, że muszą być w 100% idealne? Znam matki, które zadręczają się każdą małą wpadką, bo co pomyślą ludzie. To smutne.
Flecik Odpowiedz

Twoja teściowa była/jest gospodynią domową to była jej praca. Ty pracujesz i wykonujesz obowiązki domowe, pracujesz więc na 2 etatach. Niektóre kobiety, które nie mają własnego życia, bo całe spędziły zajmując się domem, nadmiernie interesują się i ingerują w związki swoich dzieci. To dość uciążliwe. Rozumem, bo miałam podobnie. Bardzo szybko wyzbyłam się jakichkolwiek wyrzutów sumienia, że nie jestem idealną gospodynią. Wolałam odpocząć gdy tego potrzebowałam, niż myć i tak wystarczająco czystą podłogę.Czasem się zastanawiam dlaczego kobiety pokroju Twojej, czy mojej teściowej tak kurczowo bronią tradycyjnego podziału ról i roli matki/żony w rodzinie. Myślę, że daje im to poczucie sensu tego co robiły przez 30,40 lat swojego życia. Gdyby uznały, że mężczyzna może zająć się dzieckiem, uprać, ugotować etc., wówczas ich trud okazałby się niepotrzebny.

Suomen Odpowiedz

A co na to ten twój mąż?

majer

Znając życie, nie wnika. Niech się dziewczyny same dogadają :D

Pers

1 zasada w związku to nie wchodzić między nadjeżdżający tir i stojący czołg :p

ProstowOczy Odpowiedz

aż dziwne, że Twój mąż nie oczekuje takiego traktowania, jakie widział w domu (że żona wszystko zrobi, a mąż leży i odpoczywa)

DwaNastroje

Pewnie nie raz przegłodził sobie dupsko jak autorka była na uczelni bądź w pracy to się nauczył, że nie będzie miał jedzenia dopóki sam sobie nie zrobi.

ProstowOczy

@DwaNastroje zawsze mógł włączyć syrenę i dzwonić po mamusię, żeby wsiadała w pociąg, przyjeżdżała i nakarmiła go ;)

DwaNastroje

Zanim by mamusia dojechała bo jej synuś usechłby z głodu jak rodzynka :D

BlackMirror Odpowiedz

No ja nie wiem ale w końcu bym wybuchnęła i powiedziała, że osoba która ani dnia w życiu nie przepracowała zawodowo nie będzie mnie wyzywać od nierobów.

bazienka

o widze ze kolezanka po mojemu mysli :)
tez bym jej to wypomniala a nie podoba sie to drzwi widac

diq1 Odpowiedz

A ja na twoim miejscu zatrudniłbym jeszcze pomoc domowa do ogarniania chałupy raz w tygodniu i opiekunkę do dziecka raz na jakiś czas na 2-3 godziny, żeby w wannie poleżeć!
Żadnych wyrzutów sumienia!

RollyPolly Odpowiedz

Przede wszystkim to gratuluję sukcesów. Ja także rozwijałam firmę z dzieckiem pod pachą, więc wiem, jakie to wyzwanie, a Ty jeszcze dałaś radę własną naukę w to wcisnąć i wszystko ogarnąć, więc wielki szacunek dla Ciebie. I brawo, że się nie dajesz zgnębić teściowej. Z opowiadania wynika, że jesteś super żoną i mamą, z bardzo zdrowym podejściem do życia. Tak trzymaj 👍

WildDiamond Odpowiedz

Po tym co piszesz wg mnie jesteś idealną mamą i żoną :)

vansen Odpowiedz

Moja teściowa jest gorsza. Tekst o mnie? "nie porównuj mnie do tego gnojka..." hahahaha. Gdy kumplowi zmarła teściowa to płakał razem ze swoją żoną... Jak moja kopnie w kalendarz to chyba z radości polece do żaby po flaszke...

magic19 Odpowiedz

teściowa jest 100 lat za murzynami ze swoimi teoriami a dodatkowo jest zazdrosna o syna. trzymaj się swojego zdania. powodzenia 😊

milA00 Odpowiedz

Teściowe już chyba takie są. Wiadomo nie wszystkie, ale większość to zołzy. Moja zachowuje się tak jakby wszystkie rozumy pozjadala, wszystko wie najlepiej, wszystko robi najlepiej, no perfekcyjna pani domu po prostu.

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie