#kRGQk
Robiłam prawo jazdy mając jakoś 19 lat. Wcześniej nigdy nie uczyłam się jeździć, nie miałam żadnej styczności z autem z perspektywy kierowcy. Także stres towarzyszący mi przed pierwszą jazdą był ogromny.
Instruktorem okazał się miły pan, mający na oko z 50 lat. Jednak sama sytuacja, gdzie nie miałam doświadczenia w prowadzeniu auta, przyprawiała mnie nieco o skrępowanie. Siedziałam wyprostowana, jakby ktoś mi kij od miotły wsadził w szlachetne miejsce, ręce sztywne jak u nieboszczyka, dłonie spocone i zaciśnięte na kierownicy. I jadę, nie jest źle, ale stres ani trochę ze mnie nie zszedł. Po dwóch godzinach jazdy, wydających się wiecznością, podjechaliśmy pod szkółkę.
Intruktor oczywiście widział to, jak bardzo przeżywam tę jazdę. Na rozluźnienie atmosfery i zakończenie dnia zadał pytanie, jak się czuję po pierwszej jeździe. Oczywiście jak to ja, bez zastanowienia, bez mrugnięcia okiem odpowiedziałam:
- To jedyny pierwszy raz, który nie bolał.
I po tym zdaniu dotarło do mnie co powiedziałam. Zrobiłam się cała czerwona ze wstydu, a instruktor zaczął się śmiać.
Ta sytuacja sprawiła jednak, że cała reszta kursu przebiegła w bardzo luźniej atmosferze, a ja nie czułam się już skrępowana.
Nasz instruktor opowiadał nam sytuację sprzed egzaminu gdzie pani zestresowana stoi przy samochodzie i nagle mówi "nawet przed pierwszym razem się tak nie denerwowałam" więc ci panowie chyba przywykli :D
Czasami warto powiedzieć coś na rozluźnienie ;D
Nam instruktor opowiadał, że chłopak w był takim stresie jak go poprosił o pokazanie świateł stopu, naciskał hamulec i wybiegał z samochodu by sprawdzić czy działa :D
I zdałaś? :D
Moje poczucie humoru :)
Zdałaś ?
Ja mam za sobą już ponad 20 godzin, jeżdżę zawsze z Dawidem, ma 30 lat. Ostatnio gadaliśmy o tym, jakie mamy zainteresowania. Jako że jestem wszechstronnie uzdolnionym człowiekiem i potrafię dużo( jeżdżę motocyklem, konno, gram na fortepianie i wiolonczeli, pływam, ogólnie lista chyba nie ma końca) nawijałam cały czas, chociaż instruktor nie odstępował na krok i nawijał tyle samo, w pewnym momencie powiedziałam: "W sumie o co byś mnie nie zapytał, to pewnie to robiłam". Skwitował to krótkim "Nie wnikam, szczegóły zostawmy dla siebie" i zaczął się śmiać. Dopiero wtedy dotarło do mnie co powiedziałam..